Szukaj

New Yuppie: styl Wall Street powrócił. Jak zmieni modę?

Razem z takimi serialami jak „The Crown” czy nowy sezon kultowej „Plotkary” powraca styl yuppie – młodych i dynamicznych mieszkańców dużych miast z lat 80. W nowym wydaniu czerpie z power dressingu w stylu, który znamy z filmu „Pracująca dziewczyna”, ale łączy się też z nowoczesnym, amerykańskim „preppy style” i modą ulicy. 

Grupa przyjaciół siedzących na schodach nowojorskiego Metropolitan Museum of Art. Ten obrazek zna każdy, kto od 2007 roku zatapiał się w świat młodych bogatych nastolatków z Upper East Side, których życie regularnie do góry nogami przewracała tajemnicza plotkara. Zakończony w 2012 roku serial „Plotkara” w 2021 roku doczeka się kontynuacji. Będzie nowa obsada i nowy styl.

Kiedy do internetu wyciekło pierwsze zdjęcie z planu serialu, prócz sentymentalnych wpisów, zaczęto analizować nową „Plotkarę”. Jak zauważają dziennikarze modowi, nowa obsada czerpie ze stylu poprzedników, ale widać też  wpływy współczesnych trendów. A te często sięgają dzisiaj dalej niż do 2007 roku. 

Młodzi, piękni i bogaci: koszulki polo i bluzy z kapturem

Luźna koszula inspirowana męską, którą zdobi granatowy krawat. Do tego szorty i wysokie, prawie sięgające kolan kozaki z tłoczonej skóry w odcieniu kości słoniowe. Sweterki w odcieniu butelkowej zieleni albo, u mężczyzn, kolorowe skarpetki dobrane do mokasynów, beżowe spodnie chinosy i koszulki polo, na które zarzucona jest luźna bluza. I ani śladu typowych dla Blair Waldorf opasek.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Gossip Girl (@gossipgirl_latinoamerica_)

Nowa obsada „Plotkary”, jak i poprzednia upatrzyła sobie słynne schody nowojorskiego MET Museum, ale ich styl, choć ma pewne podobieństwa, dużo bardziej inspiruje się trendami Wall Street lat 80. a dokładnie stylem tak zwanych Yuppie, których gust coraz bardziej wpływa na współczesne wybiegi i ulice. 

Czytaj też: Księżna Diana: ikona stylu powraca dzięki serialowi Netflixa

Young Urban Professional, czyli dosłownie: „młody wielkomiejski profesjonalista”. To od tych słów wzięła się nazwa Yuppie, przydomek dla osób lat 80. w wieku dwudziestu, trzydziestu lat, którym praca na wysokich stanowiskach przyniosła wysokie dochody.

Yuppie to jednak nie tylko zarobki, ale i styl życia czy ubierania się. Ich możliwości to efekt rozwijającej się gospodarki, z której pełnymi garściami czerpało pokolenie „baby boomers”. Rezultat? Swoboda w wydawaniu pięniędzy na rzeczy, które podkreślają status społeczny. Yuppie jeździli dobrymi samochodami (w USA najczęściej kojarzono ich z BMW czy zyskujące popularność auta typu SUV), nosili ubrania od Ralpha Laurena, drogie zegarki i pili francuskie wody mineralne, choćby Perrier. Mieszkali w wielkich miastach, które, choć pracowali do późna (by jeszcze szybciej wspinać się po szczeblach kariery), oferowały ekscytujące życie nocne. Yuppie byli młodzi. Chcieli się bawić, przy okazji chętnie opowiadając o swoich sukcesach w biznesie.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez @prepfamily.nl

Zdawało się, że mieli świat w zasięgu ręki. Szczycili się nie tylko swoimi osiągnięciami, ale i młodością. Otwarcie mówili, że nie ufają ludziom po czterdziestce. Często uważani byli za aroganckich i nieznośnych. Cieszyli się dużym zainteresowaniem prasy. Stawiani byli jako symbol wschodzącej, liberalnej gospodarki promowaną przez administrację Ronalda Reagana w Stanach Zjednoczonych i Margaret Thatcher w Wielkiej Brytanii.

Power Dress: ubranie symbolizuje siłę i władzę 

„Yuppies nie szukają ani komfortu, ani bezpieczeństwa, ale stymulacji, a mogą ją znaleźć tylko w najgęściej zaludnionych, najbardziej żywych częściach miasta” – pisał amerykański dziennikarz Dan Rottenberg  w artykule z maja 1980 roku w „Chicago Magazine”, zatytułowanym „Od Yippie do Yuppie”. To właśnie jego uznaje się za twórce tego terminu. Od tamtej pory to pojęcie było wielokrotnie używane w mediach, w tym w takich powieściach i filmach „Fight Club”, „American Psycho” czy piosence Toma Petty’ego „Yer So Bad”.

