Bunt miast przeciw influencerom. Restauracje i muzea nie chcą ich u siebie

Popularne kawiarnie, bary i restauracje, a nawet całe miasta coraz częściej nie chcą gościć u siebie influencerów. Dotyczy to szczególnie miejsc chętnie odwiedzanych przez turystów.

Publikacja: 18.10.2023 15:53

Restauracje, hotele, a nawet władze miast, zaczynają mieć dość influencerów.

Restauracje, hotele, a nawet władze miast, zaczynają mieć dość influencerów.

Foto: Chelsea Pridham/Unsplash

Ostatnie kilka lat dla instagramerów, youtuberów i tiktokerów to okres wielkiego prosperity. Według raportu firmy PQ Media globalne wydatki marek na marketing wyniosły 29 miliardów dolarów w 2022 roku, a w tym roku powinny osiągnąć 34 miliardy dolarów.

Influencerzy stają się potężną gałęzią gospodarki – mają ogromną widownię i, co ważniejsze, są w stanie przekonywać swoich fanów by kupowali reklamowane produkty lub usługi. To jednak nie oznacza, że influncerzy, choć uwielbiani przez „followersów”, zawsze budzą jedynie pozytywne emocje. 

Restauracje, bary i miasta mają dość influencerów

Nie sposób wróżyć zmierzch zjawiska influencerów, ale w wielu miejscach widać coraz mniejszą sympatię dla nich. Twórcy internetowi bywają wypraszani z popularnych miejsc w wielu miastach, zwłaszcza tych, które są chętnie odwiedzane przez turystów.

Czytaj więcej

Generacja Z ma dość życia w stresie i presji. „Snail Girl” to nowy wzorzec

Najczęściej chodzi o zamieszanie, które powodują influencerzy swoją wizytą. Są hałaśliwi, mają aparaty fotograficzne, kamery czy statywy i zajmują sporo miejsca. Niekiedy urządzają sesje zdjęciowe i kręcą filmiki, przeszkadzając tym, którzy chcieliby spokojnie napić się kawy, zjeść czy zwiedzić jakąś atrakcję turystyczną.

Czasem takie sytuacje wymykają się spod kontroli. Internetowi twórcy budzą swoim zachowaniem niechęć nie tylko właścicieli lokali gastronomicznych, ale również władz miast – zarówno za oceanem, jak i w Europie.

Kolejne knajpki, a nawet całe miejscowości dają do zrozumienia influencerom, że nie są oni już mile widziani. Kawiarnie i restauracje wywieszają na drzwiach, a także publikują na swoich kanałach społecznościowych informacje, że sesje zdjęciowe czy nagrywanie filmików są w nich zabronione. Proszą też, aby ograniczali się ze swoimi działaniami do własnego stolika.

Pewne kroki przeciwko natrętnym influencerom podjęły władze niektórych miejscowości w wielu krajach. Jednym z nich jest malownicze austriackie miasteczko Hallstatt, do którego przylgnęło miano najpiękniejszej miejscowości na świecie.

Wiosną tego roku władze Hallstatt uniemożliwiły fotografowanie bardzo popularnego widoku, stawiając w odpowiednim miejscu drewniany płot. W ubiegłym roku z kolei liguryjskie miasteczko Portofino wprowadziło zakaz zatrzymywania się w najpopularniejszych punktach miejscowości w celu zrobienia zdjęcia – aby uniknąć zatorów na wąskich uliczkach i chodnikach.

Jeszcze bardziej radykalne rozwiązanie zastosowały władze górskiej miejscowości Pomfret w stanie Vermont w USA. Wprowadzono tam całkowity zakaz wstępu dla influencerów i turystów do najpopularniejszych punktów w miasteczku i w jego okolicy.

Influencerzy niemile widziani w hotelach

Bardzo wielu młodych ludzi chce być influencerami. Mówi się wręcz, że influencer to zawód przyszłości, który już niebawem będzie wykonywać spora część dzisiejszych nastolatków.

Z tego powodu w przestrzeni publicznej przybywa mikroinfluencerów ze sprzętem do robienia zdjęć i nagrywania filmów, którzy dosłownie zagarniają tę wspólną przestrzeń dla siebie. Odbierają przez to innym osobom przyjemność z przebywania w danym lokalu czy ze zwiedzania jakiejś atrakcji, do której przyjechali z daleka. Inna sprawa, że efekty twórczości influencerów bywają różne – i nie zawsze pomagają w promocji danego miejsca.

Narastająca niechęć wobec influencerów daje się zauważyć również w branży hotelarskiej, która także korzystała z ich zasięgów w social mediach, aby wypromować się niskim kosztem. Jednak w dobie kryzysu hotele coraz rzadziej decydują się na zaoferowanie darmowego noclegu w zamian za post na Instagramie czy TikToku – wolą po prostu zarabiać na swoich gościach. Takie same powody przyświecają zresztą również właścicielom lokali gastronomicznych.

Ostatnie kilka lat dla instagramerów, youtuberów i tiktokerów to okres wielkiego prosperity. Według raportu firmy PQ Media globalne wydatki marek na marketing wyniosły 29 miliardów dolarów w 2022 roku, a w tym roku powinny osiągnąć 34 miliardy dolarów.

Influencerzy stają się potężną gałęzią gospodarki – mają ogromną widownię i, co ważniejsze, są w stanie przekonywać swoich fanów by kupowali reklamowane produkty lub usługi. To jednak nie oznacza, że influncerzy, choć uwielbiani przez „followersów”, zawsze budzą jedynie pozytywne emocje. 

Pozostało 87% artykułu
Społeczeństwo
Początek końca ery megainfluencerów. Generacja Z przestała im ufać
Społeczeństwo
Badanie: co Europejczycy myślą o milionerach? Polacy wyjątkiem na tle Europy
Społeczeństwo
Koniec ery przyjaźni w pracy? Dlaczego nie chcemy już bliskich relacji w biurze
Społeczeństwo
Kolejna branża odczuła „efekt Ozempicu”. Chce na tym zarobić miliony
Społeczeństwo
„Urlop dla nieszczęśliwych”. Pomysł milionera na toksyczną atmosferę w pracy
Materiał Promocyjny
CERT Orange Polska: internauci korzystają z naszej wiedzy