Zbliża się uroczysta gala przyznania nagród w konkursie World's 50 Best Restaurants, nagradzającym najlepsze restauracje, bary i hotele na świecie. To niezwykle prestiżowa impreza, jej organizatorzy co roku wyłaniają setkę najlepszych restauracji na świecie.
W tym zestawieniu słoweński lokal Hiša Franko prowadzony przez Anę Roš, od lat jest stale obecny. Kategoryczna zapowiedź Słowenki wywołała burzę w środowisku. Ana Roš wyjaśniła powody swojej decyzji.
Ana Roš krytykuje konkurs World's 50 Best Restaurants. „Wolę skupić się na swojej restauracji”
Gala rozdania nagród w konkursie 50 Best Restaurants odbędzie się 4 listopada w stolicy Peru, Limie. Termin uroczystości od lat zapisuje w swoich kalendarzach wielu czołowych szefów kuchni i restauratorów. Wybór miejsca też nie jest przypadkowy. Nowoczesna kuchnia peruwiańska od lat uważana jest za jedną z najciekawszych na świecie, a szefowie kuchni z Limy zbierają prestiżowe nagrody.
Tymczasem stojąca na czele Hiša Franko szefowa kuchni Ana Roš podjęła niespodziewaną decyzję. Ogłosiła bowiem, że ani ona, ani żaden członek zespołu restauracji Hiša Franko nie pojedzie na galę do Limy.
Czytaj więcej
Miała być dyplomatką. Albo narciarką alpejską. Miała robić karierę w Brukseli, zostać ambasadorką. Z pewnością jednak nie miała pracować w restaura...
W swoim oświadczeniu Roš wyraziła wdzięczność, że to m.in. dzięki rankingowi World's 50 Best Restaurants jej lokal zyskała globalną rozpoznawalność. Zasugerowała jednocześnie, że ceną tej sławy jest zbyt duża ilość czasu i pieniędzy, które należy poświęcić na marketing, aby funkcjonować w systemie wydarzeń, spotkań, kolacji i kampanii.
„W naszej branży coraz więcej czasu, pieniędzy i wysiłku trzeba włożyć w uczestnictwo w ekosystemie towarzyszącym tym nagrodom” – tłumaczy Roš. „Kiedy widoczność staje się rodzajem waluty, zdolność do promowania restauracji w ramach tego systemu może okazać się równie ważna jak faktyczna praca, jaką wykonuje się w kuchni”.
Ana Roš o konkursie World's 50 Best Restaurants: Widoczność staje się walutą
Ana Roš jasno określiła, co tak naprawdę jest dla niej ważne pod kątem budowania renomy jej restauracji. „Wolałabym raczej zainwestować ten czas i środki w to, co dla nas ważne: w naszych gości, zespół, dostawców i w codzienną pracę nad udoskonalaniem naszej restauracji”.
„Darzę ogromną sympatią i szacunkiem ludzi, których na przestrzeni lat poznałam dzięki »50 Best«, mam też mnóstwo pięknych wspomnień. Wierzę jednak również w to, że należy kwestionować pewne rzeczy, gdy naszym zdaniem przestają być właściwe” – podsumowuje swój komunikat Roš.
Pod postem szefowej kuchni na Instagramie wypowiedziało się wiele osób z branży, w gronie tym nie zabrakło takich znanych nazwisk, jak Bruno Verjus, właściciel dwugwiazdkowej restauracji Table Bruno Verjus w Paryżu. On i wielu innych komentujących wyraziło słowa uznania dla odwagi Roš w skrytykowaniu tego, jak funkcjonuje globalna gastronomia.
Część osób z branży gastronomicznej od szeregu lat wyraża krytykę pod adresem konkursu World's 50 Best. Negatywnie odbierane jest między innymi to, w jaki sposób oceniane są restauracje, bary i hotele. W corocznym głosowaniu bierze liczące ok. tysiąca osób anonimowe grono ekspertów, składające się z dziennikarzy kulinarnych, szefów kuchni, restauratorów, a także podróżników.
Krytycy zauważają jednak, że w praktyce restauracje finansują wyjazdy prasowe, aby dać się zauważyć potencjalnym głosującym. Zatem, jak twierdzą krytycy, im większy budżet na marketing, tym większe szanse na obecność w rankingu. To rodzi pytania o wiarygodność konkursu, niemniej jednak dla wielu miłośników dobrej kuchni oraz restauratorów ranking World's 50 Best to – obok przewodnika Michelin – nadal jeden z kluczowych wyznaczników najwyższej jakości w świecie gastronomii.