Jak przedstawić Lidewij Edelkoort? Stwierdzenie, że jest badaczką trendów będzie prawdą, ale nie wyczerpie tematu. Lidewij czy też po prostu Li, to instytucja. Dla niektórych – wręcz wyrocznia. Na jej analizach swoje strategie opierają czołowe międzynarodowe koncerny, a jej wystąpienia odbywają się przy pełnych salach.
Li rozmawia z ludźmi zajmującymi się marketingiem, a także z prezesami dużych koncernale nie pasuje do świata liczb, exceli i prezentacji. „W pracy nie posiłkuję się danymi. Z prostego powodu: to, co dzieje się obecnie, nie jest dla mnie interesujące” – mówi mi, kiedy siedzimy w restauracji jednego z eleganckich warszawskich hoteli. Jestem przygotowany na wywiad, ale sprawy przybierają zupełnie inny obrót – całkowicie naturalnie wchodzimy w luźną rozmowę o świecie, polityce i zmianach społecznych. Mam poczucie, że Li lubi taki sposób opowiadania.
Coraz rzadziej słychać o „zrównoważonym rozwoju”. Staliśmy się zmęczeni tym zagadnieniem?
To zjawisko widać na świecie, ale nie jest ono powszechne. Wielu młodych ludzi kupuje obecnie ubrania wyłącznie z drugiej ręki. Powiedziałabym więc, że młodsze pokolenie zdecydowanie nie odczuwa tego zmęczenia. Nie brakuje za to firm, które ignorują zasady zrównoważonego rozwoju. Nawet jeśli wydaje ci się, że działasz w sposób zrównoważony, fakt, że produkujesz zbyt dużo, sprawia, że twoja działalność przestaje być zrównoważona. To często kwestia chciwości akcjonariuszy. Wielkie pieniądze bywają źródłem zła, bo popychają firmy do nadprodukcji.
Zrównoważony – to bardzo mało atrakcyjne słowo. Brzmi prawie jak termin medyczny.
Wiele osób nie rozumie idei zrównoważonego rozwoju, ponieważ nie jest pewne, co w ogóle oznacza to pojęcie. Najprościej mówiąc: chodzi o to, by produkować mniej. To obecnie jedyne sensowne rozwiązanie i na tym polega największe wyzwanie dla światowej gospodarki. Mamy wiele dowodów na to, że firmy nie muszą nieustannie rosnąć, by zachowywać rentowność. Tymczasem widzimy, że bardzo wielu producentów odzieży stawia na rozwój, a im większy wzrost, tym bardziej bolesny może być spadek. Prawdziwie zrównoważone jest ograniczenie produkcji. Wiele młodych marek zdecydowało się pójść tą drogą, produkują mniej.
Czytaj więcej
Zamiast wygód, prosty wypoczynek, za to z możliwie najmniejszą liczbą bodźców. Młodzi, ale nie tylko oni szukają sposobu na to, w jaki sposób odzys...
Naszym celem nie powinien być recykling, a wytwarzanie mniejszej ilości odpadów. O tym mówiłam podczas ubiegłorocznej konferencji Business Fashion Environment Summit w Warszawie. Powinniśmy też kupować rzeczy ze świadomością, co zrobimy z nimi w przyszłości, a także pamiętać o oddawaniu ubrań rodzinie lub bliskim czy przekazywaniu ich dalej.
Ze względu na rosnącą popularność tanich marek wiele kobiet kupuje sukienki tylko na jeden wieczór, a potem wyrzuca je jak makulaturę. Takie podejście to przejaw starego myślenia. Wspaniale jest mieć w szafie piękne suknie i czekać na odpowiednią okazję, żeby móc znów założyć którąś z nich. Mówienie: „Tę sukienkę miałam raz na sobie, więc nie mogę się w niej ponownie pokazać” – to dzisiaj anachronizm. Dość często pojawiam się w mediach, ale cały czas chodzę w tych samych ubraniach. To piękne rzeczy, dlaczego miałabym ich nie nosić?
Jak definiujesz obecnie pojęcie luksusu?
Luksus nie oznacza dzisiaj możliwości wyboru. Jest wręcz odwrotnie, to brak wyboru odbieramy często jako komfort. Przeglądasz menu w restauracji, ale spośród wielu propozycji ostatecznie wybierasz to, co zwykle. Pojawiają się supermarkety, które oferują klientom i klientkom mniejszy wybór produktów – na przykład jest tylko jeden rodzaj makaronu i kilka rodzajów jogurtu. Dzięki temu nie wpadasz w panikę widząc lodówkę pełną nabiału. Stajemy się coraz bardziej rozważni, jeśli chodzi o to, czego chcemy w danym momencie.
Czytaj więcej
Młodzi nie chcą ekstremalnych przeżyć i doświadczeń podczas podróży. Coraz częściej wolą coś, co eksperci nazywają „soft adventures”. Co oznacza to...
Śledzisz trendy?
