Pod prąd powszechnie panujących mód szedł już założyciel wydawnictwa „Fodor’s” Eugene Fodor. Podróżnik, który stwierdził, że przewodniki turystyczne są po prostu nudne. Dlatego w 1936 r. napisał własny – po Europie.
Był zaskakujący, bo znalazły się w nim takie stwierdzenia: „Rzym ma nie tylko wspaniałe zabytki, ale także Włochów”. Fodor podawał informacje dotyczące napiwków, kulturowych ciekawostek, miejsc, których w innych przewodnikach próżno było szukać. Nic dziwnego, że trafił w gusta ciekawych świata.
Redaktorzy Fodor’s idą tropem swojego patrona. To oni wymyślili „Fodor’s no list”, czyli listę miejsc, nad którymi warto się zastanowić, czy wybrać je jako cel podróży.
Wierzymy, głęboko, że warto odkrywać świat. Jesteśmy nie tylko pasażerami w tej podróży, ale także zarządcami Ziemi. Podróżnicy sami muszą zdecydować, jakie podejmą działania, by móc obserwować i zachować świetność otaczającego nas życia. Dotyczy to wszystkiego od pieniędzy, które wydajemy po naszą obecność
– napisali, wprowadzając przed laty pierwszą edycję listy.