Szukaj

Do niedawna zakazana: czemu rynek mody lubi apkę Telegram?

Telegram, szyfrowany komunikator, przez ostatnich kilka lat był w Rosji zakazany. Mimo to używają go miliony Rosjan, a dla branży modowej stał się niezbędnym narzędziem promocji produktów w krajach rosyjskojęzycznych

Dla Amerykanów problemy z dostępem do niektórych aplikacji, takich jak TikTok, to nowość, ale w krajach takich jak Rosja czy Iran, gdzie cenzura od lat walczy z wolnością słowa, działanie w informacyjnym podziemiu to chleb powszedni. Właśnie w takim środowisku świetnie funkcjonuje rosyjska aplikacja Telegram, komunikator, który szyfruje wszystkie wysyłane wiadomości, ukrywając tym samym ich treść przez służbami bezpieczeństwa.

Przez ostatnie dwa lata Telegram formalnie był w Rosji nielegalny. To jednak nie przeszkodziło mu w rozwoju. Za wzrostem liczby użytkowników poszły marki, także odzieżowe. Jak informuje serwis „Business of Fashion”, coraz więcej z nich współpracuje z influencerami obecnymi na Telegramie.

Telegram: rosyjski komunikator szyfrujący wiadomości

Wśród najpopularniejszych użytkowników Telegramu znajduje się Katia Fiedorowa, założycielka serwisu Good Morning, Karl!, prowadzonego od 2017 roku i obserwowanego przez ponad 60 tysięcy użytkowników.

Czytaj też: Gucci, Prada, TikTok: po co domy mody się w to bawią?

Katia jest byłą redaktorką rosyjskich edycji magazynów Vogue czy Grazia. Przy zasięgach deklarowanych przez gwiazdy Instagramu czy  TikToka, jej liczba obserwujących to niewiele, ale o tym, że współpracę z Fiedorową podjęły między innymi Prada czy Cartier, zdecydowało coś innego.

Choć początkowo serwis Fiedorowej działał jako newsletter zawierający komentarze do bieżących wydarzeń branżowych i kolekcji, szybko okazało się, że szyfrowanie wiadomości pozwala na więcej. Rosjanie polubili zaczepne, często odnoszące się do bieżącej polityki komentarze twórczyni serwisu oraz innych niezależnych publicystek. Stopniowo Telegram stał się alternatywą dla „grzecznych” kolorowych magazynów.

Sukces telegramowego kanału Katii Fiedorowej to tylko jeden z przykładów tego, jak rozwinął się ten serwis w ostatnich latach. Choć pierwotnie powstał jako komunikator, dzisiaj spełnia przede wszystkim funkcję serwisu społecznościowego. Ocenia się, że 15 procent użytkowników w ogóle nie wysyła wiadomości przez Telegram, ale korzysta jedynie z funkcji społecznościowych.

W dwuletnim okresie zakazu korzystania z Telegramu, wydanego przez władze Rosji, wrosła nie tylko liczba użytkowników serwisu, ale też liczba kanałów na Telegramie. Także tych, które poświęcone są modzie czy stylowi.

Alexander Amato, prowadzący profil Golden Chihuahua, regularnie współpracuje z Reebokiem czy Adidasem. Jak przekonuje w rozmowie z serwisem „Business of Fashion”, większość marek w Rosji – czy to globalnych, czy lokalnych, modowych czy innych – eksperymentuje z tą formą komunikacji również dlatego, że w tym serwisie jest znacznie mniej fałszywych kont i kupionych profili niż na Instagramie czy na Facebooku, a w konsekwencji – można liczyć na większe zaangażowanie niż w przypadku innych serwisów społecznościowych.

Czym jest rosyjski komunikator Telegram?

Telegram został założony w 2013 roku w Rosji przez Pawła Durowa, miliardera, twórcę najpopularniejszego rosyjskiego serwisu społecznościowego, Vkontakte. Po tym, jak Vkontakte zostało przejęte przez udziałowców posłusznych Kremlowi, Durow ogłosił zamiar stworzenie komunikatora, który będzie wolny od nacisków politycznych. W Telegramie nie ma reklam, serwis nie „handluje” też danymi użytkowników.

Serwis szybko zyskał popularność, między innymi dlatego, że cała komunikacja w ramach Telegramu jest szyfrowana. Na świecie ok. 400 milionów użytkowników korzysta z tej aplikacji przynajmniej raz w miesiącu. Mniej więcej jedna dziesiąta tej liczby przypada na Rosjan, co oznacza, że jedna czwarta mieszkańców Federacji Rosyjskiej to użytkownicy Telegramu.

Popularność Telegramu w ostatnich latach stała się niemal globalna. Szyfrowanie całości komunikacji w ramach aplikacji sprawia, że z zaczęli z niej korzystać między innymi mieszkańcy Hongkongu. Władze chińskie wprowadziły w tym roku zmianę do przepisów obowiązujących w tym mieście, de facto likwidując wolność słowa.

Źródło: Business of Fashion

Zamknij
Zamknij