Frauenkirchen to niewielkie, malownicze miasteczko w austriackim Burgenlandzie, położone nieopodal Jeziora Nezyderskiego. Znajdująca się tam barokowa bazylika jest popularnym celem dla pielgrzymów i turystów. Teraz za jedno euro każdy może tu też nalać sobie porcję wina mszalnego, schłodzonego do temperatury 6 stopni Celsjusza.

Frauenkirchen: wino mszalne z automatu

Okolice Jeziora Nezyderskiego to bardzo popularny cel rowerowych wypadów. Turyści często zatrzymują się w liczącym niespełna trzy tysiące mieszkańców miasteczku Frauenkirchen, aby przy okazji zwiedzić tutejszą barokową bazylikę, przynależącą do klasztoru franciszkanów. W sezonie letnim Frauenkirchen każdego dnia odwiedza nawet po kilkaset osób.

Popularność klasztoru jako atrakcji turystycznej, a także przystanku dla zmęczonych rowerzystów, postanowił wykorzystać wikariusz parafii, ojciec Thomas Lackner. Dzięki jego inicjatywie pod bazyliką stanął żółty automat z winem mszalnym.

Automat jest wyposażony w najnowsze technologie ułatwiające „zatankowanie” wina, a więc ekran dotykowy i czytnik kart płatniczych. Wszystko odbywa się zgodnie z prawem: weryfikacja wieku spragnionego pielgrzyma odbywa się w trakcie odczytywania jego karty.

Czytaj więcej

Kostki lodu w kieliszku wina: kiedy można, a kiedy nie wypada?

Za jedno euro można napić się nieco ponad 60 mililitrów dobrze schłodzonego wina. Do wyboru są cztery różne wina pochodzące od lokalnych producentów z Burgenlandu: od wytrawnych po słodkie. Specjalny system chłodzący utrzymuje wino w temperaturze sześciu stopni Celsjusza.

Automat pod bazyliką oferuje wyłącznie wina mszalne, a więc przeznaczone specjalnie na użytek kapłana w trakcie liturgii. Zgodnie z wymogami, wino mszalne musi być naturalne, nie może więc zawierać żadnych sztucznych dodatków czy konserwantów. Musi być też zaakceptowane przez diecezję.

Jak przyciągnąć wiernych do kościoła? Winem!

Tworząc nową atrakcję turystyczną, ojciec Lackner nawiązał współpracę z firmą zajmującą się produkcją automatów do „tankowania” wina. Samo urządzenie nie jest więc niczym nowym – na całym świecie lokalne winiarnie używają takich stacji do sprzedaży swoich win. To jednak prawdopodobnie pierwszy automat, w którym znajduje się tak specyficzny produkt, jakim jest wino mszalne.

W wypowiedziach dla lokalnych mediów ojciec Lackner przyznaje, że przyczyną postawienia pod kościołem stacji do tankowania wina była nie tylko chęć wygenerowania dodatkowego źródła dochodu dla parafii. Duchowny pragnie w ten sposób przyciągnąć do swojego kościoła więcej wiernych.

Zdaniem zakonnika obecność tego rodzaju atrakcji może stać się pretekstem do odwiedzenia bazyliki. „Stacja z winem mszalnym jest dla gardła, natomiast kościół jest dla duszy” – powiedział ojciec Lackner”, podkreślając jedność sfery cielesnej i duchowej.

Jak twierdzi ojciec Lackner, wielu ludzi interesuje, co też piją kapłani w trakcie liturgii. Nic więc dziwnego, że sami chcieliby spróbować wina mszalnego – właśnie ze względu na otaczającą je aurę tajemniczości. Co istotne, wina dostępne w automacie pod bazyliką we Frauenkirchen nie są poświęcone – odbywa się to wyłącznie w czasie mszy.

Lokalne media podają, że stacja tankowania wina mszalnego bardzo szybko zyskała ogromną popularność wśród turystów i każdego dnia przyciąga setki spragnionych pielgrzymów. Automat na wino to zresztą nie pierwszy pomysł ojca Lacknera, który ewidentnie ma żyłkę do marketingu. Wcześniej zakonnik sprzedawał spragnionym pielgrzymom między innymi święconą wodę na butelki.