Szukaj

Wegańska rewolucja: tymi produktami Polacy chcą podbić świat

Mają po 30 lat i zmieniają świat od kuchni. Wymyślone przez nich innowacyjne wegańskie produkty zaskakują branżę, a światowy rynek stoi przed nimi otworem. 

(Tekst pierwotnie ukazał się w papierowym wydaniu magazynu „Sukces”, które otrzymali prenumeratorzy dziennika „Rzeczpospolita”)

Polskie roślinne „mięso” robi się z grochu i fasoli. To przełomowe podejście do receptur wyróżnia nasze wegańskie produkty na świecie. na rynku bowiem dominują receptury oparte na bazie soi i gotowych premiksów. Jak pokazują badania konsumenckie, jeszcze do niedawna głównym kryterium wyboru roślinnych alternatyw było ich podobieństwo do produktów odzwierzęcych.

Czytaj też: Koniec ery mięsa – za 15 lat całkiem zniknie z naszej diety

Dziś chcemy więcej. Prócz smaku i tekstury równie ważne są dla nas wartości odżywcze i tzw. czysta etykieta – skład pozbawiony stabilizatorów i konserwantów. szukamy więc produktów nie tylko smacznych, lecz także zdrowych. Tu wygrywają nasze rodzime wynalazki z małych rodzinnych manufaktur. Bezmięsny bazuje w dużej mierze na grochu, a Qurczak na fasoli. Wege siostry zaś robią rewolucję, zastępując sery swoimi ukręconymi z orzechów smarowańcami do złudzenia przypominającymi twarożki. 

Wegańskie „mięso”, czyli co z was za patrioci

Bezmięsny to biznes dwóch braci ciotecznych, Igora Sadurskiego i Rafała Czecha. Wystartowali z trzema produktami: wegańskim boczkiem, pepperoni i pieczenią.

Bezmięsny Rafał Czech Igor Sadurski
Rafał Czech i Igor Sadurski, twórcy marki Bezmięsny. fot: materiały prasowe

Pierwszy wegański rzeźnik w Polsce z początku mierzył się z internetową falą hejtu. „Co z was za patrioci?! Prawdziwi Polacy jedzą mięso!” – mięsożercy poczuli się zaatakowani. Nawoływano do obrony narodowych wartości pod banderą kotleta schabowego. – Z dzisiejszej perspektywy wydaje się to śmieszne, ale wtedy byliśmy mocno zaniepokojeni – wspominają twórcy Bezmięsnego. 

Czytaj też: Ani kropli mleka – Lindt będzie sprzedawać wegańską czekoladę

W ciągu pięciu lat od powstania firmy postrzeganie diety roślinnej zmieniło się jednak całkowicie. momentem zwrotnym roślinnej rewolucji w Polsce było powiązanie spożycia mięsa ze zmianami klimatu. Kiedyś weganizm bazował na pobudkach etycznych, dziś 30-latkowie obawiają się o przyszłość. Swoją i swoich dzieci. – Nie nadążaliśmy z obsługą naszego sklepu internetowego. Oczywiście zbiegło się to z zamknięciem sklepów, ale popyt był ogromny. ódczuliśmy również wzmożone zainteresowanie inwestorów. Od zawsze naszą ambicją było wejście na globalny rynek. Pod względem skali chcemy dogonić Beyond Meat, być jego europejską konkurencją – deklarują założyciele Bezmięsnego. 

Ich przebojem sprzedażowym jest szynka czosnkowa. Tuż za nią plasuje się boczek, który w ofercie Bezmięsnego jest od samego początku. Z nowości najlepiej radzą sobie kabanosy. W podobnym czasie na sklepowe półki trafiły również roślinne kabanosy Tarczyńskiego, do którego należy 80 procent całego rynku polskich kabanosów. 

– Dzięki monopolistom roślinna rewolucja nabiera tylko tempa. Giganci mają kasę na marketing. Budują świadomość konsumencką, docierają do przeciętnego klienta z produktem wegańskim. Ten, zachęcony reklamą, pójdzie do sklepu, a tam na półce obok reklamowanych produktów znajdzie także i nasze. 

Dzisiaj sieci spożywcze szukają zielonych rozwiązań. Bezmięsny się nie łudzi, że dzieje się to tylko z pobudek ideowych. To ruch strategiczny, podyktowany trendami, które przekładają się potem na sprzedaż i zysk. Pierwszą siecią, która zainteresowała się ofertą Igora i Rafała, był Auchan. To dość przewrotne, ale za rozwój oferty bezmięsnych alternatyw w niemal każdej tego typu sieci sklepów odpowiadają kupcy działu wędlin i mięsa. Igor i Rafał w przyszłym roku, prócz wejścia na rynek globalny, planują uzupełnić skład swoich produktów o fortyfikację – czyli wzbogacić je w witaminy niezbędne w diecie wegańskiej. 

