Szukaj

Jak wielkie domy mody chcą być postrzegane w 2020 roku?

Tydzień mody w Mediolanie ukazał wszystkie sprzeczności, które rządzą dzisiaj światem mody


Projektanci i wielkie domy mody mają przed sobą nie lada wyzwanie. Tygodnie mody, sztandarowy i niemal nieustający cykl imprez branżowych, od kilku lat przeżywają kryzys. Jednak ostatnie miesiące ujawniły prawdziwe problemy stojące przed całą branżą.

Świat zaczyna patrzeć na modę w zupełnie inny sposób i nie da się już udawać, że jest inaczej. W ubiegłym roku odwołano m.in. tydzień mody w Sztokholmie, a wywrotowcy z Extinction Rebellion nawoływali w Londynie do całkowitej rezygnacji z podobnych wydarzeń.

Powód? Ekologia. W obliczu krytyki organizatorzy tygodni mody w miastach na całym świecie zaczynają szukać nowej formuły, bardziej przyjaznej środowisku.

Jednak rozziew między próbą zabezpieczenia własnych interesów przez domy mody przy jednoczesnym otwieraniu się na nowe grupy odbiorców i wprowadzaniu „zrównoważonej” strategii rozwoju, zaczyna być widoczny gołym okiem.

Projektanci mody i koronawirus

Jakby tego wszystkiego było mało, mamy jeszcze koronawirusa, który dla domów mody jest niczym pocałunek śmierci. W Chinach, które borykają się z epidemią wirusa, marki luksusowe mają najwięcej klientów i notują największą sprzedaż.

W ostatnich tygodniach normą stało się odwoływanie pokazów w Azji Wschodniej, z kolei projektanci z Chin rezygnują z udziału w europejskich tygodniach mody.

Jeśli doliczymy do tego spadki na giełdach, utrudnienia w dystrybucji i zamykanie butików, można się domyślić, że nie tylko ryzyko zapalenia płuc spędza sen z oczu projektantów mody i szefów luksusowych marek.

Tydzień mody w Mediolanie, który odbywał się pod koniec lutego, przypadł akurat na czas, w którym we Włoszech odnotowano wzrost liczby zarażeń oraz dwie ofiary śmiertelne koronawirusa.

Wiele pokazów odwołano, a na te, które się odbywały, dziennikarze przychodzili w maseczkach. W mieście dało się wyczuć atmosferę niepewności, a nawet strachu.

W konsekwencji na przykłąd Giorgio Armani zdecydował się na zaprezentowanie swojej nowej kolekcji za zamkniętymi drzwiami. Zainteresowani mogli oglądać pokaz na ekranach komputerów i smartfonów.

Inne firmy wykorzystały technologię w nieco inny sposób. Na imprezę Gucci pod wodzą Alessandro Michele można było się dostać tylko dzięki personalizowanym zaproszeniom wysyłanym przez WhatsApp, a po przybyciu goście mogli zajrzeć za kulisy spektaklu.

W Gucci Hubie, jak nazwano instalację, w której odbywał się pokaz, czekały na nich modelki przygotowujące się do wyjścia na wybieg.

Michele w komentarzu do zorganizowanego przez niego modowego widowiska stwierdził, że zaplecze wybiegu jest „łonem matki, w którym rodzi się poezja”. Przy okazji efektownie zburzył ściany, za którymi ukrył swój pokaz Giorgio Armani

Świat mody wraca do źródeł

Pokazy naszpikowane nowymi technologiami zanikają. Widać za to chęć powrotu do źródeł, szlachetnej surowości, wizualnej prostoty. Dzieje się to nawet w przypadku tak marek tak wyrazistych, jak Versace.

To nie znaczy, że w podczas tygodnia mody w Mediolanie zabrakło fajerwerków. Pokaz Moncler Genius, kolejnej kolaboracji szwajcarskiego producenta kurtek puchowych, bardziej szalony przypominał park rozrywki niż tradycyjne pokazy.

Ludzie zarządzający domami mody wiedzą, że nic tak nie podnosi sprzedaży, jak współpraca ze znanymi i lubianymi osobami z branży.

Zwłaszcza, jeśli mówimy o tak rozponawalnych markach, jak JW Anderson, Rimowa czy Richard Quinn. I właśnie dlatego trend spektakularnych kolaboracji szybko nie zniknie z modowego krajobrazu.

Burberry zaprezentowało kolejne „bezemisyjne” show, będące częścią strategii redukowania śladu węglowego wytwarzanego przez tę markę.

Po kryzysie wizerunkowym, spowodowanym pojawieniem się informacji o spaleniu niesprzedanych produktów Burberry o wartości ponad 35 milionów dolarów, w ciągu ostatniego roku Ricardo Tisci, dyrektor kreatywny marki, zrobił dużo, by przywrócić jej opinię firmy przyjaznej środowisku.

Ale na tym polu ściga się właściwie ze wszystkimi w branży. Domy mody muszą na każdym kroku podkreślać odróżniający ich od świata fast fashion kodeks etyczny.

Gucci, Chanel czy Versace dawno ogłosiły rezygnację z wykorzystywania futer. Z kolei Prada w tym roku zobowiązała się do wyeliminowania nylonu z produkcji. Etyczna moda nie może być już jedynie deklaracją, bo świat oczekuje czegoś innego.

Do tego wielkie domy mody na plecach czują oddech popularnych sieciówek, takich jak Zara czy H&M, które coraz odważniej rozwijają swoje strategie zrównoważonego rozwoju.

Zamknij
Zamknij