Od debiutanckiej kolekcji haute couture Jonathana Andersona dla domu mody Dior minęło pół roku. Dyrektor kreatywny słynnej paryskiej marki ponownie zainspirował się pracami artystów, których twórczość ceni. Tym razem sięgnął po dorobek znanej amerykańskiej rzeźbiarki Lyndy Benglis, a także po tradycyjne indyjskie wzornictwo.

Dior: inspiracje sztuką Lyndy Benglis i indyjskim rzemiosłem

Pierwszą kolekcją haute couture, jaką dla domu mody Dior zaprojektował Jonathan Anderson, była pełna odniesień do dzieł z ceramiki autorstwa kenijsko-brytyjskiej artystki Magdalene A.N. Odundo. W najnowszej kolekcji na sezon jesień–zima 2026/2027 projektant zreinterpretował rzeźby 84-letniej amerykańskiej artystki Lyndy Benglis, której twórczością fascynuje się od lat.

W latach 60. pochodząca z Luizjany Lynda Benglis stała się jedną z najbardziej oryginalnych i wpływowych amerykańskich artystek działających w tej dziedzinie. Jej ekspresyjne prace z takich przemysłowych materiałów jak siatka druciana, lateks czy gips osiągają na aukcjach ceny liczone w milionach dol.

Foto: Materiały prasowe

Specyficzną dynamikę, a także kolory i tekstury, jakimi charakteryzują się rzeźby Benglis, widać również w nowej kolekcji Diora – zarówno w kreacjach, jak i w butach. Rzeźbiarskie drapowania, plisy, srebrzysta siateczka, a także metaliczne, opalizujące tkaniny przypominają materiały, którymi posługuje się artystka.

Foto: Materiały prasowe

Anderson zaczerpnął też inspiracje z serii prac „Peacock”, którą Benglis tworzy od lat 70. Artystka inspirowała się pawiami, które widziała w posiadłości rodziny Sarabhai w Ahmedabadzie w indyjskim stanie Gudźarat, którą wtedy odwiedziła. W kreacjach, na butach i w biżuterii powtarzają się kolorowe kwiatowe hafty i kunsztowne aplikacje z koralików. Nie zabrakło też odniesień do stanu Nowy Meksyk, gdzie obecnie mieszka i tworzy Lynda Benglis – za sprawą kwiatowych motywów i bogatej kolorystyki.

Foto: Materiały prasowe

Zabytkowe tkaniny i nowe odsłona słynnych torebek Diora

Od inspirowanej przyrodą stanu Gudźarat serii „Peacock” był już tylko krok od tradycyjnego rzemiosła Indii. Nowe wersje torebek „Petit Dîner” i „Lady Dior Mini” zdobią fragmenty XVIII-wiecznych tkanin chintz – ręcznie malowanych lub zdobionych metodą druku z drewnianych klocków.

Foto: Materiały prasowe

Historyczne tkaniny z epoki pozyskano od wyspecjalizowanego kolekcjonera. Te oraz dwa inne modele torebek – metaliczna „Dior Cigale” i rzeźbiarska „Dior Bow” – powstały zresztą we współpracy z Lyndą Benglis.

Foto: Materiały prasowe

Biżuteria z nowej kolekcji Diora to z kolei efekt współpracy z rzemieślnikami z Francji i Indii. Wykorzystano masę perłową, kryształ górski i ręcznie rzeźbiony zielony onyks, nawiązujący do ważnych w indyjskiej symbolice szmaragdów, które nawleczono na ozdobne chwosty. Ten sam motyw pojawia się też w wersjach z czarnego onyksu, hematytu i karneolu.

Foto: Materiały prasowe

Najnowsza jesienno-zimowa kolekcja Diora to już kolejny efekt współpracy Jonathana Andersona i Lyndy Benglis. Kiedy projektant był jeszcze dyrektorem kreatywnym hiszpańskiego domu mody Loewe, artystka wniosła swój wkład w dwie kolekcje Andersona. W 2024 r. zaprojektowała też własną kolekcję biżuterii dla Loewe.