Zajmuję się nimi, dlatego funkcjonuję w świecie, który jest o kilka lat do przodu, ale sama nie podążam za trendami. Pozostaję neutralna, w przeciwnym wypadku nie mogłabym wykonywać tej pracy. Nie chcę stosować się do trendów, choć oczywiście mam w szafie mokasyny, jak chyba każdy obecnie. Jedyna różnica: moje są nieco szalone, bo zostały ozdobione futrem.
W swojej pracy nie posiłkuję się danymi. Z prostego powodu – to, co dzieje się obecnie, nie jest dla mnie interesujące. Obecnie analizuję to, co będzie się działo latem 2028 roku. Wyprzedzam bieżące wydarzenia, dlatego to, co dzieje się „tu i teraz” nie ma dla mnie wielkiego znaczenia.
Co cię ostatnio zaskoczyło, jeśli chodzi o zmiany w świecie trendów?
Najbardziej niezwykłą oznaką zmiany w świecie trendów jest coś, co wydarzyło się jakieś dwa lata temu: niemal z dnia na dzień zniknęły streetwear oraz sneakersy. Nagle zapragnęliśmy nosić mokasyny. Te buty pozostają mocnym trendem, podobnie jak koszule, które stopniowo wypierają T-shirty. Koszule są tkane, a nie elastyczne, więc dają człowiekowi konstrukcję. Stają się dodatkowym szkieletem, a to daje nam większą pewność siebie. Z kolei bluzy ustępują miejsca marynarkom, które podkreślają linię ramion. Tej zmiany oczekiwały nastolatki, choć nie tylko one. Młodzi ludzie czuli potrzebę odejścia od świata niedbałości i butów sportowych.
Na kolejne 10 lat moda stanie się bardzo konwencjonalna. Wiele osób nie rozumie jeszcze tej zmiany, nadal myśli, że sneakersy pozostaną popularne. W mediach poświęconych modzie nikt nie ośmiela się jeszcze powiedzieć, że ta zmiana nastąpiła, a streetwear i buty sportowe przestały być częścią mody. Oczywiście – nadal chodzimy w butach sportowych, uprawiamy w nich sport, ale nie są już one częścią mody.
W modzie widać też wyraźny wpływ odzieży roboczej. Dotyczy to przede wszystkim młodych ludzi. Dla chłopców i mężczyzn to sposób na to, by jednocześnie być i nie być w garniturze. Możesz założyć kurtkę roboczą, spodnie w dopasowanym kolorze, do tego koszulkę polo – to wystarczy, by wyglądać elegancko.
Czytaj więcej
Coraz mniej zwracamy na to, czy marki odzieżowe starają się nie szkodzić środowisku. Z badań wynika, że kluczowe staje się to, czy noszenie danego...
Coraz częściej mówi się o tym, że zamiast rzeczy, chcemy kolekcjonować „doświadczenia”
Rzeczywistość wokół nas się zmienia – ludzie odżywiają się lepiej, piją mniej alkoholu. Zmieniają się nasze priorytety, nasze myślenie i decyzje zakupowe. Coraz częściej jesteśmy gotowi zapłacić więcej za ciekawą książkę, wydać pieniądze na weekend za miastem, na fantastyczną kolację lub na czas spędzony z przyjaciółmi.
Obserwuję wielki powrót popularności bibliotek. Przygotowałam książkę trendów na temat przyszłości bibliotek dla Królewskiej Biblioteki Holandii. Biblioteki mają bardzo niski „próg wejścia”, to nie muzeum. Każdy może tam przyjść, dzięki temu ludzie mogą poszerzyć swoją wiedzę. Obserwuję też fenomen powrotu popularności czytania książek, choć jeszcze niedawno zewsząd słychać było głosy, że książki już nigdy nie staną się popularne. W nowojorskim Central Parku organizowane są popołudnia z książkami – ludzie po prostu piknikują i czytają. W Japonii podobna tradycja narodziła się nawet wcześniej. Ludzie przygotowywali tam kosze piknikowe, do których, oprócz jedzenia, wkładali także książki. W Japonii istnieje zresztą hotel, który oferuje gościom księgozbiór liczący sto tysięcy pozycji. Wiele osób decyduje się na urlop w hotelu po to, by nadrobić zaległości książkowe. Widać też odrodzenie popularności szachów czy gier karcianych. Analogowe rozrywki powracają.
Nie znoszę słowa mindful, czyli „uważna”, ale zwracam uwagę na to, czego doświadczam i co robię. To pomaga mi się spełnić. Rezygnuję z nadmiernej liczby przedmiotów. Mam bardzo małe mieszkanie w Paryżu, wszystko w nim zostało wybrane specjalnie przeze mnie i dopasowane do przestrzeni, w której mieszkam. Każdy przedmiot jest piękny. Przestrzeń, którą wypełniają dobrze dobrane przedmioty, ma moc uzdrawiającą. Nie chodzi o rzeczy drogie, tylko dobrze wybrane. Wiemy nie od dziś, że piękno i sztuka leczą nasz umysł.