Funkcjonująca od 66 lat marka Valentino mierzy się z jednym z największych kryzysów finansowych w swojej historii. Kolejny rok z rzędu marka notuje straty, rośnie też jej zadłużenie. Właściciele Valentino – katarski fundusz inwestycyjny Mayhoola oraz francuski Kering – zobowiązali się do wsparcia domu mody.
Kłopoty Valentino
Włoski dom mody Valentino znajduje się pod kontrolą dwóch firm: funduszu Mayhoola z Kataru, który kontroluje 70 proc. udziałów, oraz francuskiego koncernu Kering, w którego rękach znajduje się pozostałe 30 proc. Kering planował całkowite przejęcie marki Valentino, ale we wrześniu ubiegłego roku, w porozumieniu z Mayhoola, czasowo zrezygnował z tego planu. Powodem były nie tylko problemy finansowe Keringa, ale również problemy Valentino, które wydają się ciągnąć w nieskończoność.
Jak informuje agencja Reuters, Valentino po raz kolejny zanotował straty, wzrosło też zadłużenie firmy. W ubiegłym roku Mayhoola i Kering porozumiały się w sprawie wsparcia Valentino zastrzykiem finansowym w wysokości 100 mln euro. Udziałowcy domu mody poinformowali, że planują kolejne wsparcie finansowe, w 2026 roku.
Z dokumentów, do których dotarł Reuters, wynika, że Valentino może liczyć na kolejne 150 mln euro. Był to element renegocjacji zadłużenia marki.
Valentino w finansowym dołku
Valentino, podobnie jak wiele innych marek luksusowych, dotknął ciągnący się kolejny rok kryzys w branży dóbr luksusowych. Powodem był i nadal jest spadek popytu ze strony dotychczasowych klientów, głównie w Chinach.
Włoskiemu domowi mody nie pomogło zatrudnienie w 2024 r. na stanowisku dyrektora kreatywnego Alessandro Michele, jednego z najbardziej wyrazistych włoskich projektantów mody. Michele zastąpił wcześniejszego wieloletniego dyrektora kreatywnego włoskiej marki, Pierpaolo Piccioliego, który obecnie stoi na czele Balenciagi.
W 2024 r. zysk Valentino spadł o 22 proc., do kwoty 246 milionów euro, zaś zadłużenie firmy wzrosło do około miliarda euro. W kolejnym roku dom mody znów był na minusie: przychody spadły o 15 proc., osiągając 1,12 mld euro, do czego przyczyniły się spadki sprzedaży na wszystkich rynkach, w największym stopniu w Japonii i w całym regionie Azji i Pacyfiku. Wszystko to przyniosło włoskiej marce w ubiegłym roku stratę na poziomie 103 mln euro.
Jeżeli chodzi o kategorie produktów sygnowanych marką Valentino, to nadal dobrze radzi sobie biżuteria i perfumy – czyli dobra, na które wciąż stać aspirujących klientów. Gorzej sytuacja wygląda z obuwiem, galanterią skórzaną i odzieżą damską. Okazuje się, że ta ostatnia kiepsko sprzedaje się w firmowych butikach Valentino.
Jakby tego było mało, rosną też wierzytelności Valentino. Reuters podaje, że pod koniec 2025 r. wynosiły już 1,13 mld euro. Wyłączając zobowiązania z tytułu leasingu, zadłużenie netto wzrosło z 377 mln do 472 mln euro.