W wyniku sankcji wymierzonych w rosyjski diamentowy koncert Alrosa naturalne diamenty z innych źródeł są coraz droższe. Czy to oznacza, że będą dostępne tylko dla najbogatszych? Niekoniecznie. Na fali drożyzny tańszą i bardziej zrównoważoną alternatywą mogą być diamenty laboratoryjne.

Ważny gracz na rynku diamentów podnosi ceny kamieni

Pierwszym impulsem do podwyżki cen była pandemia. W następstwie blokad transportu ceny diamentów wzrosły, a zjawisko to dodatkowo podkręcił popyt na biżuterię z kamieniami szlachetnymi, który stopniowo wrócił do poziomu sprzed pandemii.

W międzyczasie jeden z czołowych producentów diamentów, firma De Beers, podwyższyła ceny surowych kamieni. Te ważące więcej niż jeden karat podrożały w 2021 roku o 23 procent.

Ostatnio podrożały również małe kamienie pozyskiwane przez De Beers – z przeznaczeniem na przykład na pierścionki, kolczyki czy bransoletki. Ich ceny wzrosły aż o 20 procent.

W oczywisty sposób ta podwyżka już niebawem przełoży się na ceny gotowych produktów biżuteryjnych. Winić należy nie tylko pandemię, ale przede wszystkim trwającą już od ponad trzech miesięcy wojnę w Ukrainie.

Czytaj więcej

„Brylanty w kolorze brudnej wody”: czy znudziła nam się klasyczna biżuteria?

Dlaczego? W kwietniu 2022 roku, w wyniku putinowskiej agresji na Ukrainę, kraje grupy G7 objęły sankcjami również rosyjskiego producenta diamentów – kontrolowaną przez rząd Rosji firmę Alrosa. Przedsiębiorstwo odpowiada za około jedną trzecią globalnych dostaw surowych diamentów.

Warto przy tym dodać, że diamenty stanowią jeden z dziesięciu kluczowych towarów eksportowych Rosji. W 2021 roku wartość eksportu rosyjskich diamentów wyniosła aż 4,5 miliarda dolarów. Alrosa jest więc – a raczej była – kluczowym graczem na światowej arenie handlu diamentami. W samej rosji Odpowiada za około 90 procent tamtejszej produkcji diamentów.

Kiedy sankcje weszły w życie, odbiorcy diamentów na całym świecie stracili bardzo istotne źródło drogocennych kamieni. W efekcie mocno ograniczonych możliwości tych dostawców, którzy pozostali do dyspozycji, nastąpiła podwyżka cen surowych diamentów, zgodnie z prawem podaży i popytu.

Autopromocja
TYLKO U NAS

Ambasador Chin w Polsce Sun Linjiang o nowej ofercie współpracy Pekinu z Warszawą

CZYTAJ

Diamenty laboratoryjne: nadzieja dla branży jubilerskiej?

Trudno powiedzieć, czy Rosjanie – a w każdym razie Alrosa jako firma – boleśnie odczują wymierzone w siebie sankcje. Diamenty i tak znajdą swoich odbiorców w krajach, które nadal utrzymują z Rosją kontakty handlowe i nie narzuciły własnych sankcji.

Negatywnie odbija się to jednak na odbiorcach zachodnich. Pozostali gracze, w tym De Beers, nie są w stanie zapełnić luki po Alrosie. W sytuacji niemalejącego popytu i mocno ograniczonej podaży dalszy wzrostów cen naturalnych diamentów jest bardzo prawdopodobny.

Pewną alternatywą dla naturalnych diamentów może stać się wciąż dość niszowa, ale prężnie rozwijająca się branża diamentów laboratoryjnych. Kamienie te są znacznie tańsze w porównaniu z diamentami naturalnymi, co przekonuje do nich coraz więcej firm jubilerskich – i samych klientów.

Produkcja diamentów w laboratoriach jest nie tylko tańsza, ale też bardziej etyczna i zrównoważona ekologicznie. To kolejne silne argumenty, zwłaszcza dla przedstawicieli młodszego pokolenia. Nie od dziś bowiem wiadomo, że pozyskiwanie naturalnych diamentów niszczy środowisko tam, gdzie są wydobywane. Znane są też nierzadkie przypadki niewolniczej pracy ludzi w kopalniach.