Nowa usługa Farfetcha naprawdę jest rewolucyjna. Wcześniej czegoś takiego nikt nie robił na rynku mody. Produkty dostępne w ramach preorderów na stronie sklepu, nie istnieją, do tego stopnia, że nawet modelki i modele reklamujący te produkty, „noszą” wirtualne ubrania, wygenerowane cyfrowo.

Farfetch: ubrania w przedsprzedaży jak bilety na koncert

Jak to działa w praktyce? Klient widzi w internetowym sklepie trójwymiarowy wizerunek produktu, który nałożono na zdjęcie modela lub modelki. Produktu jeszcze nie ma, powstanie, gdy ktoś go zamówi.

Czytaj więcej

Już nie tylko samochody: Ferrari wchodzi na rynek mody

Gdy zamówienie zostanie złożone, rusza proces produkcji danej rzeczy. Kiedy produkt jest gotowy, Farfetch wysyła go do klienta. Cały proces może potrwać około cztery tygodnie od momentu złożenia zamówienia.

Na takiej właśnie zasadzie można zamówić ubrania lub akcesoria takich marek jak Balenciaga, Off-White, Oscar de la Renta, Dolce & Gabbana, Casablanca czy Nanushka. To marki, które dołączyły już do programu Farfetch, w przyszłości producentów będzie więcej.

Preordery: sposób na modę ekologiczną

To rozwiązanie jest nie tylko bardziej ekologiczne, ale też stanowi oszczędność dla producentów. Nie ropoczynają oni produkcji zanim nie znajdą się chętni. To przypomina crowdfunding, model sprzedaży charakterystyczny dla takich serwisów jak Kickstarter.

Popyt na ubrania w preorderze jest niemały, bo klienci takich sklepów jak Farfetch szukają modnych, limitowanych projektów. Kupowanie na takiej zasadzie pozwala zamówić daną rzecz nawet kiedy nie pojawiła się jeszcze w sklepach.

Dzięki takiemu rozwiązaniu też znika problem nadprodukcji. Nie ma też potrzeby długotrwałego magazynowania towarów, co normalnie generuje dodatkowe koszty – zarówno dla producenta, jak i dystrybutora.

Farfetch nie jest jedynym internetowym sklepem, który wprowadził preordery jako takie. Podobne rozwiązania testuje też innysklep internetowy specjalizujący się w sprzedaży luksusowej mody – brytyjski Net-a-Porter.