Chiny mają bogactwo nadmorskich kurortów. Prym wiedzie Hajnan, wyspa na południu kraju. To miejsce bywa nazywane „chińskimi Hawajami”. Dawniej było to określenie na wyrost, obecnie – już nie jest; liczba i jakość hoteli na Hajnanie dorównują ofercie turystycznej na wielu obleganych przez turystów tropikalnych wyspach.
Jednak to nie Hajnan i stolica wyspy Sanya uchodzą za najważniejszy kurort w ChRL. Jest nim Beidaihe. Formalnie to dzielnica miasta Qinhuangdao nad Zatoką Liaotuńską na wschodzie Chin. Faktycznie – miejsce z bogatą historią, także najnowszą, które żyje własnym życiem. Zwłaszcza w sierpniu.
Beidaihe: Od Mao Zedonga do Xi Jinpinga
1 października 1949 roku Mao Zedong, stojąc na Bramie Niebiańskiego Spokoju w Pekinie, jednym z symboli Chin, proklamował utworzenie Chińskiej Republiki Ludowej. Nowe państwo, żywcem wyrwane ze średniowiecza i siłą wtłoczone w nowoczesność, wzorem stalinowskich rozwiązań miało się szybko industrializować i unowocześniać.
Nowa władza potrzebowała atrybutów władzy zrozumiałych dla milionowych mas, które powoli adaptowały się do zmian. Dlatego centrum zarządzania krajem stało się Zhongnanhai, kompleks pawilonów na terenach przylegających do dawnego pałacu cesarskiego.
Czytaj więcej
Chiny wyrastają na światowego giganta nie tylko w dziedzinie elektromobilności czy zielonej energii. Coraz lepiej radzą sobie także w branży luksus...
Nowa władza potrzebowała też miejsc do spotkań. Zhongnanhai pod koniec lat 40. nie dysponowało odpowiednimi salami, z myślą o najwyższych dygnitarzach zaczęto wykorzystywać obiekty w Beidaihe, wówczas jeszcze osobnym nadmorskim miasteczku, zanim wchłonęło je sąsiednie miasto Qinhuangdao. Tradycja wypoczynku w tych stronach sięga czasów dynastii Qing i końca XIX wieku. Po upadku cesarstwa wille budowali tu politycy Kuomintangu rządzącego Republiką Chińską na kontynencie do 1949 roku. Komuniści przejęli część opuszczonych obiektów, kompleks był rozbudowywany, dzięki temu w Beidaihe można było organizować obrady kierownictwa ChRL.
Lata 50. Mao Zedong na plaży w Beidaihe.
Mao uwielbiał pływać, więc kurort nad morzem był dla niego idealnym miejscem na lato, lepszym niż upalny i duszny o tej porze roku Pekin. Tradycją ChRL stało się więc, że w okresie letnim czołowi politycy KPCh zjeżdżają do Beidaihe na letnie spotkania, narady, a przy tym – na wypoczynek. Rządowe pawilony budowano przy plaży, więc łatwo można było łączyć przyjemne z pożytecznym.
Liu Shaoqi z rodziną w Beidaihe w latach 50. Liu był uznawany za potencjalnego następcę Mao, ale padł ofiarą czystek w czasie rewolucji kulturalnej.
W Beidaihe zapadały kluczowe decyzje dla Chińskiej Republiki Ludowej. Zdaniem historyków to tam pod koniec lat 50. wykuwała się idea „Wielkiego skoku” – koncepcja przyspieszonej industrializacji kraju. Wzorem ZSRR miała ona doprowadzić do przemiany rolniczego kraju w potęgę przemysłową, zakończyła się jednak niepowodzeniem i doprowadziła do głodu na chińskiej wsi, który przyniósł miliony ofiar.
W okresie rewolucji kulturalnej, w połowie lat 60., ośrodek nieco podupadł, ale na początku lat 80., po dojściu do władzy Deng Xiaopinga, ojca chrzestnego chińskiej modernizacji (a zarazem człowieka, na którym spoczywa odpowiedzialność za masakrę studentów w Pekinie 4 czerwca 1989 r.), Beidaihe odżyło.
Formalnie istnieniu tego ośrodka rządowego kres położył przywódca ChRL Hu Jintao, który w 2003 r. zdecydował o jego likwidacji. Oficjelom zależało na tworzeniu wizerunku władzy żyjącej skromnie i unikającej ostentacji, rozbudowany partyjny kurort temu nie sprzyjał. Jego następca, Xi Jinping, położył na to jeszcze większy akcent. Spotkania nad morzem Chińskim jednak nie ustały, stały się po prostu powszechnie znaną tajemnicą.
Beidaihe: Ulubiony kurort chińskiej władzy – i Chińczyków
Nadmorskie wizyty chińskich oficjeli nigdy nie były – nomen omen – oficjalne. Tak jest też obecnie. W mediach nie pojawiają się informacje o tym, że Xi Jinping wypoczywa w Beidaihe. Po prostu wraz z nadejściem lata policja zaostrza środki bezpieczeństwa w kurorcie, pojawiają się też rozmaite zakazy, m.in. dotyczące lotów dronami. Nikogo nie zaskakuje też, że w sierpniu aktywność chińskiego kierownictwa spada, a władza wchodzi w okres urlopowy. Dokąd jadą wówczas chińscy oficjele? Zdaniem ekspertów i dziennikarzy zagranicznych pracujących w ChRL – nadal, jak za dawnych lat, do Beidaihe.
Shanhaiguan, końcowy odcinek Wielkiego Muru nad Zatoką Pohaj. Jedna z atrakcji miasta Qinhuangdao, którego częścią jest Beidaihe.
Do kurortu ściągają też turyści z Chin, bo to nie tylko ulubione miejsce wypoczynku chińskich oficjeli, ale też cel wyjazdów zwykłych obywateli Państwa Środka. Brak tu wprawdzie przepychu powszechnego choćby na wspomnianej wyspie Hajnana. Beidaihe to raczej stare sanatoria, mało okazałe ośrodki wypoczynkowe i domy w radzieckim stylu.