Szukaj

I Ty możesz zostać joginem

Wiosna już za rogiem. Dla wielu właśnie nadszedł idealny czas, aby zająć się, choć przez chwilę, swoim ciałem. W ofertach klubów fitness, możemy już od dawna przebierać jak w ulęgałkach. Od niedawna do tego grona dołączyły szkoły jogi.

Wraz z modą na weganizm i coraz częstszymi postawami pro-ekologicznymi, joga stała się dobrze widzianą aktywnością. Ale czy – podobnie jak w przypadku klubów fitness – każdy może zawitać w progi takiej szkoły? I jak wybrać tę właściwą?

Pytam o to Gosię Galecką, która prowadzi w Warszawie szkołę Satwa Joga

Ktoś kiedyś powiedział: ”Sądzić, że jest się zbyt mało rozciągniętym na jogę to tak, jakby sądzić, że jest się zbyt brudnym na kąpiel”. Joga jest dla każdego i w każdym momencie życia. Należy tylko brać pod uwagę własne ograniczenia. Człowiek spędzający całe dnie przy biurku, bez żadnej aktywności fizycznej, nie może podczas pierwszej lekcji stanąć na głowie. Joga może być bardzo kontuzyjna. A ego człowieka każe mu często przekraczać własne możliwości. Stąd ogromna rola nauczyciela – odpowiedziała.

Nauczyciel

W Polsce każdy może prowadzić szkołę jogi, nie trzeba być certyfikowanym nauczycielem.

– Mam wykształcenie medyczne, przerobioną bazę anatomiczno-fizjologiczną. Bardzo mi się to przydało, kiedy robiłam kursy jogowe. Po dwutygodniowym kursie, bez wcześniejszych podstaw, ciężko zrozumieć jak ruch wpływa na ciało człowieka. Mój sposób na prowadzenie jogi, to szeroko pojęta metoda połączenia ruchu z oddechem, podparta dużą wiedzą anatomiczną – mówi Galecka, która z jogą związana jest od 2014 roku, kiedy to odkryła jej dobroczynne działanie na ciało i duszę.

Po wielu przeprowadzonych sesjach, odbytych kursach i warsztatach, ukończyła kurs instruktorski u prof. Janusza Szopy – człowieka, który dla jogi w Polsce zrobił bardzo dużo. Dobrze, jeśli prowadzący jest wykształcony w konkretnym nurcie jogi. Jeśli chce się podążać ścieżką jogi, lepiej zacząć od tradycyjnych form, gdzie i tak jest z czego wybierać. Dobry nauczyciel będzie umiał zobaczyć człowieka ze wszystkimi jego możliwościami i ograniczeniami, i wskazać mu dobry kierunek. – Joga to nie fitness, wymaga więcej pokory, tu nie chodzi o osiągi – mówi Gosia.

Ciało

Możemy wybierać z zajęć o różnej intensywności. Ważne, aby nie iść za modą, tylko posłuchać siebie. Regularność też jest bardzo ważna. Praktyka zostawia w ciele ślad. Ciało zapamiętuje schematy ruchowe i, czasami nawet po przerwie, bardzo sprawnie się w nich odnajduje.

No i trzeba pamiętać – mówi Galecka – że w jodze nie ma złych zakresów ruchu. Może być nieprawidłowy wzorzec, ale każdy ma swoje indywidualne zakresy i swoją drogę ich poszerzania lub nie.

fot. Michał Galecki

Ważnym elementem jogi jest Savasana, czyli pozycja relaksacyjna na koniec każdych zajęć. Zmusza, aby na kilka minut leżąc na macie, zamknąć oczy w obecności innych osób i poobserwować swoje ciało, swoje wnętrze, „uziemić się”. Dla niektórych początkowo może to być najtrudniejszy moment praktyki. Zwłaszcza, kiedy jesteśmy zaprogramowani bardzo zadaniowo. W jodze chodzi o tę świadomość ciała. Aby zostawić za drzwiami wszystkie sprawy do załatwienia, telefony do wykonania, obiady do ugotowania i poczuć się naprawdę „tu i teraz” z własnym ciałem i jego wszystkimi sygnałami. Nawet sporadyczny kontakt ze skupieniem na sobie może przynieść pozytywne efekty.

Oddech

Oprócz wykonywanych asan, w jodze pracujemy z oddechem.

Ludzie na co dzień nie zwracają uwagi na to, jak oddychają. Wykonujemy mnóstwo trudnych rzeczy na wdechu i to przekłada się potem na naszą sytuację życiową. W praktyce jogi pracujemy z przeponą i oddechem, choć dla niektórych może to być odkrycie – mówi Gosia.

fot. Adobe Stock

Pranajama (prana – energia, jama – w ciele) czyli praktyka oddechu jest bardzo ważnym elementem. Systemów oddychania jest bardzo dużo, choć, z obserwacji Gosi Galeckiej, często ludzie, którzy mają wyłącznie fizyczne podejście do jogi, nie chcą włączania tego dla nich „zbyt duchowego” elementu do praktyki. Pranajama zakłada bowiem, że jesteśmy w stanie, według własnych założeń panować nad swoją energią życiową. Geeta Iyengar – córka Iyengara, które pisze sporo o jodze dla kobiet, zaleca samą pranajamę kobietom w pierwszym dniu menstruacji, kiedy nie praktykujemy asan.

Droga

Joga to droga. Jeśli decydujemy się na nią wejść, to każdy przebywa ją na swój sposób – mówi moja rozmówczyni.

fot. Adobe Stock

Nurtów wywodzących się z hatha jogi jest sporo. Możemy zdecydować się na Ashtanga Jogę, która jest niezwykle trudną, wymagającą codzienną praktyką, albo skorzystać z dość popularnej, wykorzystującej szereg pomocy, jogi według Iyengara. Kobietom często poleca się jogę Kundalini, a chcącym zostać w klasyce, jogę Sivananda. Do tego istnieje masa odłamów i nowych stylów, nie zawsze mających dobry wpływ na każdego. Gosia poleca mi dokument pt. „Bikram” o niezwykle popularnym w latach 90. w Stanach Zjednoczonych nurcie i jego liderze.

Każda praktyka, pod okiem doświadczonego nauczyciela jest dobrem, które możemy zafundować sobie samemu. Skorzystajmy z tego. Weźmy matę i wyruszmy do pobliskiej szkoły jogi. Stańmy boso na szerokość bioder, rozluźnijmy ramiona, weźmy głęboki wdech i jeszcze głębszy wydech…….

Zamknij
Zamknij