Poznały się na kursach przygotowawczych na wzornictwo na warszawską Akademię Sztuk Pięknych. – Spontanicznie stwierdziłam, że będę pisała maturę z historii sztuki. Hania zaoferowała mi pomoc, bo miała ten przedmiot w szkole, i tak to się zaczęło – wspomina Agata. Na studiach (obydwie dostały się na wzornictwo) w głowach przyjaciółek pojawiły się myśli o założeniu własnej marki, jednak jeszcze wtedy żadna z nich nie traktowała tego pomysłu zbyt poważnie. Kolejne wspólne projekty i wyjazdy na wymiany studenckie dały im więcej pewności siebie i utwierdziły w przekonaniu, że projektowanie w duecie sprawia im radość.
Balagan się zmienia i dorasta
Plan nabrał kształtu, kiedy pojawiła się osoba, która dysponowała biznesowym know-how i była chętna rozwinąć wspólny biznes z Agatą i Hanią. Projektantki miały zająć się tworzeniem produktów, identyfikacją wizualną, grafiką i fotografią. Z czasem ich partner zrezygnował z rozwijania firmy – zostały same z gotową koncepcją i prototypami. Postanowiły się nie poddawać i nadrobić wiedzę o tym, jak prowadzić biznes. – Na wzornictwie człowiek bardziej uczy się uczenia, wkraczania w nowe rejony. Ta biznesowa część zbytnio nas nie przeraziła. To była kolejna rzecz, którą trzeba było ujarzmić – opowiada Agata.
Hania i Agata uważają się za szczęściary. – Nie tylko dogadujemy się estetycznie i na polu wartości w kwestii prowadzeniu biznesu. Jesteśmy też przyjaciółkami – podkreśla Hania. – Wydaje mi się, że to bardzo rzadka sytuacja, że udało nam się rozkręcić nasz pierwszy biznes do takiego stopnia, że jesteśmy w stanie się z niego utrzymywać i zatrudniać ludzi.
Czytaj więcej
O jagodziankach z jej piekarni rozpisywały się zachodnie media, a o modelu biznesowym, który przyjęła, uczyli się studenci MBA. Monika Walecka, pie...
– Niektórzy nazywają nas dwugłowym potworem – żartuje Agata. Hania dodaje: – Ja widzę dużą wartość w tym, że jesteśmy dwiema osobami z podobną, ale zarazem nieco odmienną wrażliwością, że między nami odbywa się kreatywna wymiana myśli. To jest duży plus nie tylko naszej firmy, ale też nas jako tandemu.
Projektantki zauważają, że ich marka naturalnie zmienia się i dorasta razem z nimi. – Nie mamy już 23 lat, tylko 35, i to ma wpływ na Balagan. Wciąż pozwalamy sobie na poszukiwania. Zaczynałyśmy od bardzo minimalistycznej mody, teraz to wahadło jest wychylone w stronę zabawy i eksperymentowania – tłumaczy Agata.
Balagan: Dwugłowy potwór w pracy
W balaganowym duecie nie istnieje ostry podział ról. Właścicielki marki na bieżąco przystosowują się do sytuacji w firmie, która – ze względu na jej specyfikę – wciąż dynamicznie się zmienia. – Staramy się nie dublować siebie nawzajem i nie tworzyć tego dwugłowego potwora, o którym wspomniała Agata – mówi Hania. Zespół Balaganu liczy już około 50 osób i projektantki coraz więcej zadań przekazują współpracownikom: od działu kolekcji po marketing, sprzedaż i logistykę. – Zatrudniamy dużo fajnych i bardzo kompetentnych osób, które wspierają nas swoimi talentami i rozwijają z nami markę.
Niemniej, w naturalny sposób biorą udział w wielu procesach. – Coś mogłoby być zrobione minimalnie inaczej, niż my sobie to wyobrażamy, ale też dobrze. A ja czasem na siłę wpycham się na sesje zdjęciowe i biorę do ręki aparat, mimo że wiem, że ktoś inny zrobi świetne zdjęcia. To daje mi energię do wykonywania mniej przyjemnych zadań. Wtedy czuję, że to się kompensuje – mówi Agata. Choć drugą wielką pasją projektantek jest fotografia analogowa i często realizują sesje samodzielnie, to cieszy je możliwość tworzenia kampanii w większym gronie.
Plusy i minusy pracy na odległość
Spójna wizja i naturalne wzajemne uzupełnianie się projektantek pomagają zwłaszcza w pracy na odległość. – Brakuje mi produkcji sesji zdjęciowych i fotografowania, czyli rzeczy, które zajmują więcej czasu, ale sprawiają mi dużą przyjemność – tłumaczy Hania. Schody pojawiają się na etapie projektowania, kiedy ważny jest dotyk i obejrzenie produktu na żywo. Dlatego przyjeżdża do Warszawy, aby być w kontakcie z produktami i zespołem.
Czytaj więcej
W świecie mody zdobyła wszystkie ośmiotysięczniki. Podkreśla jednak, że najważniejszym projektem jej życia pozostaje SEXEDPL. Idea narodziła się dz...
Mimo to sytuacja pracy zdalnej ma czasem swoje plusy. – Dla mnie ważne jest to, że mogę w środku dnia zjeść obiad z rodziną i jednocześnie być dostępna w pracy. To daje ogromne poczucie wolności. Nie zawsze też musimy być w jednym biurze naprzeciwko siebie, patrzeć sobie w oczy. Istnieje przestrzeń między nami i wydaje mi się, że to jest czasami potrzebne – zauważa Hania.
Czy moda to prawdziwy biznes?
Branża mody jest silnie sfeminizowana. Mimo to Agata i Hania przyznają, że mają do czynienia z przejawami seksizmu, głownie jako kobiety kierujące firmą. – Czasem modę traktuje się jak nieprawdziwy biznes – mówi Agata. – Nasze zdjęcie na okładce „Forbesa” wywołało zaskoczenie wśród wielu osób. Ludzie byli zdziwieni, że to, co robimy, jest na poważnie, mimo że robimy to już wiele lat. Może wzbudziłybyśmy większy podziw, gdybyśmy osiągnęły jakiś sukces w dziedzinie fizyki kwantowej?
Projektantki zauważają też, że – niezależnie od branży – złe decyzje kobiet biznesu czy skandale z udziałem marek, które prowadzą kobiety, są bardziej nagłaśniane. Trudno mieć na to wszystko wpływ, dlatego właścicielki Balaganu starają się działać na własną skalę.
– Zatrudniamy dużo kobiet i staramy się, aby nasi pracownicy i pracownice czuli się doceniani i traktowani z szacunkiem. Doceniamy ich kompetencje i nie dyskryminujemy naszej pracownicy, bo na przykład jest samodzielną mamą i potrzebuje mieć bardziej elastyczne warunki pracy – podkreśla Hania.
Gramy do jednej bramki
Agata przyznaje, że nie zawsze to, co służy biznesowi, służy jednocześnie przyjaźni. – Mimo to po tych 12 latach współpracy mamy większe wyczulenie na zniuansowanie świata i siebie samych. Zrozumienie, że nie jesteśmy monolitem – raczej magmą, która ciągle zmienia kształt – zauważa.
Hania dodaje: – Jesteśmy otwarte na wielowymiarowość swoich osobowości. Staramy się nawzajem wspierać i grać do jednej bramki. Wydaje mi się, że to nie tylko jest siłą naszej przyjaźni, ale również marki. Oby to rozwijało się dalej i wprowadzało nas w nowe rejony, o których być może teraz jeszcze nie wiemy.