Szukaj

Nowy wspaniały świat – w wersji 3D

W roku 2020 najwyższy czas przestać tłumaczyć „jak to działa,” trzeba pokazywać, w jaki sposób druk przestrzenny zmienia i zmieni nasze życie – mówi Andrzej Burgs, fizyk i biznesmen (podobno niezniszczalny). Jest jednym z pionierów i propagatorów druku 3D. Współwłaściciel technologicznego showroomu Mikulski i Burgs Technika.

Mikulski i Burgs Technika to chyba niewielka część Pana działalności?

Wszystko zaczęło się od Sygnis New Technologies, to taki statek-baza. Mamy ok. 20 technologów, inżynierów, osób zajmujących się wzornictwem przemysłowym. Niedawno powstała spółka Sygnis Bio Technologies, która zajmuje się tylko biotechnologiami. Mamy też dwa spin-offy: spółkę Thirsty Pleasure, której sztandarowym produktem są wielorazowe słomki wydrukowane w 3D z biodegradowalnych materiałów, oraz właśnie to miejsce.

Zespół Sygnis New Technologies

Jak najlepiej je określić?

To taki technologiczny showroom i przestrzeń networkingowa. Chcieliśmy w ten sposób dotrzeć do świata konsumenckiego. Organizujemy tu wykłady pokazując technologię i naukę w zupełnie innym świetle, a jednocześnie wystawiamy prace młodych artystów. No i pokazujemy nasze produkty – na przykład lampy zostały przez nas wydrukowane, a wspólnik, Łukasz Mikulski, zbudował stoły.

A czym zajmuje się Sygnis New Technologies? Drukiem 3D?

Od tego zaczynaliśmy, ale teraz akcent przesunął się zupełnie gdzie indziej. Owszem, mamy drukarki i materiały, ale zajmujemy się przede wszystkim konsultingiem naukowo-biznesowym. Czyli na przykład trafia do nas klient, który chciałby rozwiązać jakiś problem wytwórczy, lecz nie ma pojęcia jak to zrobić. My opracowujemy technologię, elektronikę, proponujemy materiały, przeprowadzamy wszystkie niezbędne badania. Wiemy, że do rozwiązania problemu trzeba dojść krok po kroku. Po prostu w SNT wiedza ma warstwy.

Czyli projektujecie i produkujecie narzędzia, które mogłyby ten problem rozwiązać?

Ale też projektujemy nową strukturę całej organizacji. Bo trzeba pamiętać, że druk 3D to tylko narzędzie, a włączenie go w któryś z procesów powoduje zmianę całej struktury firmy. Weźmy na przykład serwisowanie – dzięki wykorzystaniu druku przestrzennego fabryka może działać niemal bez przestojów, bo maszyny mogą być serwisowane na bieżąco. Drukarki wydrukują dowolną część, wystarczy tylko, aby były dobrze spięte z całością procesu. Mieliśmy klienta, który zredukował przestoje niemal o połowę i zrobił to dokładając jedną maszynę. To tak, jakby kupił nową wiertarkę, bo o takich kosztach mówimy. Ale musiał całkowicie zmienić myślenie o sposobie magazynowania części.

No tak, można radykalnie obciąć koszty magazynowania…

I tak się robi na statkach. Przecież zabieranie w morze wszystkich części zamiennych byłoby niemalże zdublowaniem masy, prawda? Lepiej wziąć drukarki. Międzynarodowa Stacja Kosmiczna też ma drukarki, miedzy innymi właśnie po to. Czasami modelowanie trwa trzy minuty, 10 minut wydruk. No i model można przygotować na Ziemi, stacja dostaje tylko plik.

Czy druk 3D jest już w stanie zastąpić tradycyjne sposoby produkcji?

W niektórych obszarach już tak się stało, ale w wielu innych nie jesteśmy na to jeszcze gotowi finansowo. W przypadku tradycyjnej produkcji masowej, największe koszty – formy wtryskowej – ponoszone są na początku. Ale później każda kolejna sztuka to niższe koszty jednostkowe. Natomiast w przypadku druku 3D każda wyprodukowana sztuka kosztuje nas tyle samo. Dlatego, jeśli chcemy sprawdzić chłonność rynku czy zainteresowanie produktem, druk 3D znakomicie się do tego nadaje – najpierw drukujemy małą partię, sprawdzamy reakcję i decydujemy – czy wystarczy, jeśli wydrukujemy więcej, czy też warto przejść na formy wtryskowe, które obecnie wciąż są wydajniejsze przy wielkoskalowej produkcji.

Jak zatem może wyglądać fabryka wykorzystująca wyłącznie druk 3D?

Fabryki przyszłości nie będą miały sprecyzowanego profilu działalności tylko, na przykład, w jednym miesiącu będą robić 10 tys. szczotek, a w kolejnym – 10 tys. pudełek, 5 tys. pasków i 7 tys. innych elementów. Wystarczą tylko pliki, a maszyny będą wiedziały, co z tym robić. Jestem wielkim fanem przejścia do przemysłu 4.0, czyli uniwersalnego adaptowania fabryk do dowolnej produkcji.

