Studio Rygalik to w polskim designie nie tyle pracownia, co wręcz instytucja. Za jego sukcesem stoją Tomasz i Gosia Rygalik – duet kreatywny i zarazem małżeństwo. On jest projektantem z międzynarodowym wykształceniem oraz wykładowcą (obecnie na Aalto University w Helsinkach). Ona – producentką i partnerką w zarządzaniu studiem – odpowiada za rozwój, komunikację i operacyjną stronę przedsięwzięć, które wspólnie realizują.

W pracowni Rygalik Studio, interdyscyplinarnej platformie działającej na styku designu, badań i edukacji, powstają projekty dla międzynarodowych marek i polskich firm, a także inicjatywy wspierające rozwój młodych twórców. Ich filozofia projektowania sprowadza się do założenia: dobrze zaprojektowane przedmioty mają wpływ na nasze życie.

Gosia Rygalik: Tomek był moim wykładowcą 

Tomek Rygalik i Gosia – wtedy jeszcze Lipińska – poznali się w 2008 r. na Wydziale Wzornictwa na Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. On już od kilku lat prowadził własne biuro projektowe. Pracując na ASP jako wykładowca, stworzył platformę twórczą, której nazwa, PG13, wywodziła się od nazwy Pracownia Gościnna 13, w której studenci mogli doskonalić swój warsztat. Ona należała do pierwszego składu PG13. To był początek zakotwiczenia w jednym miejscu „latającego projektanta”, jakim był Tomek. Jeszcze wtedy mieszkał w Londynie i przyjeżdżał do Warszawy na zajęcia. – Krążył właściwie bez stałej siedziby między Londynem, Łodzią a Warszawą – wspomina Gosia.

Czytaj więcej

Rzuciła ilustrację, postawiła na ceramikę. Dziś piszą o niej w podręcznikach

W 2009 r. została praktykantką w pracowni swojego przyszłego męża, która jeszcze wtedy nosiła nazwę Tomek Rygalik Studio. – Nasza znajomość ewoluowała zarówno zawodowo, jak i prywatnie. Dwa lata później wzięliśmy ślub – opowiada Gosia i dodaje, że jej transformacja z praktykantki we współwłaścicielkę biura nastąpiła stopniowo i naturalnie. Pracownia zmieniła nazwę na Studio Rygalik w 2012 roku.

Tomek Rygalik podczas tagów Salone del Mobile w Mediolanie w 2025 roku.

Tomek Rygalik podczas tagów Salone del Mobile w Mediolanie w 2025 roku.

Foto: Marek Swoboda

Jeszcze na studiach przemknęła jej przez głowę myśl o założeniu własnej pracowni, ale kluczowe lata jej rozwoju przypadają na współpracę z Tomkiem. – Był moim wykładowcą, więc siłą rzeczy przesiąkłam tym, co robił, jestem z jego szkoły. Trafiało do mnie to, co przekazywał jako wykładowca, i to, co realizował w pracowni, więc chętnie za tym podążyłam. Poza tym tyle ciekawych rzeczy działo się w studiu, że to właśnie tam widziałam mój rozwój.

Tomek i Gosia Rygalikowie: Jak ogień i ziemia 

W przypadku Tomka sprawa była oczywista – od początku działał pod swoim nazwiskiem. Do dziś zresztą to głównie on pełni rolę dyrektora kreatywnego Studia Rygalik. Z biegiem lat wyklarował się też podział zadań w tandemie. Tomek koncentruje energię głównie na procesie projektowania, Gosia wspiera przedsięwzięcia od strony strategii, komunikacji i organizacji.

Kampus DesignNature w Sobolach: Skupiamy interdyscyplinarną społeczność i tworzymy program działań w

Kampus DesignNature w Sobolach: Skupiamy interdyscyplinarną społeczność i tworzymy program działań wokół natury, kreatywności i dobrego życia – mówi Gosia Rygalik.

Foto: Materiały prasowe

– Z czasem zaczęłam zauważać, że dużo bliżej niż do projektowania rzeczy materialnych jest mi do działań i procesów, do rozwiązywania problemów. Oprócz Studia Rygalik rozwijamy także DesignNature. To kampus, wokół którego skupiamy interdyscyplinarną społeczność i tworzymy program działań wokół natury, kreatywności i dobrego życia. Twórczo spełniam się w tych niematerialnych obszarach – mówi Gosia Rygalik.

– Gdyby spróbować opisać nas jako żywioły, to mi bliżej byłoby do ziemi, a Tomkowi – do ognia – mówi Gosia. Dodaje, że to ona ma więcej cierpliwości i skrupulatności. Tomek to dynamiczny wizjoner, którego działania napędza myślenie o rozwoju, innowacjach, poszerzaniu horyzontów i wyznaczaniu nowych celów. – To nie jest tak, że ja tego nie robię, ale on faktycznie ma tę iskrę. Moją bardziej naturalną rolą jest swoiste uziemienie – mówi Gosia.

– Mam ułomną pamięć, czasem brakuje mi cierpliwości i zdolności koncentracji na wielu rzeczach naraz. Jestem typowym twórcą dyslektycznym – dodaje Tomek. – Aby osiągnąć większe rezultaty, staram się pracować z ludźmi lepszymi ode mnie w realizacji pewnych zadań. 

Czy w domu można rozmawiać o pracy?

Choć praca daje Rygalikom dużo satysfakcji, to wciąż jest to praca.  – Jest takie ładne powiedzenie, że jeżeli twoja praca jest twoją pasją, to nie przepracujesz już w życiu ani jednego dnia. To jest pułapka, w którą łatwo wpaść – mówi Gosia. W przypadku Rygalików przenikanie się sfery zawodowej z prywatną było nieuniknione.

– Długo nie miałem z tym problemu – wspomina Tomek. – Doceniam swobodę porozmawiania przy porannej kawie na jakiś temat, na co potem nie będzie czasu z powodu innych aktywności. Jednak z czasem i z rozwojem rodziny Rygalikowie ograniczyli omawianie w domu spraw zawodowych.

Firma nieustannie przechodzi metamorfozy, które dyktują zmieniające się warunki na rynku, a także chęć rozwoju. Kolejne wyzwania rzuca niezwykle dynamiczna branża. Z tego powodu kilka lat temu Studio Rygalik, realizujące od początku działalności zróżnicowane projekty, ale znane przede wszystkim z projektowania mebli, zaczęło świadomie przełamywać ten wizerunek. 

– Projektujemy od zawsze wiele różnych produktów, a w naszym portfolio są między innymi lornetki, klamki czy też rozwiązania interaktywne i multimedialne. Chętnie wchodzimy na inne obszary, aby dywersyfikować naszą działalność – podkreśla Gosia. 

Studio Rygalik: Powrót do źródeł

Nie zmieniło się podejście Gosi i Tomka do procesu twórczego. – Nigdy nie był dla nas istotny styl czy jakaś estetyka. Nie kierujemy się tym, co widać, tylko tym, co jest esencją, która napędza nasze projekty. Ich wygląd czy nawet materiały, z których powstały, są wtórne wobec tych wartości – podkreśla Gosia. 

– W pewnym sensie wracamy do początku naszej drogi – stwierdza Tomek Rygalik. – Zaczynamy rozmawiać o tym, jak optymalnie poukładać współpracę, aby jak najlepiej odpowiadać na wyzwania i potrzeby. Jak dobrze zagospodarować działania w rozwoju naszej firmy, aby wytworzyła się synergia. Wciąż próbujemy zorganizować się tak, żeby ta rakieta, którą zbudowaliśmy z tak dużym zaangażowaniem, mogła polecieć na pełnej mocy.