Amerykańska marka odzieżowa American Apparel była wyceniana niegdyś na około miliard dolarów, ale szereg skandali wokół niej – a także jej twórcy i prezesa – doprowadził ją do bankructwa. Po prawie 10 latach marka przygotowuje się do częściowego powrotu do dawnego modelu biznesowego – z wyjątkiem kontrowersji, które sprowadziły na nią kłopoty.

American Apparel wraca na rynek

Dwie dekady temu American Apparel była jedną z kultowych, a zarazem jedną z najbardziej skandalizujących marek odzieżowych. Autorem upadku marki był w dużej mierze jej twórca i prezes – kontrowersyjny kanadyjski biznesmen Dov Charney.

Kanadyjczyk miał radykalny pomysł na swoją markę. Otworzył wielką fabrykę w centrum Los Angeles zamiast produkować w Azji, a przy okazji utrzymywał przystępne ceny produktów.

Czytaj więcej

Dior i tajemniczy ogród w sercu Paryża. Jonathan Anderson reinterpretuje romantyzm

Młodzi ludzie, do których skierowana była oferta marki, pokochali prostotę pozbawionych logotypów ubrań American Apparel. Poza atrakcyjnymi projektami i cenami odpowiadały im też tożsamość i wartości marki, która stawiała na model „Made in USA”, podkreślała znaczenie pracy osób zatrudnionych w fabryce.

Pod koniec pierwszej dekady XXI w. American Apparel miała ok. 260 sklepów w 20 krajach na całym świecie, również w Europie. Roczny przychód marki przekraczał 600 mln dolarów.

Z powodu wielu skandali, jakie narosły wokół Dova Charneya, nad marką pojawiły się czarne chmury. Po ogłoszeniu bankructwa American Apparel przejęła w 2017 r. kanadyjska firma Gildan – jej obecny właściciel.

Po 9 latach obecności wyłącznie w sklepach multibrandowych marka American Apparel zapowiedziała swój powrót, tym razem z własnymi sklepami stacjonarnymi. Pierwszym etapem było otwarcie pop-upu w kolebce marki, czyli w Los Angeles.

Zaprezentowano odświeżoną ofertę American Apparel, z nowymi odsłonami flagowych wyrobów marki z lat 90. i 2000. – dekad, których estetyka w ostatnich latach cieszy się dużą popularnością wśród młodych konsumentów. Uruchomienie pop-upu było pierwszą z serii inicjatyw promujących otwarcia przyszłych sklepów marki.

American Apparel: historia wzlotu i upadku

Kanadyjski przedsiębiorca Dov Charney założył markę American Apparel w 1989 r. w Los Angeles. Początkiem problemów przedsiębiorstwa były zbyt odważne kampanie marketingowe, czerpiące inspiracje z wyzywających sesji zdjęciowych z lat 70. i 80.

To jednak był tylko wierzchołek góry lodowej. Gwoździem do trumny marki okazały się liczne oskarżenia pod adresem Charneya, które dotyczyły molestowania seksualnego i rozmaitych niewłaściwych zachowań wobec pracowników firmy. To wszystko doprowadziło do usunięcia go ze stanowiska prezesa American Apparel w 2014 r.

Byłego prezesa marki nie uznano winnego stawianych mu zarzutów, wiele pozwów przeciwko Charneyowi zakończyło się ugodami. Mimo to nadszarpnięcie jego reputacji w negatywny sposób odbiło się na sytuacji firmy, która w 2015 r. ogłosiła bankructwo.

W 2017 r. firma Gildan wykupiła prawo do znaku towarowego American Apparel oraz jej zaplecze produkcyjne. Kwota transakcji, która nie dotyczyła sieci sklepów stacjonarnych marki, opiewała na 88 mln dol. – niewiele w porównaniu z wcześniejszą rynkową wartością American Apparel.

Zamknęły się m.in. europejskie sklepy marki, która wycofała się ze swojego dotychczasowego modelu sprzedaży. Jej ubrania można od tamtej pory kupić wyłącznie w sklepach multibrandowych.