Przybiera na sile trend, który budzi zniesmaczenie wśród bardziej konserwatywnych miłośników wina i ekscytację wśród tych, którzy poszukują nowych smaków. Kofermentacja winogron z rozmaitymi częściami innych roślin to metoda, po którą sięga coraz więcej producentów na całym świecie.

Czym są wina kofermentowane?

Określenie „wina kofermentowane” nie jest jednoznaczne, bo w branży winiarskiej używa się go przede wszystkim w kontekście win powstałych poprzez fermentację w jednym zbiorniku winogron różnych odmian. Jak na razie nikt jednak nie znalazł dobrej nazwy dla win, które fermentowały razem z owocami, kwiatami i innymi składnikami.

Furorę wśród miłośników wina w różnych zakątkach świata zrobiły niedawno wina z dodatkiem konopii indyjskiej. To jednak tylko jedna z wielu roślin, po którą sięgają winiarze-eksperymentatorzy. Efektem tych eksperymentów są lekkie, orzeźwiające, niezobowiązujące napoje, musujące lub nie.

Czytaj więcej

Pierwszy „kosmiczny” szampan. Powstał, by można go było pić w stanie nieważkości

Inspiracji do tworzenia takich winiarskich hybryd dostarczają winiarziom piwowarzy, a także cydrownicy. Producenci ci już od lat dodają do swoich napojów owoce, zioła i przyprawy, uzyskując bardzo ciekawe, oryginalne rezultaty.

Trend ten zyskuje popularność zwłaszcza wśród winiarzy wpisujących się w nurt naturalistyczny. Redukują oni do minimum lub w ogóle nie stosują w winnicy syntetycznych środków ochrony roślin, zaś w trakcie produkcji wina rezygnują z dodatku konserwantów i innych substancji, które pozwalają w każdym roczniku uzyskać podobny produkt.

Dzięki temu naturalne wina kofermentowane z każdym rokiem są zupełnie inne. Winiarzom-naturalistom przyświeca przy tym wykorzystanie tego, co oprócz winorośli rośnie w winnicy i ukazanie owej bioróżnorodności w kieliszku (lub, jak kto woli, w szklance).

Docenia to coraz szersze grono miłośników win, zwłaszcza tych młodszych. Ważniejsze niż prestiż apelacji winiarskiej jest dla nich odkrywanie nowych, zaskakujących smaków. Wina kofermentowane mają też mniej alkoholu, co czyni je jeszcze bardziej atrakcyjnym produktem.

Wina kofermentowane: nowy trend wśród winiarzy

W Europie prawdziwym zagłębiem tego nurtu jest Austria – kraj słynący z doskonałej jakości, klasycznych ekspresji takich szczepów jak grüner veltliner, riesling czy blaufränkisch. Z kofermentacją z chmielem, kwiatami czy ziołami eksperymentują tacy uznani producenci jak Franz Weninger, Julie-Ann Hoch, Claus Preisinger czy Meinklang.

Nurt jest silny też we Francji. W Alzacji hybrydowe wina wytwarza kolektyw Les Funambules, a także tacy producenci jak Achilleé czy Christian Binner z tego samego regionu. Kofermentuje też Côme Isambert z Doliny Loary. W pracy wspiera go szwedzki duet Karl Sjöström-Mikael Nypelius, stojący za projektem Fruktstereo, w którym fermentują razem winogrona, jabłka, gruszki i wiele innych produktów.

Trend rozwija się również poza Europą – zwłaszcza w USA, gdzie do produkcji win podchodzi się wyjątkowo liberalnie. Wina kofermentowane wytwarza tam już wielu producentów, by wymienić słynnego kalifornijskiego winemakera Rajata Parra, a także takie winiarnie jak Ashanta z Sonomy, Art + Science z Oregonu, La Garagista z Vermont, czy Wild Arc Farm z Nowego Jorku. Producentów fermentujących winogrona z jabłkami, gruszkami, ziołami i innymi składnikami można znaleźć również w Australii (Calyx) i w Gruzji (Gotsa).

Jak na razie te nowatorskie wina są dość trudno dostępne, bo wytwarzają ich niewielcy producenci. Rosnący apetyt konsumentów na tego rodzaju napoje pozwala jednak przypuszczać, że ten winiarski trend w niedalekiej przyszłości będzie zataczał coraz szersze kręgi.