Szukaj

Nie tylko Peaky Blinders

Są zadbani, dobrze ubrani, a jednocześnie męscy. Potrafią bawić się modą, w dowolny sposób łącząc style. Nikogo nie udają. Noszą piękne, wytwarzane przez rzemieślników rzeczy, by odciąć się od powszechnej bylejakości. Współcześni dżentelmeni, eleganccy buntownicy, mężczyźni z klasą.

Szymon Sterkowski, który razem z bratem i kuzynami prowadzi sklep z nakryciami głowy, na brak zleceń nie narzeka. 

Kolejne tekturowe pudła oznaczone firmowym logo pakowane są w folie transportowe i wysyłane wszędzie tam, gdzie dobre rzemiosło i wyjątkowe nakrycia głowy są w cenie. Głównie do USA, ale również Wielkiej Brytanii, Niemiec i Japonii, gdzie stylowe czapki i kapelusze, nawiązujące do tradycyjnej mody lat 20., 40. i 60. XX wieku, cieszą się coraz większym zainteresowaniem. Zwłaszcza u mężczyzn. 

Foto: mat. prasowe

– Kim są nasi klienci? To dość zróżnicowana grupa osób. Łączy je potrzeba indywidualizmu. Nie chcą być anonimowe. Wolą wyróżniać się w tłumie, podkreślać swoją osobowość – wyjaśnia.

Wielu z nich to mężczyźni, którzy nie tylko dysponują wiedzą na temat szeroko pojętej mody męskiej. Mają też coś, czym nie dysponowali ich ojcowe czy dziadkowie: dostęp do internetu, w którym mogą znaleźć inspirację i przekonać się, że ich potrzeba otaczania się pięknem nie jest czymś wyjątkowym.

Piękno rzemiosła

– Tradycja rodzinna to trochę mało powiedziane, to już nasze DNA, pasja i sposób „ na życie – wyjaśnia powód zajęcia się nakryciami głowy Szymon Sterkowski. – Jesteśmy czwartym pokoleniem w firmie, która liczy sobie już 93 lata – mówi z dumą.

Sterkowscy utrzymali zakład zarówno w latach komuny, które kojarzą się bardziej z wymiętym beretem z antenką niż kapeluszem, jak i okresie po Okrągłym Stole, kiedy Polacy zachłysnęli się wszystkim, co kojarzy się z Zachodem, z czapką bejsbolówką na czele. 

Dopiero ostatnie dziesięciolecie pokazuje wzrost zainteresowania oferowaną przez nich jakością. Na głowę Polaka, który coraz częściej posiada świadomość własnej odrębności i stylu, trafia co piąte wyprodukowane przez nich nakrycie głowy. 

– Nierzadko na zakupy przyjeżdżają do nas razem przedstawiciele kilku pokoleń. W tej chwili mamy w ofercie ok. 150-200 fasonów – głównie czapek, ale też kapeluszy i beretów, dostępnych w różnej kolorystyce. Znajdują się wśród nich nakrycia głowy na każdą porę roku, o charakterze bardziej oficjalnym, jak również casual i outdoor. Szyjemy z  naturalnych tkanin: wełny, bawełny, lnu oraz  specjalnie wyselekcjonowanych skór licowych i kożuchowych – wylicza.

Szeroki wybór i dostępna numeracja nie są jedynymi powodami, które przyciągają do sklepu kapeluszniczego coraz więcej osób. 

Foto: mat. prasowe

– Duża część naszej oferty jest efektem bliskiej współpracy z klientami i odzwierciedleniem ich pasji i zainteresowań. Tak powstała czapka typu Peaky Blinders z oryginalnego Harris Tweedu dla miłośników tego serialu. Cierpliwie czekali, aż dopracujemy ten fason i dopingowali nas w mediach społecznościowych, aby wszystko się szczęśliwie udało. Podobnym przykładem może być czapka pilotka z maską i kołnierzem. Uszyliśmy ją specjalnie dla motocyklisty ze Stanów, który chciał jeździć również w chłodniejsze dni. Projekt tak nam się spodobał, że wszedł do stałej sprzedaży – przyznaje Szymon Sterkowski.  

Na przekór bylejakości

Foto: mat. prasowe

– Panowie coraz bardziej zwracają uwagę na to, by nosić coś innego, niż mogą dostać w sieciówkach. Szukają czegoś, co ich wyróżni, ma jakąś historię produkcji – tłumaczy zainteresowanie mężczyzn rękawiczkami szytymi na miarę Maciej Kuc, który razem z ojcem prowadzi zakład produkcji galanterii skórzanej w Świdnicy. 

