Skala tego zjawiska okazała się większa niż kiedykolwiek – owady pojawiły się między innymi w tak znanych instytucjach jak Muzeum Brytyjskie czy nowojorskie MoMA. Zdaniem konserwatorów zabytków wszystkiemu winna jest pandemia.

Inwazje żarłocznych insektów w muzeach

W przypadku Getty Museum w Los Angeles walka trwała cały rok. Zasoby tego muzeum upodobały sobie zwłaszcza ćmy żywiące się tkaninami.

O tym, że mają do czynienia z plagą, konserwatorzy zabytków z amerykańskiego muzeum przekonali się w kwietniu 2020 roku podczas rutynowej kontroli eksponatów pod kątem występowania pasożytów.

Czytaj więcej

Wizyty w muzeach i galeriach mogą okazać się skuteczne w walce ze długotrwałymi skutkami COVID-19.
Belgia: lekarze przepisują pacjentom po Covidzie wizyty w muzeach jako terapię

Moment odkrycia nie był przypadkowy. To właśnie wiosną 2020 roku na całym świecie zamknięto większość instytucji kultury i sztuki z powodu pandemii.

Osiedleniu się insektów w muzeach sprzyjał mały ruch w tych instytucjach. Brak ludzi, cisza i ciemność sprawiły, że owady, które przyszły wówczas na świat, mogły w spokoju bytować na dziełach sztuki.

Owady upodobały sobie nie tylko obrazy, ale tez inne przedmioty. Znaleziono je na przykład w zabytkowych łóżkach i innych meblach.

Pracownicy kalifornijskiego Getty Museum nie są osamotnieni w tym problemie. Owady gustujące w zabytkowych dziełach sztuki spędzały sen z powiek kustoszom muzeów na całym świecie.

Wiosną 2020 roku pracownicy Muzeum Brytyjskiego zauważyli, że ćmy z gatunku Tineolla bisselliella pożerają bezcenne, kilkusetletnie gobeliny, ubrania i inne przedmioty wykonane z naturalnych tkanin.

Wygłodniałe ćmy to jednak wierzchołek góry lodowej. W muzeach zagnieździł się między innymi gatunek rybika, zjadający bezcenne manuskrypty, pojawiły się także owady żerujące na naturalnych futrach, a nawet w dywanach.

Jak muzea walczą z plagą owadów?

Na oficjalnym blogu Getty Museum jego pracownicy opisali trwającą rok wojnę z plagą niszczycielskich owadów. Zaczęli od solidnego odkurzenia wszystkich zakamarków budynku i pieczołowitej dezynsekcji każdego eksponatu – zarówno w samym Getty Museum, jak i wszystkich okolicznych galeriach. Tkaniny zamrażano, aby pozbyć się jaj i larw szkodników.

Do walki ze szkodnikami kreatywnie podeszli pracownicy Blickling Hall w Norfolk. Postanowili między innymi użyć naturalnego oręża w postaci maleńkich pasożytniczych os, które atakują ćmy żerujące na tkaninach.

Dodatkowym środkiem zaradczym było rozpylanie dezorientujących ćmy feromonów. Jak się okazało, w połączeniu z działalnością mikroskopijnych os był to strzał w dziesiątkę.

Z kolei w nowojorskim MoMA w całym budynku zainstalowano pułapki na ćmy. W instytucji pracuje nawet specjalny zespół, zajmujący się wyłącznie monitoringiem tych owadów.

Przy okazji walki z owadami uświadomiono sobie dość banalny fakt, że budynkom – często bardzo starym – należy się solidne odkurzanie. Owady takie jak ćmy uwielbiają bytować w ciemnych zakurzonych zakamarkach, których nie brakuje w muzeach.

Przy okazji całego zjawiska wyłonił się jeszcze jeden problem. Okazało się, że pracownicy wielu muzeów nie dysponują dostateczną wiedzą w kwestii rozpoznawania tego, że mają oni do czynienia z inwazją szkodników.

Organizowano więc szkolenia, podczas których cały personel muzeów i galerii sztuki uczył się, jak wyglądają osobniki konkretnego gatunku, gdzie można je znaleźć i jak sobie z nimi poradzić.

Źródło: Artnet