Street art pada łupem złodziei. Przestępcy skuwają dzieła warte fortunę

Twórczość takich artystów jak Banksy udowodniła, że street art może być niezwykle cenna. W ostatnim czasie street artem zainteresowali się również złodzieje. Efekt? Z ulic wielkich miast znikają cenne dzieła. Często są to kradzieże na zamówienie.

Publikacja: 15.04.2022 10:18

„Sweep It under the Carpet” - praca Banksy'ego z 2006 roku na budynku w północnym Londynie.

„Sweep It under the Carpet” - praca Banksy'ego z 2006 roku na budynku w północnym Londynie.

Foto: Szater, domena publiczna, Wikimedia Commons

W procederze kradzieży dzieł street artu wartych miliony euro złodzieje mają ułatwione zadanie. Tych prac, umieszczonych w zaułkach dużych miast, nikt nie pilnuje. Jeżeli istnieją jakieś zabezpieczenia, to są one stosunkowo łatwe do obejścia. Potem trzeba tylko umiejętnie „zdjąć” pracę ze ściany i można liczyć zyski.

Street art: coraz cenniejsza dziedzina sztuki

Jak ukraść mural? Wystarczy zestaw odpowiednich narzędzi tnących, a także sporo precyzji i ostrożności. W taki sposób łupem złodziei padają słynne dzieł street artu na całym świecie – nie tylko te znajdujące się na ścianach budynków.

W ostatnich latach w kręgu największego zainteresowania złodziei znajdowały się przede wszystkim dzieła brytyjskiego artysty (lub artystycznego kolektywu) znanego jako Banksy. Pierwsze spektakularne kradzieże cennych prac zaczęły się jeszcze przed wybuchem pandemii.

Jedna z nich miała miejsce w styczniu 2019 roku, kiedy pracę Banksy’ego wycięto ze stalowych drzwi ewakuacyjnych hali koncertowej Bataclan w Paryżu. Praca, przedstawiająca pogrążoną w smutku dziewczynkę, upamiętniała ofiary zamachu terrorystycznego, do którego doszło w tym miejscu w 2015 roku. Wyciętą pracę odnaleziono dopiero dwa lata później na farmie pod Rzymem, aresztowano sześciu sprawców.

Czytaj więcej

„Zbawiciel świata” w Austrii. Niezwykłe odkrycie w muzeum w Wiedniu. „To Tycjan”

Inna kradzież pracy Banksy’ego – również w Paryżu – miała miejsce we wrześniu 2019 roku. Tym razem wizerunek dzierżącego nóż szczura zniknął ze znaku drogowego w pobliżu centrum Pompidou.

Ta i wiele innych prac przedstawiających uzbrojone szczury była wyrazem protestu artysty wobec polityki imigracyjnej prezydenta Emmanuela Macrona. Na szczęście sprawców również i tej kradzieży udało się ująć.

Nie wszystkie tego typu historie miały swój pozytywny koniec. Na przykład z krajobrazu Hong Kongu bezpowrotnie znikło kilkadziesiąt ceramicznych mozaik autorstwa francuskiego artysty, działającego od lat 90. pod pseudonimem Invader.

Charakterystyczne mozaiki w kształcie stworków z gry „Space Invaders”, które sam artysta nazywa „inwazjami”, znajdują się w przestrzeni kilkudziesięciu krajów na całym świecie. Kiedy trafiają na aukcje, osiągają ceny liczone w dziesiątkach, a nawet setkach tysięcy dolarów.

Kradzieże dzieł sztuki: nie tylko street art

Oprócz wycinki prac z krajobrazu miast, do zuchwałych kradzieży street artu dochodziło też w inny sposób. Jedna z nich miała miejsce Wielkiej Brytanii.

W 2020 roku artysta o pseudonimie Stik zlecił wydrukowanie stu tysięcy odbitek swojej pracy pod tytułem „Holding Hands”, przedstawiającej dwie postacie trzymające się za ręce. Stick chciał podarować plakaty mieszkańców miasta Hackney w uznaniu dla ich dzielnej postawy w obliczu pandemii. Wcześniej w mieście tym stanęła rzeźba przedstawiająca takie same postacie.

Niestety, duża część plakatów nie trafiła nawet do samego artysty. W trakcie przesyłki odbitek z drukarni do domu Stika prace rozpłynęły się w powietrzu. Potem zaczęły się pojawiać na internetowych portalach aukcyjnych.

Na szczęście planowane przedsięwzięcie Stika zdobyło niezwykle dużą sympatię i popularność wśród Brytyjczyków. W efekcie około tysiąca skradzionych odbitek wróciło do artysty, wiele z nich jednak bezpowrotnie utracono.

W trakcie pandemii dzieła sztuki bardzo często padają łupem złodziei. Przykładem są chociażby stanowiska archeologiczne i inne obiekty, których w sytuacji lockdownu nie było komu pilnować.

Podobnie jest w przypadku dzieł sztuki ulicznej i wiele wskazuje na to, że proceder nadal będzie trwał. Nie da się przecież zasłonić pancernymi gablotami wszystkich prac Banksy’ego czy Invadera czy innych cenionych artystów streetartowych. Zwłaszcza że – zgodnie z pierwotną ideą street artu – prawdopodobnie nie zależy na tym samym autorom.

W procederze kradzieży dzieł street artu wartych miliony euro złodzieje mają ułatwione zadanie. Tych prac, umieszczonych w zaułkach dużych miast, nikt nie pilnuje. Jeżeli istnieją jakieś zabezpieczenia, to są one stosunkowo łatwe do obejścia. Potem trzeba tylko umiejętnie „zdjąć” pracę ze ściany i można liczyć zyski.

Street art: coraz cenniejsza dziedzina sztuki

Pozostało 91% artykułu
Sztuka
Porażka wystawy tylko dla kobiet. Jest decyzja sądu. „To dyskryminacja mężczyzn”
Sztuka
Finał „kradzieży stulecia”. Złodziej sedesu ze złota przyznał się do winy
Sztuka
Sztuczna inteligencja odtworzyła arcydzieło spalone 300 lat temu. Bazą był szkic
Sztuka
Polska ma pierwszego van Gogha. Jest oficjalne potwierdzenie
Materiał Promocyjny
Jak kupić oszczędnościowe obligacje skarbowe? Sposobów jest kilka
Sztuka
Banksy pokazał swoje nowe dzieło. W Londynie powstała hybryda