Pracownik jednego Deutsches Museum w Monachium wymyślił sprytny, choć niedoskonały sposób na szybkie wzbogacenie się, podkradając oryginalne obrazy z muzealnego magazynu – i sprzedając w domach aukcyjnych.
Zarobione pieniądze wydał między innymi na nowe mieszkanie, Rolls-Royce’a, drogie zegarki i luksusowy tryb życia. Mężczyzna usłyszał wyrok skazujący go na prawie dwa lata więzienia.
Podmieniał obrazy w muzealnym na kopie: oszust usłyszał wyrok
Jedno z monachijskich muzeów, które pragnie zachować anonimowość, dołączyło do rosnącego grona galerii sztuki okradanych przez własnych pracowników. Jeszcze niedawno na jaw wyszła masowa kradzież antyków przez kuratora kolekcji śródziemnomorskiej w Muzeum Brytyjskim w Londynie, tym razem kradzieży dopuścił się pracownik galerii sztuki w Monachium.
Czytaj więcej
Bywa nazywany „Kolosem nad Bałtykiem”. Prora to gigantyczny ośrodek wypoczynkowy na niemieckiej wyspie Rugia. Długi na 4,5 km obiekt wybudowano w c...
30-letni mężczyzna pracował w muzeum jako technik od maja 2016 do kwietnia 2018 roku. Chcąc poprawić swoją sytuację ekonomiczną, wykorzystał fakt, że miał pełen dostęp do wszystkich dzieł sztuki znajdujących się w muzealnym magazynie.
Mężczyzna ukradł trzy cenne XIX-wieczne obrazy wybitnych niemieckich malarzy, dla niepoznaki zastępując je w magazynie ich kopiami. Następnie sprzedał oryginały monachijskiemu domowi aukcyjnemu Ketterer Kunst.
Kradzież dotyczy między innymi obrazu Franza von Stucka z 1891 roku pod tytułem „Bajka o żabim królu” (inny tytuł brzmi: „Pewnego razu”). Sprzedając obraz, twierdził, że to rodzinna pamiątka, toteż w aukcyjnym katalogu figurował jako pochodzący z prywatnej kolekcji. W maju 2017 roku dzieło kupiła jedna ze szwajcarskich galerii sztuki. Dzięki temu mężczyzna wzbogacił się o prawie 50 tysięcy euro.
Dwa inne obrazy, na których zarobił 30-latek, to „Dwie dziewczynki zbierające drewno w lesie” Franza von Defreggera i „Degustowanie wina” Eduarda von Grütznera. Ich łączna cena wyniosła prawie 11,5 tysiąca euro. Łącznie oszust zarobił więc ponad 60,5 tysiąca euro.
Suma ta wystarczyła na spłacenie długów, kupno nowego mieszkania, a nawet Roll’s-Royce’a. Z cytowanego przez „Süddeutsche Zeitung” wyroku wynika, że złodziej kupował sobie też zegarki ekskluzywnych marek i prowadził luksusowy tryb życia.
„Twierdził, że działał bezmyślnie. Nie mógł wytłumaczyć swojego ówczesnego zachowania” – czytamy w treści wyroku. Mężczyzna podobno żałuje tego, co zrobił.
Pracownik muzeum skazany za kradzież obrazów
Oczywiście eksperci z Ketterer Kunst każdorazowo potwierdzali autentyczność obrazów, co stawało się przepustką do wystawienia ich na licytację. Mimo to może nieco dziwić fakt, że nikt nie wpadł na pomysł, aby bardziej wnikliwie zbadać proweniencję dzieł – pracownicy domu aukcyjnego uwierzyli oszustowi na słowo.
„Oczywiście dopełniliśmy wszelkich procedur dotyczących z odpowiedniej pielęgnacji obrazów i dokładnie je zbadaliśmy” – informuje przedstawiciel domu aukcyjnego w wypowiedzi dla branżowego serwisu „Artnet News”. Dodał też, że dom aukcyjny ściśle współpracuje z bawarską policją i dostarczył jej wszystkich dokumentów mogących pomóc w zwróceniu obrazów.
Sąd Okręgowy w Monachium wydał wyrok, zgodnie z którym mężczyzna trafi do więzienia na rok i dziewięć miesięcy. Będzie też musiał zapłacić muzeum 60 tysięcy euro, czyli prawie wszystko, co zarobił na swojej kradzieży.