Zakazany nabiał, czyli ani kropli mleka

Wygląda jak ser, zawiera żywe kultury bakterii, ale w składzie ma głównie orzechy. Wege Siostry korzystają z klasycznej technologii mleczarskiej, ale zamiast krów „doją” nerkowce. W przeciwieństwie do wielu producentów wegańskich serów, których bazą jest tłuszcz, ich produkty składają się głównie z fermentowanych orzechów. Doprawiają je i formują. Tak powstaje Toczony, flagowy produkt marki, szczególnie popularny w wersji z czarnuszką i suszonymi pomidorami oraz czosnkiem niedźwiedzim. 

Zuza i Magda Rzymanek firma Wege Siostry
Zuza i Magda Rzymanek, właścicielki firmy Wege Siostry.
Fot. Robert Gardzinski

Wege Siostry są prawdziwymi rodzonymi siostrami. To Zuza i Magda Rzymanek. Zuza od początku odpowiedzialna jest za produkcję. To ona opracowała innowacyjną recepturę. Przydało się też biologiczne wykształcenie Magdy, jej zrozumienie procesów i umiejętność prowadzenia eksperymentów. Zuza pierwszy raz z roślinnymi zamiennikami serów zetknęła się za granicą. mieszkała w Australii, pracowała w wegańskich restauracjach. Po powrocie z pomocą siostry stworzyła recepturę na ich pierwsze produkty. Magda zainwestowała swoje i męża oszczędności. Wspólnie stworzyli markę. Ich produkty można dziś kupić w sklepach sieci Organic Farma Zdrowia, Auchan i w internetowym sklepie Frisco. Za nimi trzy ogólnopolskie akcje w Lidlu, na stałe są obecne tylko w warszawskich sklepach tej sieci. 

– Najtrudniej z początku było przekonać same sklepy – wspomina Zuza. – Było ogólne przeświadczenie, że wegańskie zamienniki nabiału są po prostu niesmaczne. 

Rzeczywiście, pierwsze produkty, które pojawiły się na rynku, dopracowaną miały jedynie strukturę. Ta odpowiadała na ogólną tęsknotę wegan za konsystencją klasycznego sera. – Do tej pory z tego względu większość roślinnych odpowiedników nabiału bazuje na tłuszczach. nam udało się to osiągnąć za sprawą orzechów. Są one bogate w białko, a dzięki dodatkowi płatków drożdżowych nasze sery zawierają jeszcze witaminy – tłumaczy. 

Oczywiście użycie słowa „sery” jest tu zabronione – stąd kreatywne nazwy jak Toczony czy Alternatywa dla masła, czyli osełka. Siostry, podobnie jak inni producenci roślinnych zamienników nabiału, decyzją Unii Europejskiej nie mogą używać klasycznych nazw w odniesieniu do swoich produktów. W najbliższym czasie przed nimi kolejne wyzwanie – nie tylko słowotwórcze. Dopracowują właśnie receptury serów dojrzewających. marzą im się takie ze szlachetną pleśnią. 

Kiedy wegański „kurczak” z fasoli opanuje świat? 

Iga Czubak uwielbia roślinne eksperymenty. Za granicą wegańskie mięso bazuje na soi, a jej zależało na lokalnym surowcu. W końcu, na zasadzie prób i błędów, połączyła fasolę z białkiem pszennym. Fasola okazała się idealnym produktem. Nie dość, że krajowym, to jeszcze o wysokich wartościach odżywczych. nie wymagała też przetwarzania. Odpowiednią, przypominającą mięso strukturę udało się jej uzyskać poprzez dodatek białka pszennego. Tak powstał produkt innowacyjny na skalę światową. Roślinny Qurczak o strukturze, smaku i wartościach odżywczych zbliżonych do mięsa drobiowego. 

Qrczak
Kuchnia azjatycka w wersji wegańskiej? Jak najbardziej – mówią twórcy firmy Qurczak. Fot: materiały prasowe

Z początku odbiorcą produktu były restauracje. Gdy przez pandemię praktycznie się zamknęły, zespół firmy Qurczak musiał się zmobilizować. Postawił sklep internetowy – w pierwszy miesiąc dobił do 50 tysięcy złotych obrotu. Zainteresowały się nim duże sieci. Teraz Iga dopina kontrakty i przenosi produkcję swojego roślinnego mięsa do dużego zakładu produkcyjnego. Dzięki temu zwiększy skalę 80-krotnie. 

– Tempo naszego rozwoju jest tak szybkie, że muszę je czasami spowalniać, żeby się ze wszystkim wyrobić – przyznaje Iga. – Plan na przyszły rok jest prosty. Wchodzimy na rynek międzynarodowy. ostatnio zgłosiła się do nas Szwajcaria. Wysłałam też próbki do Hongkongu. Z Wielką Brytanią jesteśmy już dogadani. 

Inwestorzy doceniają innowacyjną recepturę opartą na polskiej fasoli. Qurczak powstaje z prostej obróbki surowców i ma czystą etykietę. Udało się stworzyć wegańskie mięso bez użycia stabilizatorów i konserwantów. Iga chce dalej rozwijać ofertę roślinnego mięsa – nie tylko alternatyw dla drobiu. na rynku jest jeszcze sporo miejsca, a podaż na razie nie nadąża za popytem. 

Zamknij
Zamknij