Kawiarnie Starbucks nadal działają w Rosji – i to się na razie nie zmieni

Mimo sankcji i ucieczki wielu europejskich i amerykańskich marek z rynku w Rosji, mieszkańcy rosyjskich miast nadal mogą pójść do Starbucksa na kawę. Amerykańska sieć kawiarni nie zamknęła swoich lokali w Rosji.

Publikacja: 08.03.2022 11:53

W Rosji jest 130 lokali Starbucks.

W Rosji jest 130 lokali Starbucks.

Foto: Asael Peña

Według danych profesora Jeffreya Sonnenfelda z amerykańskiego uniwersytetu Yale, który zbiera informacje o obecności międzynarodowych firm na rynku rosyjskim, do 8 marca 2022 roku wyjście z Rosji lub zawieszenie działalności w tym kraju zapowiedziało ponad 250 firm – od korporacji technologicznych po marki luksusowe. W tym gronie nie ma jednak Starbucksa, amerykańskiej sieci kawiarni.

Starbucks (na razie) zostaje w Rosji

Nie wygląda na to, aby kawiarnie Starbucks zniknęły z rosyjskich miast – przynajmniej w najbliższym czasie. W obliczu inwazji na Ukrainę wiele zachodnich koncernów wycofało się z Rosji, mimo to w tym kraju nadal działa 130 kawiarni Starbucks.

Lokale pozostają otwarte, mimo że Starbucks zadeklarował duże wsparcie finansowe dla ofiar wojny w Ukrainie. Dlaczego kawiarnie nie zostały zamknięte? Powodem jest fakt, że zarówno Starbucks, jak i szereg innych gastronomicznych sieciówek w Rosji, działa na zasadzie franczyzy. Oznacza to, że lokale należą do rosyjskich przedsiębiorców, którzy płacą amerykańskiej firmie opłatę franczyzową.

Czytaj więcej

Życie w cieniu sankcji: Rosjanie obudzili się dzisiaj w innym świecie

Dyrektor zarządzający Starbucks, Kevin Johnson, w wydanym oświadczeniu potępił atak Rosji na Ukrainę. Dodał też, że wszelkie przychody z działalności kawiarni Starbucks w Rosji zostaną przekazane na fundusz pomocy humanitarneh dla Ukrainy.

Wspomniał też, że fundacja Starbucksa przekazała 500 tysięcy dolarów dla World Central Kitchen, organizacji charytatywnej pomagającej uchodźcom na całym świecie. Pisaliśmy niedawno o tym, że pracownicy World Central Kitchen, razem z twórcą tej organizacji, Jose Andresem, pracują na przejściu granicznym w Medyce. Wsparcie finansowe od Starbucksa otrzyma także Czerwony Krzyż na Ukrainie.

Sieci fast food (nadal) działają w Rosji

W podobnej sytuacji, co Starbucks, znalazły się również inne globalne sieci gastronomiczne. Na zasadzie franczyzy działają takie firmy jak McDonald’s, KFC czy Pizza Hut.

Jak owe sieciówki odniosły się do rosyjskiej inwazji na Ukrainę? Przeważnie – nijak. Ani funkcjonujące w Rosji marki KFC czy Pizza Hut, ani koncern Yum Brands, do którego należą, nie wydały jak dotąd żadnego oficjalnego oświadczenia.

W sprawie konfliktu w Ukrainie milczy też na przykład McDonald’s. Do amerykańskiego giganta należy (w tym wypadku nie mówimy o franczyzie), znakomita większość restauracji McDonald’s w Rosji – 847 lokali. Presja na McDonaldsa na całym świecie rośnie, ale firma ma ciężki orzech do zgryzienia – zdaniem profesora Sonnenfelda rynki rosyjski i ukraiński generowały dotąd 9 procent przychodów tej firmy. Mcdonald's nie wydał dotąd żadnego oświadczenia na temat sytuacji w Ukrainie i Rosji – a także nie zadeklarował, jak zamierza odnieść się do rosnącej presji przeciw polityce firmy.

Według danych profesora Jeffreya Sonnenfelda z amerykańskiego uniwersytetu Yale, który zbiera informacje o obecności międzynarodowych firm na rynku rosyjskim, do 8 marca 2022 roku wyjście z Rosji lub zawieszenie działalności w tym kraju zapowiedziało ponad 250 firm – od korporacji technologicznych po marki luksusowe. W tym gronie nie ma jednak Starbucksa, amerykańskiej sieci kawiarni.

Starbucks (na razie) zostaje w Rosji

Pozostało 87% artykułu
Społeczeństwo
Koniec ery przyjaźni w pracy? Dlaczego nie chcemy już bliskich relacji w biurze
Społeczeństwo
Kolejna branża odczuła „efekt Ozempicu”. Chce na tym zarobić miliony
Społeczeństwo
„Urlop dla nieszczęśliwych”. Pomysł milionera na toksyczną atmosferę w pracy
Społeczeństwo
„Hollyweird” to nowy fenomen: rośnie wiara w wielki spisek gwiazd szołbiznesu
Społeczeństwo
Czy warto być lojalnym pracownikiem? Szef to wykorzysta – ostrzegają badacze