Pochodząca z czasów elżbietańskich posiadłość North Mymms Park w angielskim hrabstwie Hertfordshire od lat przyciąga nowożeńców organizujących tu swoje śluby i wesela, a na fali popularności seriali „Bridgertonowie” i „The Crown” także ekipy filmowe. Niestety globalna furora, jaką zrobiła okazała rezydencja, stała się problemem dla okolicznych mieszkańców.
Burza wokół North Mymms Park. W okolicy rezydencji z „Bridgertonów” zrobiło się zbyt tłoczno
North Mymms Park, XVI-wieczna rezydencja nieopodal miasteczka Hatfield w Anglii, od dawna funkcjonuje jako dom weselny, a także miejsce, w którym można zorganizować wiele innych imprez okazjonalnych na kilkaset osób, jak choćby konferencje czy spotkania biznesowe. W budynku znajduje się 26 sypialni do wynajęcia, przynależy też do niego rozległy parking samochodowy na ponad 200 miejsc.
Obiekt zyskał międzynarodową rozpoznawalność przede wszystkim dzięki serialowi „Bridgertonowie”, bo to właśnie tutaj kręcono wiele scen do tej popularnej produkcji. Figurujący na liście zabytków North Mymms Park był również scenerią dla serialu „The Crown”, a także filmu „Wonka”, najnowszej adaptacji powieści Roalda Dahla pt. „Charlie i fabryka czekolady”.
Czytaj więcej
Informacje o pogarszającym się stanie zdrowia Elżbiety II popłynęły w świat nie z pałacu Buckingham w Londynie, kojarzonego zwykle z brytyjską król...
North Mymms Park stał się popularny nie tylko w branży filmowej, lecz także reklamowej. Na terenie rezydencji kręcono m.in. spot reklamowy amerykańskiej platformy do zamawiania i dostarczania jedzenia Grubhub. Reżyserem spotu, w którym wystąpił m.in. George Clooney, był Yorgos Lanthimos, twórca takich dzieł jak „Biedne istoty” czy „Faworyta”.
Międzynarodowy sukces „Bridgertonów” i innych produkcji, które powstały na terenie North Mymms Park, przyciągnął kolejnych prywatnych gości, a także ekipy filmowe. Z czasem przeciwko obecności tych ostatnich zaczęli protestować okoliczni mieszkańcy, którzy skarżą się na to, że w coraz większym stopniu zakłócają one ich spokój. Sprawie przyjrzał się The Telegraph.
Ekipy filmowe zaburzają spokój okolicznych mieszkańców
Właściciele North Mymms Park mają zamiar wnioskować o przedłużenie pozwolenia na kontynuację niezwykle intratnej współpracy z ekipami filmowymi. Jak informuje The Telegraph, mieszkańcy domów sąsiadujących z posiadłością chcą temu zapobiec.
Ci ostatni narzekają, że spokojna niegdyś okolica wokół North Mymms Park całkowicie zatraciła klimat cichej, sielankowej wsi. Wieloosobowe ekipy filmowe kręcące na terenie rezydencji sceny do filmów, seriali i reklam pracują od świtu do późnych godzin nocnych, a ich obecności towarzyszą często hałas i głośna muzyka.
Jeden z mieszkańców, z którymi rozmawiał The Telegraph, powiedział, że pewnego dnia w trakcie kręcenia zdjęć całą okolicę spowił gęsty dym. Jego obecność, a także intensywny zapach, zaniepokoiły wszystkich sąsiadów.
Czytaj więcej
Starych drzew się nie przesadza — przynajmniej tak mówi przysłowie. Miliarderzy mają na ten temat inne zdanie. Za odpowiednio dużą kwotę można bowi...
W sprawie kłopotliwych filmowców wypowiedzieli się również przedstawiciele lokalnych władz. Zwracają oni uwagę na fakt, że z powodu obecności licznych pojazdów należących do ekip filmowych na wąskich, często jednokierunkowych lokalnych drogach tworzą się korki. Kolejny poważny problem, na który wskazano, to szybka jazda tych samochodów, przez którą mieszkańcy obawiają się wychodzić na spacery ze swoimi psami.
Co na to właściciele North Mymms Park? W odpowiedzi na wszystkie te zarzuty cytowany przez The Telegraph przedstawiciel obiektu zapewnia, że jego personel „robi wszystko, aby zbyt rozentuzjazmowani goście weselni i inne osoby nie zakłócały spokoju mieszkańców pobliskich domów”.