Na celowniku marek luksusowych znajdują się przede wszystkim młodzi ludzie. Spędzają czas w internecie, przede wszystkim – w mediach społecznościowych. Wspólne kolekcje domów mody stanowią element zaskoczenia i w rezultacie – nowy przedmiot pożądania.

Skendi, Fendace – nowi-starzy gracze na arenie mody

Pod tymi nazwami kryją się dwie kolaboracje, w które weszła w tym roku marka Fendi. Pierwsza z nich odnosi się do współpracy Fendi z należącą do Kim Kardashian bieliźnianą marką Skims. Druga to nazwa wspólnej kolekcji Fendi i Versace. Elementy ikoniczne dla obydwu domów mody przenikały się nawzajem w jednym ubraniu.

Czytaj więcej

Zara rusza odważnie w stronę segmentu luksusowego. Ta nowa kolekcja to dowód

Innym zetknięciem dwóch modowych gigantów było nawiązanie współpracy Gucci z Balenciagą. Jej efektem była kolekcja, w której logotypy pierwszej marki pokrywały projekty typowe dla tej drugiej.

Wszędobylska Balenciaga może zresztą w tym roku pochwalić się bodaj największą liczbą kolaboracji. Jedną z bardziej zaskakujących był przepełniony nostalgią seans specjalnego odcinka „Simpsonów” w trakcie paryskiego tygodnia mody.

Przykłady tegorocznych fuzji marek można mnożyć. Wiele z nich mogło nawet uchodzić za biznesowe mezalianse. Jednym z przykładów była współpraca Crocs (czyli marki butów z niewysokiej półki) z – a jakże – Balenciagą. Kogo jednak obchodzą mezalianse, skoro stawką jest wymierny wynik finansowy?

Czy będąc potężną marką o ugruntowanej pozycji na rynku, wejście we współpracę z inną potężną marką nie okaże się strzałem w kolano? Wygląda na to, że nie. Młodzi ludzie szukają nowych bodźców i takie mniej lub bardziej zaskakujące fuzje od razu przykuwają ich uwagę.

Współprace marek modowych mają długą historię

Nawiązywanie współpracy marek z innymi markami, a także artystami, nie jest nowym zjawiskiem. Jedną z najwcześniejszych jest wspólny projekt Elsy Schiaparelli i Salvadora Dalí w latach 30. ubiegłego stulecia. Surrealistyczne estetyki obydwu twórców wydają się być dla siebie stworzone.

Innym przykładem jest współpraca Vivienne Westwood i Keitha Harringa z 1983 roku. Jej efektem były ubrania projektu Westwood, które pokrywały grafiki Harringa. Prawdziwa gratka dla miłośników sztuki ulicznej i punków o zasobnych portfelach.

Modowe kolaboracje nabrały tempa około dwóch dekad temu. W 2001 roku Louis Vuitton i Marc Jacobs stworzyły wspólną kolekcję, której charakterystycznymi elementami były widoczne na ubraniach i dodatkach nazwy obydwu marek.

W 2021 roku mogliśmy zaobserwować podobne zjawiska. W przypadku wielu wspólnych kolekcji ubrania gęsto pokrywają hybrydowe logotypy (jak na przykład oficjalne logo Fendace).

Z czego wynika to dążenie do wzajemnego wymieniania się logotypami i fasonami? Być może chodzi o połączenie wartości i estetyk dwóch marek, które pokrywają się z wartościami i gustem osoby, do której skierowana jest wspólna kolekcja. Kluczem do sukcesu, jak w wielu kampaniach, są emocje.

Wchodząc ze sobą we współpracę, marki z pewnością zamierzają grać na nostalgii i sympatii swoich klientów, ale też na niesłabnącej logomanii. Za sprawą jednego elementu garderoby – pary spodni, sukienki lub płaszcza – młody miłośnik mody zyskuje możliwość pochwalenia się ciuchem nie jednej, ale aż dwóch marek na raz!