W latach 90. niemal każda dziewczynka, nastolatka i młoda kobieta miała w szafie przynajmniej jedną parę kolorowych sandałów z plastikowego tworzywa. Były efektowne, a przy tym wygodne i bardzo łatwe w utrzymaniu w czystości – czego chcieć więcej na lato? Po trzech dekadach ten nostalgiczny model wraca w rozmaitych wersjach – od modeli sportowych po eleganckie szpilki.
Efektowne, wygodne i nostalgiczne. „Jelly shoes” wracają w nowym wydaniu
Co sezon w kolekcjach marek modowych wracają trendy, które robiły furorę 30 lat temu. Wynika to z niesłabnącej nostalgii millenialsów i przedstawicieli pokolenia Z za modelami, które teraz uchodzą już za vintage’owe.
Tak samo jest teraz w przypadku „jelly shoes” – przezroczystych butów z elastycznego plastiku. Pod koniec lat 70. po raz pierwszy ujrzały światło dzienne za sprawą brazylijskiej marki Melissa, od której wzięła się nazwa lekkiego damskiego modelu butów: meliski. Najnowsze kolekcje marek z różnych półek cenowych udowadniają, że „jelly shoes” – nie tylko jako klasyczne meliski – wróciły na dobre.
Czytaj więcej
Charvet to najsłynniejszy na świecie producent luksusowych koszul. Marka ma nowego właściciela — przejęła ją grupa Chanel kontrolujący słynny parys...
Początki tego trendu w „naszych” czasach sięgają lata 2024 r., kiedy viralową popularność zrobiły żelowe klapki amerykańskiej marki luksusowej The Row. Rok później trend umocnił się dzięki markom Skims, Giambattista Valli i Chloé czy wreszcie Pumie, która stworzyła żelowe buty we współpracy z Fenty, marką piosenkarki Rihanny.
Dziś „jelly shoes” mają w swoich ofertach zarówno takie marki jak H&M, Marks & Spencer czy COS, jak i luksusowe domy mody. Transparentne sandały, czółenka czy japonki pokochały również influencerki i celebrytki reprezentujące różne pokolenia. W „jelly shoes” widziano w ostatnich miesiącach m.in. aktorki Zoë Kravitz, Jennifer Lawrence i Brooke Shields.
„Jelly shoes” wchodzą na salony
Projektanci w swoich najnowszych kolekcjach kreatywnie zreinterpretowali ten letni model, nadając mu niekiedy bardziej wyrafinowane formy. Pojawiły się buty na platformie, czółenka i japonki na obcasie, a także bardziej sportowe modele – a wszystko w najróżniejszych wersjach kolorystycznych.
Swój wkład w powrót „jelly shoes” ma oczywiście Melissa, od której wszystko się zaczęło. W tym roku marka nawiązała współpracę z Ganni i Dieslem, których efektami są półtransparentne modele japonek.
Na modele na niewysokich obcasach typu „kaczuszki” postawiły z kolei domy mody Jimmy Choo i Loewe. W najnowszych kolekcjach tych marek pojawiły się eleganckie czółenka z kolorowymi i rzeźbionymi obcasami, a także modele z wysoką cholewką.
Po przezroczysty plastik sięgnął też dom mody Chloé, wykorzystując go do zaprojektowania dość szykownych szpilek z paskami. Propozycja marki Valentino Garavani to z kolei dziewczęce „koronkowe” sandały.
W trend wpisała się też sportowa marka Nike, wypuszczając tej wiosny najnowszą wersję swojego modelu Rejuven8 Run z 2008 r.. Buty zaprojektowano z transparentnym szkieletem i wyjmowanym wewnętrznym butem z siateczki.
Żelowe buty są tyleż efektowne, co kontrowersyjne. Niektórzy wskazują na to, że bardzo łatwo w nich o odciski, zaś materiał, z którego powstaje większość z nich – polichlorek winylu (PVC) – jest toksyczny. Żadna z tych obaw nie powstrzymała rozprzestrzenienia się trendu, który teraz jest już dosłownie wszędzie.