Czytaj też: Styl Chandlera z serialu „Przyjaciele” to trend tej jesieni

Od lat 80. szybko ten trend rozprzestrzeniał się poza USA i Wielką Brytanią, w krajach z dobrze prosperującą gospodarką. W Polsce ten styl zyskał na popularności na początku lat 90.  A był on szczególny. Nie chodziło w nim jedynie o to, by się dobrze prezentować, ale też by wzbudzać szacunek. Ubranie miało być zbroją, która dodaje siły i pomaga w walce o awans w hierarchii społecznej. 

Szczególnie przysłużył się kobietom, które w latach 80., wchodziły do świata biznesu, musząc walczyć o kierownicze stanowiska w środowisku opanowanym przez mężczyzn. By poczuły się pewniej siebie, projektanci jak Giorgio Armani czy Ralph Lauren zaczęli projektować specjalnie im dedykowane „power suits”, czyli garnitury siły, inspirowane tymi męskimi, ale z bardzo kobiecymi elementami. Nowe kierowniczki miały wzbudzać autorytet, ale też przecież chciały wyglądać pięknie. Stąd marynarki z eleganckimi, wyciętymi klapami i poszerzającymi ramiona poduchami, które optycznie podkreślały szczupłą talię. Kobiety biznesu lat 80. zrezygnowały z typowych dla dekady kolorowych makijaży i mocno natapirowanych włosów, decydując się na bardziej naturalne i stonowane rozwiązania. 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Rowing Blazers (@rowingblazers)

Jak wiele potrafił zdziałać odpowiedni strój, pokazuje słynny film z lat 80., Pracująca Dziewczyna, w którym główna bohaterka, grana przez Melanie Griffith, Tess McGill staje przed trudnym wyzwaniem. Marząca o sukcesach sekretarka firmy maklerskiej na Wall Street, wykorzystuje nieobecność szefowej (złamała nogę na nartach), by udawać, że pracuje na jej stanowisku. By ludzie jej uwierzyli, zaczyna się inaczej ubierać. 

„Żelazna Dama” i „American Psycho” 

Jedną z ikon power dressingu, ubioru siły, była Margaret Tatcher, której sylwetkę ponownie przybliża najnowszy sezon serialu „The Crown”. Z tego stylu czerpie też nowy serial HBO „Branża”, opowiadający o świecie wielkiej finansjery z perspektywy ambitnych dwudziestolatków. „Yuppies lat 80. rzucają duży cień na stylizacje, które zaprojektowałam”, mówi kostiumografka nowej produkcji, Claire Finlay-Thompson, która podkreśla, że inspirowała się takimi filmami jak „American Psycho” czy „Fajerwerki Próżności”. „Widać to w materiałach, z których uszyte są garnitury, w szelkach i ogromnej różnorodności kołnierzyków.” – dodaje.

GILLIAN ANDERSON serial The Crown Netflix
Gillian Anderson jako Margaret Thatcher w serialu „The Crown” Netfliksa. Brtyjska premier wprowadziła kobiecy „Power Dressing” na salony europejskiej polityki. Fot: Sophie Mutevelian, materiały prasowe Netflix

Podobne rozwiązania można zaobserwować na ostatnich (sezon wiosna–lato 2021) pokazach Balmain, Act N°1, Altuzarra, Emporio Armani, Fendi, Gucci, Jil Sander, Margaret Howell, Max Mara czy Ports 1961. Projektanci do klasycznego power dressingu dodają jednak element zabawy. „Ironia ma duży wpływ na to, jak ludzie się teraz ubierają” , mówi Jack Carlson, założyciel marki Rowing Blazers. „Włączając ironię w sposób ubierania się, demonstrujemy naszą wiedzę. Przywłaszczenie sobie wyglądu yuppie daje siłę, to bardzo pozytywne ” – dodaje. 

„Garnitur jest silnym i wymownym archetypem. Niesamowite jak wiele informacji na temat władzy, pieniędzy i męskości, zawiera się w tym jednym projekcie. Potrafi zmienić ciało, nadać mu siły”, podkreśla Carly Mark, współzałożycielka nowojorskiej marki Puppets and Puppets, której najnowsza kolekcja na wiosnę–lato 2021 inspirowana jest Yuppie lat 80.

Eksperci mody widzą w tym ukłon do młodego pokolenia Z, który w tych niezwykle trudnych czasach musi wejść na rynek pracy. Powraca więc styl z Wall Street, ale z nowoczesnymi odniesieniami do mody streetowej i elementami stylu preppy, jak z amerykańskich uniwersytetów ligi bluszczowej.

„To ironiczne podejście do tego, co niektórzy mogą postrzegać jako korporacyjny kostium. Konsumenci pokolenia Z muszą znaleźć drogę do świata korporacji poprzez staż. Poruszają się po strukturach korporacyjnych i kapitalistycznych, pomimo antykapitalistycznych nastrojów naszego pokolenia” – pisze Misty White Sidell, reporterka z „Women’s Wear Daily”. Tym bardziej więc przyda się nowy „Power Dress”, który jak w latach 80. będzie potrafił dodać odwagi. A w tych szczególnych czasach może to być niezbędne. 

Zamknij
Zamknij