Gdy powstawał, uchodził za cud techniki. SS United States był największym transatlantykiem wyprodukowanym w USA – i najszybszym tego typu statkiem pokonującym Atlantyk. Stanowił dumę amerykańskiej floty pasażerskiej – przynajmniej do momentu, gdy się nie zestarzał. Wtedy okazał się problemem dla kolejnych właścicieli. Historia słynnego amerykańskiego transatlantyka dobiega właśnie końca.

SS United States jest gotowy do ostatniej drogi, która zakończy się, gdy statek, ogołocony ze wszystkiego, co cenne lub szkodliwe dla środowiska, spocznie na dnie Atlantyku nieopodal wybrzeży Florydy. To będzie zarazem początek „życia po życiu”, bo mierzący ponad 300 metrów transatlantyk zmieni się w największą na świecie sztuczną rafę koralową. 

SS United States: najszybszy transatlantyk w historii

SS United States powstał w latach 1950-1951 dla amerykańskiego armatora United States Lines, powołanego do życia w 1921 r., by zarządzać flotą statków zarekwirowanych Niemcom po I wojnie światowej. Z czasem sprywatyzowane United States Lines stało się znanym armatorem zajmującym się obsługą rejsów towarowych przez Atlantyk, a także – obsługą statków pasażerskich. 

Czytaj więcej

Dom na wydmach. Drewniana rezydencja wyrosła na obszarze Natura 2000

Perłą we flocie amerykańskiego armatora był transatlantyk SS United States, który na trasach atlantyckich służył do 1969 r. Rosnącą popularność lotów pasażerskich boleśnie odczuli armatorzy mający w swojej flocie transatlantyki – w latach 70. te ogromne statki nie były w stanie konkurować z lotnictwem pasażerskim. Były majestatyczne, luksusowe, ale zbyt wolne, by móc nadążyć za potrzebami współczesnych pasażerów i pasażerek. 

19 lutego 2025 roku, SS United States wyrusza z Filadelfii, gdzie spędził blisko 30 lat, do Mobile w

19 lutego 2025 roku, SS United States wyrusza z Filadelfii, gdzie spędził blisko 30 lat, do Mobile w stanie Alabama.

Foto: WSRower, CC0, Wikimedia Commons

Rzeczywistość była bezlitosna także dla tak imponującego liniowca jak SS United States. W 1969 roku wycofano go z eksploatacji, a przez kolejne dekady wielokrotnie zmieniał właścicieli. W 1984 roku jego wnętrza zostały zlicytowane, w latach 90. jednostkę przetransportowano do Turcji i Ukrainy, by usunąć azbest z pokładu, co miało pomóc w znalezieniu dla niego nowego zastosowania. Projekt się jednak nie powiódł, w 1996 roku statek został odholowany do Filadelfii i tam pozostawał do 2025 roku, pokrywając się rdzą.

Floryda: Powstanie największa sztuczna rafa koralowa 

W sierpniu 2024 r. władze hrabstwa Okaloosa na Florydzie ogłosiły zamiar odkupienia statku od ówczesnych właścicieli za milion dol., a następnie oczyszczenia go i zatopienia u wybrzeży Florydy, w pobliżu miast Crestview, Fort Walton Beach i Destin. W ten sposób powstałaby największa na świecie sztuczna rafa koralowa. Nowa atrakcja ma przyciągnąć na Florydę jeszcze więcej nurków i turystów.

SS United States w dziewiczym rejsie na Atlantyku w 1952 roku.

SS United States w dziewiczym rejsie na Atlantyku w 1952 roku.

Foto: Wikimedia Commons

Koszt projektu oszacowano na milion dolarów. Sprawa nie była jednak prosta, bo SS United States został wpisany na listę zabytków. Zakup przez władze hrabstwa Okaloosa sfinalizowano w październiku 2024 r., co umożliwiło rozpoczęcie procesu przygotowania transatlantyku do zatopienia.

Niegdyś luksusowe, obecnie ogołocone wnętrza statku w 2020 roku.

Niegdyś luksusowe, obecnie ogołocone wnętrza statku w 2020 roku.

Foto: Hannah Yoon/Bloomberg

W lutym 2025 r., po wielu opóźnieniach, jednostka została odholowana do Mobile w stanie Alabama, gdzie rozpoczął się proces przygotowania do zatopienia. W tamtejszej stoczni SS United States pozbawiono elementów i substancji, które mogłyby zanieczyścić wodę.

Ten proces został już zakończony. Jak informują amerykańskie media, SS United States oczekuje teraz jedynie na ostateczną decyzję władz federalnych, bez niej zatopienie jednostki nie będzie możliwe. Oczekuje się, że wspomniana decyzja to formalność, ale bez niej niemożliwe będzie opuszczenie stoczni. 

SS United States ma zostać zatopiony w odległości kilkudziesięciu kilometrów od miast Destin i Fort Walton Beach nad Zatoką Meksykańską. Według amerykańskich mediów, do tego miałoby dojść w ciągu kilku najbliższych tygodni.