Magazyn „How To Spend It”, dodatek dziennika „Financial Times”, ma kilkadziesiąt lat historii. Od początku grupą docelową były osoby o  zasobnych portfelach. Stąd nazwa – „How to Spend It”. Magazyn miał być przewodnikiem po przyjemnościach życia, na które mogą sobie pozwolić osoby bardzo zamożne. Wydawca uznał jednak że nazwa, sugerująca konsumpcjonizm, nie przystaje do rzeczywistości w 2022 roku i trzeba ją zmodyfikować, bo stała się niestosowna. 

Magazyn „How To Spend It” zmienia tytuł na „HTSI”

Różnica między pełnym tytułem a jego skrótem jest niewielka, ale znacząca. Chodzi bowiem o reinterpretację słowa na „s”, które wśród wielu odbiorców może budzić kontrowersje.

Owym problematycznym słowem jest „Spend”, oznaczające zarówno „wydawać” (pieniądze), jak i „spędzać” (czas). Obydwa znaczenia tkwią głęboko w DNA magazynu. „How to Spend It” inspiruje do tego, na jakie dobra luksusowe wydać ciężko zarobione pieniądze, a także jak spędzać swój wolny czas, aby czerpać z życia to, co najlepsze.

Czytaj więcej

Kawiarnia we Włoszech dostała tysiąc euro mandatu. Bo kawa była za droga

Oczywiście to „wydawanie” i „spędzanie” w świecie „How to Spend It” od zawsze odbywało się bez specjalnego oglądania się na koszty. W jednym ze swoich artykułów Andy Beckett z „Guardiana” określił tygodnik jako „listę zakupową dla jednego procenta” społeczeństwa, sugerując, że czytelnikami i czytelniczkami magazynu są przedstawiciele światowej elity finansowej, osoby bardzo bogate.

W 2020 roku przyszła pandemia, do tego kryzys ekonomiczny uderzył w światową gospodarkę. Sytuację pogarsza trwająca wojna w Ukrainie. Drożeje jedzenie, paliwa i energia – wszystko to sprawia, że koszty życia znacząco wzrosły, a ludziom, także klasie średniej, skorej do korzystania z przyjemności, żyje się ciężej.

Wydawanie pieniędzy stało się niemodne

A w każdym razie w tak ostentacyjnej formie, jaką to promuje „How to Spend It” – takie są wnioski redakcji magazynu. W dzisiejszych czasach obecność w tytule słowa „spend”, sugerującego wydawanie pieniędzy, wydaje się cokolwiek niestosowna.

Jak tłumaczy redaktorka „HTSI”, Jo Ellison, magazyn pod nową nazwą będzie nadal podpowiadał i inspirował, ale spektrum tych inspiracji będzie znacznie szersze. Czytelnicy wciąż znajdą w nim podpowiedzi, na jaki zegarek czy kreację ekskluzywnej marki wydać pieniądze albo w którym luksusowym resorcie spędzić urlop.

„Jesteśmy trochę hedonistyczni. Nigdy nie pisaliśmy i nie będziemy pisać o włosienicach” – przyznaje wprost Ellison. Od najbliższego numeru ów hedonizm będzie przejawiał się poprzez różne inne określenia, które zaczynają się od litery „s”.

A tych w angielskim słowniku nie brakuje. Ellison wskazuje na takie czasowniki jak „style”, czyli „stylizować”, „savour” – „delektować się”, „sell” – „sprzedawać” – i w końcu „save”, czyli „oszczędzać”. W najnowszym wydaniu znają się też inspiracje, co warto zobaczyć („see”), gdzie (i zapewne w czym) warto popływać („swim”), a nawet jak świadczyć najlepsze usługi („serve”).

Ogromny boom na dobra luksusowe, jaki obserwujemy od pewnego czasu, świadczy o tym, że kryzys gospodarczy nie ima się ani marek luksusowych, ani ich klientów. Wręcz przeciwnie – ludzie jeszcze chętniej kupują designerskie zegarki czy torebki, i to nawet pomimo znacznych podwyżek cen tych produktów.

Zmiana tytułu na „HTSI” stanowi próbę odnalezienia się promotorów niepopularnego stylu życia w czasach kryzysu. Wskazuje też na to, że nikt – również możni tego świata – nie mogą być już dłużej ślepi na ten kryzys.

Być może też owa metamorfoza jest krokiem w stronę większej inkluzywności magazynu. Czytelnicy znajdą tu wskazówki nie tylko co do tego, jak wydawać swoje pieniądze, ale też jak znaleźć satysfakcję z życia, której potrzebuje przecież nie tylko „jeden procent”.