Reklama

Słynny marszand zaczyna walkę w sądzie. W tle obrazy warte sto milionów dolarów

Yves Bouvier, jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci na światowym rynku sztuki, toczy prawny spór, którego stawką jest kilkadziesiąt słynnych dzieł sztuki. Na jego celowniku znalazły się między innymi słynne domy aukcyjne – Christie’s i Sotheby’s.

Publikacja: 09.01.2026 16:49

Yves Bouvier to jeden z najbardziej znanych graczy na międzynarodowym rynku sztuki.

Yves Bouvier to jeden z najbardziej znanych graczy na międzynarodowym rynku sztuki.

Foto: Ore Huiying/Bloomberg

W ostatnich latach nazwisko szwajcarskiego marszanda Yvesa Bouviera było wiązane z wieloma głośnymi sporami prawnymi. Najbardziej znana sprawa dotyczyła Dmitrija Rybołowlewa, rosyjskiego biznesmena i oligarchy, który zarzucał Bouvierowi, że ten wprowadzał go w błąd, doradzając przy inwestowaniu w dzieła sztuki i w efekcie działał na jego niekorzyść. Spór, który ciągnął się przez osiem lat w wielu jurysdykcjach – od Monako i Szwajcarii po Singapur i Hongkong – zakończył się sukcesem Bouviera. Zarzuty stawiane przez Rybołowlewa oddalano, a postępowania umarzano. W 2923 roku obie strony osiągnęły ugodę i wycofały wzajemne roszczenia. 

Sprawa jednak miała negatywne konsekwencje wizerunkowe dla Francuza, podobnie jak sprawa w Szwajcarii, gdzie od 2017 roku prowadzono dochodzenie dotyczące unikania płacenia podatków w tym kraju. Ostatecznie w 2024 roku sąd federalny w Szwajcarii nakazał Bouvierowi zapłatę setek milionów franków zaległych podatków. 

Bouvier ponownie idzie do sądu. Tym razem to on jest w ofensywie – Szwajcar chce odzyskać kilkadziesiąt cennych dzieł sztuki, które – jak utrzymuje – stanowią jego własność. Ich wartość szacuje się na ok. 100 milionów dolarów.

Yves Bouvier: Słynny marszand walczy o dzieła sztuki warte majątek

Yves Bouvier wszedł w spór nie tylko z domami aukcyjnymi, ale też z wieloma innymi cenionymi instytucjami oraz ze swoimi dawnymi współpracownikami.

W pozwie, który złożył w Sądzie Federalnym w Nowym Jorku, Szwajcar chce odzyskać 91 dzieł, wśród których są prace takich artystów jak Pablo Picasso, Andy Warhol, Francis Bacon, Marc Chagall, Max Ernst czy Yves Klein. Ich łączna wartość wynosi około stu milionów dolarów.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

O tej wystawie będzie głośno w Europie. 70 dzieł Marka Rothko we Florencji

Bouvier domaga się, aby dwa wspomniane domy aukcyjne, a także ponad 20 innych banków z ChRL, Europy i USA, udostępniły mu poufne informacje dotyczące losów cennych dzieł sztuki, które miałyby być jego własnością. Szwajcar utrzymuje, że powierzył te prace swoim ówczesnym wspólnikom, Pascalowi de Sarthe i Jeanowi-Marcowi Perettiemu którzy jego zdaniem odgrywają kluczową rolę w całej sprawie.

Sprawa przeciw de Sarthe’owi o pogwałcenie warunków umowy z Bouvierem toczy się od października w sądzie w Hongkongu. Pozwany zaprzecza, by wspomniane dzieła kiedykolwiek stanowiły własność Yvesa Bouviera.

Jak twierdzi Szwajcar w pozwie, do sytuacji, w której się znalazł, doprowadził wieloletni spór z Dmitrijem Rybołowlewem. Po wybuchu skandalu marszand znalazł się bowiem na „czarnej” liście w domach aukcyjnych. Teraz chce odzyskać „twarz”, a także majątek.

Adwokatka de Sarthe’a Amelia Brankov złożyła wniosek do sądu w Nowym Jorku o umorzenie postępowania przeciwko jej klientowi. Jak argumentuje, sąd w Hongkongu nie ustalił jak dotąd, czy Bouvier faktycznie jest właścicielem dzieł sztuki, o które toczy się spór, co czyni jakiekolwiek ustalenia sądu w Nowym Jorku przedwczesnymi.

„Tutejsze ustalenia mogą być użyteczne jedynie wtedy, kiedy pan Bouvier jest rzeczywistym właścicielem prac, o których mowa, co wciąż stoi pod znakiem zapytania” – czytamy we wniosku adwokatki.

Reklama
Reklama

Yves Bouvier miał znaczący wpływ na to, w jakim kierunku rozwinął się międzynarodowy rynek sztuki. Jego osiągnięciem jest stworzenie sieci tak zwanych free portów, najpierw w Genewie, a później w innych miejscach na świecie – w Singapurze i Luksemburgu. 

Free porty to strefy znajdujące się formalnie poza obszarem celnym danego państwa, w którym się mieszczą. To pozwala m.in. uniknąć płacenia ceł czy podatku VAT (dopóki dany przedmiot nie opuszcza free portu). Free porty umożliwiają także wieloletnie przechowywanie w bezpiecznych warunkach cennych dzieł sztuki traktowanych jako inwestycja. Ewentualna sprzedaż takiego dzieła, o ile odbywa się w ramach free portu, nie wymaga fizycznego przemieszczania danego dzieła, co w przypadku prac stworzonych setki lat temu, ogranicza ryzyko ich uszkodzenia czy zniszczenia. Free porty oferują także swoim klientom wysoki poziom prywatności, chroniąc strony transakcji, których przedmiotem są dzieła sztuki.

Free porty są legalnymi instytucjami, ale zdaniem wielu krytyków tego rozwiązania, umożliwiają odraczanie płacenia VAT-u czy ceł, co można postrzegać jako formę optymalizacji podatkowej, a także sprzyjają koncentracji wielkiego majątku poza systemami podatkowymi państw. mogą być traktowane jako potencjalne narzędzie prania pieniędzy czy ukrywania dóbr pochodzących z korupcji czy przestępstw finansowych. 

Sztuka
Wystawy w Europie, które trzeba zobaczyć w tym roku. Cézanne, Matisse, Abramović
Sztuka
Nowe Muzeum Guggenheima w Bilbao nie powstanie. Koniec kontrowersyjnego projektu
Sztuka
O tej wystawie będzie głośno w Europie. 70 dzieł Marka Rothko we Florencji
Sztuka
Przez pół wieku były ukryte. Wystawa arcydzieł polskich artystów w Warszawie
Sztuka
W Europie powstanie religijny pomnik-gigant. Większy niż Jezus ze Świebodzina
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama