Wśród Chińczyków z pokolenia Z coraz popularniejsza staje się profesja „dziecka do wynajęcia”. Za odpowiednim wynagrodzeniem młodzi ludzie opiekują się całkiem obcymi im seniorami tak, jakby byli ich dorosłymi pociechami. Z usług korzystają m.in. bezdzietne osoby w starszym wieku oraz te, których potomkowie mieszkają daleko od nich. Całe zjawisko ukazuje skutki szybkiego starzenia się chińskiego społeczeństwa, a także polityki jednego dziecka w tym kraju.
Nowe stanowisko dla Chińczyków z pokolenia Z: dziecko do wynajęcia
Z danych chińskiego Narodowego Biura Statystycznego wynika, że pod koniec 2025 r. w kraju tym mieszkało ponad 323 mln osób powyżej 60. r. ż. To ok. 23 proc. ludności państwa. WHO przewiduje, że do 2040 r. ich liczba wzrośnie do 402 mln.
Wielu seniorów żyje samotnie, ponieważ ich potomkowie pracują w miastach oddalonych o setki kilometrów. Chiny są ogromne, toteż częste odwiedziny dzieci u swoich rodziców lub odwrotnie są praktycznie niemożliwe. Z oficjalnych danych wynika ponadto, że ponad połowa tamtejszych seniorów mieszka sama, co wynika m.in. z wieloletniej polityki jednego dziecka. Jednocześnie w Chinach notuje się ogromny niedobór profesjonalnych opiekunów i opiekunek – ich liczba wynosi jedynie 5,5 mln specjalistów.
Czytaj więcej
Pokolenie Z należy do jednej z najbardziej elastycznych zawodowo generacji. Młodych ludzi zmusza do tego niestabilna sytuacja na rynku pracy.
To stworzyło dla wielu młodych Chińczyków nową niszę na rynku pracy. Coraz większe grono dwudziesto- i trzydziestokilkulatków zarabia, opiekując się seniorami. Młodzi pomagają im w różnych codziennych sprawach lub po prostu spędzają z nimi czas. Zjawisku noszącemu takie nazwy jak „dzieci do wynajęcia”, „dzieci współdzielone” lub „dzieci wydelegowane” przyjrzał się m.in. Washington Post. Na podstawie ogłoszeń w chińskich mediach społecznościowych redakcja portalu ustaliła, że trzy godziny takiej płatnej opieki kosztują od 29 do 88 dol..
Kim są klienci „dzieci do wynajęcia”?
Czym konkretnie zajmują się owi opiekunowie? Rozmawiają ze swoimi klientami, zabierają ich na spacery, robią z nimi zakupy, a w razie potrzeby jadą z nimi do lekarza. Wspomagają też seniorów w czynnościach, które stanowią dla nich zbyt duże wyzwanie, na przykład w obsłudze smartfona. Co z kolei nie należy do obowiązków tych młodych pracowników? Chodzi przede wszystkim o profesjonalną opiekę pielęgniarską i medyczną. Zadania dzieci do wynajęcia sprowadzają się tylko do czynności, które mogłyby wykonywać potomkowie seniorów, gdyby tylko mieszkali bliżej lub w ogóle istnieli.
Klientami „dzieci do wynajęcia” nie są wyłącznie seniorzy, którzy wymagają pomocy, bo sami nie mają dzieci lub ich dorosłe pociechy pracują i mieszkają zbyt daleko. Do firm zatrudniających tych młodych pracowników zgłaszają się również osoby, które zajmują się swoimi dziećmi i na opiekę nad ich sędziwymi rodzicami nie wystarcza im już ani czasu, ani energii.
Czytaj więcej
Chiny wyrastają na światowego giganta nie tylko w dziedzinie elektromobilności czy zielonej energii. Coraz lepiej radzą sobie także w branży luksus...
Obserwatorzy całego zjawiska zauważają, że może ono wiązać się z pewnym ryzykiem dla seniorów. Chodzi o to, że opiekujące się nimi osoby mają możliwość zdobycia dostępu do wrażliwych danych lub poufnej dokumentacji swoich klientów i wykorzystania ich do własnych celów. Istnieją też obawy, że młodzi ludzie pracujący w zawodzie „dziecka do wynajęcia” mogą nie mieć wystarczających umiejętności i odpowiedniego przeszkolenia, aby należycie wykonywać swoją pracę.