– Dobra rękawiczka musi być wystarczająco miękka i elastyczna, żeby nie uwierała, jednocześnie zachowując fason i wymaganą trwałość.. Nie każdy rodzaj skóry spełnia takie wymagania. Żeby fason się utrzymywał, latami musi być wypracowywana i rozciągana ręcznie. Szwy muszą być prowadzone prosto i blisko brzegu, bo dłoń jest bardzo unerwiona i wszystko wyczuje. Ważny jest też fason. Rękawiczki szyte na Wschodzie często mają za krótkie palce dla Polaków – wyjaśnia.

– Minął już szał na tanie produkty z Dalekiego Wschodu. Dziś liczą się jakość i solidność, jaką gwarantuje ręczne wykonanie. Lekarze, notariusze, prawnicy, ludzie dobrze sytuowani w wieku 30-50 lat stanowią większą część naszych klientów.  Ale są to też studenci, miłośnicy czterech kółek, zapaleni rekonstruktorzy. Hitem sprzedażowym jest opracowany właśnie z nimi model oficerskich rękawiczek z  przeszyciami  na wierzchu dłoni.. Są ładnie dopasowane, bo mają zapięcie w nadgarstku.Dużym zainteresowaniem cieszą się też rękawiczki samochodowe – ujawnia wytwórca.

Rękawiczki Kuców to produkt na lata. Za 170-250 zł klienci kupują kolejne pary, które mają uzupełnić ich przemyślaną garderobę. – Często pierwszą dostają od kogoś w prezencie, a potem sami przychodzą po następne. Najchętniej stawiają na klasykę, elegancję. Ale zdarzają się osoby, które zapłacą i 500 zł za najwyżej cenione rękawiczki z pekari, skóry sprowadzanej z Peru – zdradza Maciej Kuc. 

Sprzężenie zwrotne

Tęsknota za konwencjonalną modą, rzemiosłem wartym swojej ceny, prostotą i elegancją lat 20. czy 50. nie jest niczym nowym na Zachodzie. Zdaniem Łukasza Kielbana, historyka męskości, autora „Czasu Gentelmanów”, również w Polsce ten niegdyś niszowy nurt staje się coraz bardziej popularny. Kolejne elementy męskiej mody retro przechodzą do mainstreamu. Tak jak schludność i elegancja na co dzień, nie tylko od święta. 

– Dziś mamy do czynienia z zabawą tą formą: klasyczne garnitury czy krawaty łączone bywają z elementami stylu techno, gangsterów, z tatuażami. Na tym przecież w dużej mierze opiera się marketing branży barberów. Mężczyźni przekonali się już, że można dbać o siebie i nadal pozostać męskimi – tłumaczy specjalista.

Stąd popularność takich seriali jak: „Mad Men”, „Mindhunter”, „Zakazane imperium”. Podobnego zdania jest Szymon Sterkowski. – Wydaje się, że twórcy „Peaky Blinders” dobrze odczytali trendy w modzie męskiej i na pewno mają swój udział w ich wzmacnianiu. Stąd moda na kaszkiety, podgolone fryzury, trzyczęściowe garnitury, skórzane buty za kostkę, kieszonkowy zegarek na łańcuszku – wyjaśnia. 

Jednak, jak dodaje, wbrew stereotypowym wyobrażeniom, moda męska nie stoi w miejscu, a ewoluuje. Sięganie po wzorce męskie z lat 20. czy 60. nie oznacza ich bezrefleksyjnego kopiowania. – Zakładanie kurtki zamiast płaszcza do garnituru już nie razi. Podobnie jest z nakryciami głowy: w latach 20. kaszkiety typu Peaky Blinders były zarezerwowane dla klasy robotniczej – gazeciarzy, piekarzy, dzisiaj często zakłada się je do stroju półformalnego – argumentuje.

Zbuntowani zadbani

– Pan Grono, czyli Michał Gronowski, Mr Vintage, Jan Adamski, Ireneusz Korzeniewski, Olivier Janiak – wylicza ikony męskiego stylu w Polsce dr Małgorzata Bulaszewska, kulturoznawczyni z Uniwersytetu SWPS. Popularni, zapraszani do telewizji śniadaniowych, kreują nowy wizerunek polskiego mężczyzny.

– Po II wojnie światowej trudno było spotkać dobrze ubranych dżentelmenów. W PRL stawiano na uniformizację, nijakość, słabe wykonanie i kiepskie materiały, co zaowocowało „bylejakością” i nudą w wyglądzie obywatela. Z tego powodu prawie zniknęło rzemiosło wytwarzające męską garderobę. W latach 90. wzorem stylu dla Polaków byli bohaterowie popularnych seriali lub pracownicy zachodnich korporacji, zwycięzcy w typie macho. Tymczasem współczesność wymaga nowego modelu mężczyzny, który będzie partnerem dla wyemancypowanej kobiety. Zadbanego, dobrze ubranego, ale nie zniewieściałego – podsumowuje specjalistka.

Zamknij
Zamknij