Szukaj

Ten strrraszny botoks!

A woman receives an inejection on her face in the clinic.

Jestem kosmetyczką i każdego dnia rozmawiam z klientkami, które zasypują mnie pytaniami o to, jak właściwie zadbać o cerę. Dużo wiedzą z Internetu, ale wiadomo, że tam jest odpowiedź na każde zagadnienie. I oczywiście 101 całkiem różnych odpowiedzi.

Dlatego panie często są skołowane i nie wiedzą kto ma rację, kto nie; jakim procedurom czy urządzeniom mogą zaufać, a którym – niekoniecznie. Bazując na swoim długoletnim doświadczeniu postanowiłam przyjrzeć się niektórym faktom, mitom i legendom.

Zabiegiem, który wzbudza najwięcej kontrowersji jest botoks. Na początek, co to jest botoks, czyli toksyna botulinowa. Jest to substancja z grupy neurotoksyn, która działa paraliżująco na mięśnie. Oczywiście, jak każda trucizna może być zabójcza, ale stosując niewielkie dawki wykorzystuje się ją w medycynie w terapii neurologicznej, leczeniu migren oraz w – jakżeby inaczej – w zabiegach estetycznych przy usuwaniu zmarszczek.

Planując zabieg pamiętajmy, że powinien go wykonywać lekarz. Ceny botoksu wahają się w zależności od renomy kliniki oraz od lokalizacji gabinetu. U znanych lekarzy  w wielkich miastach górna granica ceny za jedną okolicę twarzy (np czoło) może wynosić nawet 800 zł, w mniejszych ośrodkach przeciętna cena botoksu za jedną okolicę to ok 300 zł.

Trochę teorii. Mięśnie prążkowane, czyli te które pozostają pod naszą kontrolą pracują kurcząc się i rozkurczając, są odpowiedzialne w naszej twarzy za mimikę. I niestety, u wielu osób ta praca jest nadmierna, ich mięśnie kurczą się zbyt mocno, za często, co prowadzi do powstawania zmarszczek mimicznych, a po kilku latach do zmarszczek głębokich, trudnych do usunięcia.

Dawka botoksu wstrzyknięta dokładnie w nadmiernie pracujący mięsień poraża go mniej lub bardziej, i w zależności od dawki toksyny mięsień pracuje delikatniej, albo w ogóle się nie kurczy (klientki nazywają taki efekt „na blachę”). Jak każdy prawie preparat, ma on swoje plusy i minusy, wg. mnie więcej jest plusów, ale o tym za chwilę.

Mnie najbardziej denerwują opinie „z czapki”, które można spotkać w książkach i filmach oraz zasłyszane od klientów, typu: „Miała wielkie, wypełnione botoksem usta”, albo „Ten lub tamta (tu wpisz dowolnego aktora) ma nienaturalną zabotoksowaną twarz, jak maska”. I jeszcze
„Jestem za młoda na botoks!”.

Otóż, nie! Nie jesteś za młoda na botoks (nie mówię tu o dzieciach i nastolatkach, ale o osobach pełnoletnich), jeśli masz za mocną mimikę twarzy i całe życie słyszysz od mamy „Przestań marszczyć czoło”. Jeśli nie chcesz, aby te delikatne zmarszczki pogłębiły się w doły wielkości Rowu Mariańskiego, zrób w odpowiednim czasie botoks. Jeśli po pół roku – taki jest mniej więcej czas rozłożenia botoksu w ciele – nie zechcesz powtórzyć zabiegu, to po prostu mięsień wróci do normalnej pracy, a nie obwiśnie, bo czemu by miał?
I nie, nie da się zabotoksować ust – tzw „glonojady” to jest efekt wstrzyknięcia zbyt dużej dawki kwasu hialuronowego, który jest też odpowiedzialny za nienaturalną „maskę” na twarzy. I najważniejsze – tak, botoks powinien wykonywać lekarz.

Gdzie i na jakie problemy stosujemy botoks? Preparatem można zlikwidować zmarszczki mimiczne w różnych tzw. okolicach twarzy. Jednym obszarem są poziome zmarszczki na czole, innym szpecącą bruzda między oczami, tzw. lwia zmarszczka. Kolejnym obszarem są zmarszczki przy kącikach obu oczu, linie marionetki czyli bruzdy przy nosie i zmarszczki palacza wokół ust.

Botoksem można także rozluźnić mięśnie na brodzie aby poprawić linię ust.
Toksyna botulinowa służy również do leczenia bruksizmu czyli zgrzytania zębami oraz działa terapeutycznie przy leczeniu migren. Także osoby, które cierpią na nadmierną potliwość w obszarze pach, stóp, czy rąk mogą liczyć na lecznicze dobrodziejstwo botoksu i likwidacji wstydliwego problemu.

Zamknij
Zamknij