Czy jest coś, czego jeszcze nie potrafimy wydrukować?

Mnóstwo rzeczy! Albo nie możemy, albo jest to ekstremalnie trudne. Na przykład ciągle są problemy z niektórymi elementami obciążeniowymi. Ale już trwają prace nad samoregenerującymi się materiałami. To takie materiały z bakteriami, które, jak tylko wykryją pękniecie, mają je zabudować.

Czytałam kiedyś o eksperymentowaniu z drukowaniem bakteriami, które następnie będą trafiać bezpośrednio w chore miejsce…

Tak, są próby z takimi lekami, inteligentnymi i sterowalnymi, które miałyby działać trochę na zasadzie sterowalnej rakiety, która sama wie, w jaki punkt uderzyć. Tak samo ma robić bakteria. Oczywiście, prace jeszcze potrwają, a potem leki będą musiały być zaakceptowane przez komisje bioetyczne. Czyli zajmie nam to jakieś 15-20 lat. Więc najpewniej najpierw zobaczymy, jak to będzie działać w Chinach. Przykładem takiego procesu może być drukowanie małżowin usznych.

Praca nad statuetką Voice of Poland

Robi się już takie operacje?

Na Zachodzie jeszcze nie, w Chinach tak. To dość proste – pobiera się materiał, komórki macierzyste krowie albo świńskie, które następnie są hodowane na komórkach macierzystych pobranych od pacjenta. Wydrukowana małżowina jest wszczepiana pod udo, żeby się jeszcze bardziej ukrwiła i zgrała z organizmem, następnie, pod dwóch tygodniach, wyjmuje się ją, przyszywa – i działa.

A narządy wewnętrzne? Nie pytam o kości, bo to już chyba spowszedniało…

Tak, kości robi się już w wielu ośrodkach w Polsce, my na przykład dostarczamy sprzęt dla weterynarzy. To już jest całkiem spory rynek i dobrze ogarnięty. Organy wewnętrzne są problemem ze względu na ich rozmiary – w tym przypadku nawet trzustka jest za duża – i nie ma żadnej maszyny, która mogłaby wydrukować cały organ w warunkach klinicznych. Nad takim projektem pracujemy z zespołem doktora Michała Wszoły.

A co miałoby być surowcem? Biożele?

Najpierw potrzebny jest nośnik, czyli tak zwana struktura skafoldowa. To takie rusztowanie, które trzeba rozpiąć, a następnie wypełnić komórkami macierzystymi. Rusztowanie musi być wykonane właśnie z biożelu, który daje ukrwienie, napowietrzenie, zapewnia przepływ płynów międzykomórkowych…

Rozwój druku 3D spowodował pojawienie się nowych materiałów, ale na pewno wielu jeszcze brakuje…

Brakuje materiałów, które pozwoliłyby na przyspieszenie procesu. Bo na przykład druk lampy trwa 200 godzin. To dużo. Wiec gdyby się udało skrócić do 50, to już byłoby coś. Stosowane dzisiaj termoplasty nie są w stanie szybciej topić się i zastygać, bo to jest ograniczenie fizyko-chemiczne. Wiec trzeba pomyśleć nad innym materiałem, który będzie się szybciej nakładał. W jaki sposób? Tego jeszcze nie wiemy.

To na koniec zejdźmy z poziomu biotechnologii, medycyny i chirurgii do poziomu zwykłego człowieka, który dowiaduje się, że jest takie miejsce w Warszawie, do którego może przyjść i coś wydrukować. Jak?

Można przyjść, ściągnąć sobie projekt z sieci, bo jest tam parę milionów projektów i zawsze można coś ciekawego znaleźć. Można też usiąść z naszym grafikiem i coś wymodelować.

A co jest robione najczęściej?

Wykrojniki do ciastek. To jedna z rzeczy, która jest bardzo łatwa do spersonalizowania, bardzo prosta do narysowania, a drukuje się 10 minut. Popularne są figurki psów, na przykład seterów. Można sobie wydrukować własną, trójwymiarową twarz… To kopalnia gadżetów upominkowych. Wielu konkurentów mówi o druku 3D, że „ogranicza nas tylko wyobraźnia.” Nas ona nie ogranicza.

Andrzej Burgs (na zdjęciu w designerskich okularach 3D)- CEO i Prezes Zarządu Sygnis New Technologies sp. z o.o. Ekspert w zakresie łączenia Nauki z Biznesem. Jest absolwentem Wydziału Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego ze specjalizacją Ekonofizyka. Od ponad sześciu lat działa w branży druku 3D i prowadzi Sygnis New Technologies – wielokrotnie nagradzaną, jedną z najdłużej działających w tym obszarze polskich firm. Od 2019 roku jest również współwłaścicielem firmy Sygnis Bio Technologies – jedynej firmy na polskim rynku zajmującej się nowoczesnymi rozwiązaniami z zakresu technologii addytywnych dla medycyny i nauki.

Ekspert druku 3D z wieloletnim doświadczeniem. Jest jednym z założycieli Izby Gospodarczej Przemysłu 4.0 i współtwórcą Kodeksu Etyki Polskiej Branży Druku 3D.

Zamknij
Zamknij