Szukaj

Chakula znaczy jedzenie

Kombinacja morskiej bryzy i jedzenia przygotowanego na łodzi dhow sprawia, że jest to jedno z najlepszych wspomnień jakie mają goście przyjeżdżający na Zanzibar. Sama mieszkam tu już 3 lata, a miejscowe warzywa, owoce i przyprawy trzymają mnie w mocnym uścisku.

Dlaczego? Bo są najlepsze na świecie! Rolnictwo jest niezbyt intensywne, brak pestycydów i innych chemicznych środków, bioróżnorodność, krótki czas dostaw i szybkość zbytu. Wszystko to bardzo przekłada się na smak i jakość. Czasem z rozbawieniem patrzę jak ktoś wpada na pomysł sklepu „organic spices”, bo tutaj wszystko jest przecież organiczne.

Wciąż nie potrafię odpowiedzieć na pytanie „jak długo zamierzam zostać na Zanzibarze”, bo jak zaczynam się nad tym zastanawiać… pojawia się coś na ząb. Ogromny stół stojący na wprost oceanu, to serce mojego domu. Niech tylko przy nim usiądę ze swoimi gośćmi, a momentalnie zaczynam mówić przede wszystkim o jedzeniu, smakach, zapachach, ingrediencji i oczywiście o kulturze swahili.

A jeśli nie przy stole, to w czasie rejsu na atol Mnemba, który jest prywatną wyspą. Kombinacja morskiej bryzy i jedzenia przygotowanego na łodzi dhow sprawia, że jest to jedno z najlepszych wspomnień, jakie mają goście przyjeżdżający na Zanzibar. Do tego są jeszcze delfiny, snorkling, lazurowa woda, owoce i żagiel w drodze powrotnej. Ale to jedzenie jest kluczowe.

I choć jestem wielką fanką kuchni wegetariańskiej, to na grillu rozstawionym na rufie łodzi nie może zabraknąć owoców morza.

Jest na Zanzibarze taki dziesięcionogi lobster, inaczej nazywany cigal (czasami w menu można przeczytać „seagull” i wtedy często słyszę oburzenie gości „jak można zjeść mewę!???”).

Szaro-brązowy cigal wygląda niepozornie, ale – moim skromnym zdaniem – jest najlepszy spośród lobsterów.

marynata:
4 limonki (bardziej popularne na Zanzibarze od cytryn)
5 ząbków czosnku utartych na pastę (aby tylko nie chińskiego)
1/2 szklanki oleju słonecznikowego
1 ostre, malutkie, posiekane chili (tu nazywane pili pili)
1 łyżeczka startego imbiru
sól
pieprz

Wszystko razem intensywnie wymieszać. Lobstera przecinamy na pół, przyda się tasak, bo skorupa jest bardzo twarda. Zalewamy marynatą, a po kilku minutach wrzucamy na krótko na grilla, aż lobster zmieni kolor z szarego na czerwony. Podawać z salsą z mango.

salsa mango:
1 dojrzałe mango, drobno pokrojone lub zmiażdżone widelcem
1 mała czerwona cebula, pokrojona w drobną kostkę
1 świeża, bardzo ostra papryczka chili, drobno pokrojona
2 ząbki czosnku
3 łyżki oliwy z oliwek
sól
pieprz

Owocowa salsa smakuje wyśmienicie także z rybą, grillowanymi kalmarami, a nawet z kokosowym ryżem. Choć na środku Oceanu Indyjskiego wszystko jest pyszne.

Zamknij
Zamknij