W czołowych branżowych mediach poświęconych biznesowi i zarządzaniu zasobami ludzkimi w ostatnich latach wiele miejsca poświęcono różnego rodzaju zjawiskom, odzwierciedlającym frustrację wielu młodych ludzi z pokolenia Z w miejscu pracy. Najnowszy z nich to „revenge quitting”. Na czym polega to zjawisko?
Pokolenie Z z pracy odchodzi z hukiem. Na czym polega „revenge quitting”?
Na łamach „Sukcesu” opisywaliśmy takie zjawiska jak „quiet quitting” i „soft quitting” w kontekście dyskretnych, ale potencjalnie szkodliwych dla organizacji zjawisk wśród młodych pracowników. Obrazują one sposoby na zmniejszanie przez pracowników ich zaangażowania w pracy do absolutnego minimum.
Owe zjawiska („quitting” to po angielsku „odchodzenie” lub „odejście”) zdaniem branżowych ekspertów wynikają z narastania rozmaitych frustracji wśród młodych pracowników z pokolenia Z. Powodami mogą być niskie, a w każdym razie niezadowalające zarobki, brak elastyczności w kwestii czasu i miejsca pracy, toksyczna atmosfera w zespole lub brak perspektyw na rozwój i awans w strukturach firmy.
Czytaj więcej
Pokolenie Z staje się motorem napędowym zmian na rynku pracy. Przeciwstawia się standardom, które uważa za przestarzałe i dąży do uzyskania większe...
Coraz więcej mówi się o kolejnym zjawisku, odmiennym w porównaniu z wcześniej omawianymi. Dotychczas „odchodzenie” odbywało się dyskretnie, pracownik „po cichu” znikał z życia firmy, formalnie wciąż pozostając na stanowisku.
Zdaniem obserwatorów trendów pracowniczych 2025 rok będzie należał do „revenge quitting” (ang. odchodzenie jako zemsta), czyli odejścia z firmy w pełnym tego słowa znaczeniu. Rezygnacja z pracy odbywa się nagle, z przysłowiowym „rzuceniem papierami”, a czasem też kilkoma gorzkimi słowami pod adresem szefa.
Eksperci zauważają, że „revenge quitting” często ma miejsce w najmniej odpowiednim momencie — z punktu widzenia szefa. To kolejny aspekt, który odróżnia to zjawisko od innych.
Pokolenie Z w pracy: „revenge quitting” nowym zjawiskiem
Odejście w stylu „revenge quitting” wywiera natychmiastowe i negatywne skutki na funkcjonowanie firmy. Pracownik wybiera taki moment, w którym szef rzuca hasło: „wszystkie ręce na pokład” — bo na przykład zbliża się termin zakończenia projektu lub w trybie pilnym należy poprawić wyniki zespołu.
W innych przypadkach pracownik odchodzi w „najgorętszych” godzinach pracy danego zakładu — na przykład restauracji. Jednym słowem, odejście w duchu „revenge quitting” to zawsze bolesny cios dla firmy.
Pokolenie Z i młodzi milenialsi, którzy odpowiadają za pojawienie się całego trendu, w kwestii swojego życia zawodowego wyznają nieco inny system wartości w porównaniu z poprzednimi generacjami. Priorytetem jest dla nich balans między pracą a czasem wolnym, dobrostan psychiczny i fizyczny i wreszcie zgodność zasad etycznych, które promuje organizacja z ich własnymi.
Pracownicy z pokolenia Z nie mają zamiaru przetrwać w pracy z zaciśniętymi zębami, tak jak to było w przypadku wielu przedstawicieli pokolenia X czy boomersów. Jeżeli firma nie oferuje im komfortowych warunków, po prostu odchodzą.
Tak naprawdę sednem całego zjawiska nie jest „revenge” czyli po angielsku „zemsta” na szefie czy całej firmie. Kolejne odejścia pracowników w takim stylu stanowią dla kadry zarządzającej wyraźny sygnał, że z kulturą organizacji, atmosferą w zespole i/lub warunkami w pracy jest coś nie tak.