Ukraińcy w oficjalnych statystykach podają, że w ich rękach jest około tysiąca rosyjskich jeńców wojennych. Wśród nich jest Jurij Szałajew, mieszkaniec Murmańska na północy Rosji, dowódca plutonu z jednostki o numerze 71718 stacjonującej w Szali na terenie Czeczenii, stanowiącej część 42. gwardyjskiej dywizji piechoty zmotoryzowanej.

Szałajew dostał się do niewoli na początku kwietnia 2022 roku na wschodzie Ukrainy. W ręce Ukraińców wpadł też telefon porucznika Szałajewa, jak się okazało, był wypełniony nagraniami, które pokazywały wojnę w Ukrainie, ale też jego bliskich oraz życie codzienne w Rosji przed wojną. Ukraiński filmowiec Mychajło Tracz postanowił wykorzystać ten materiał i stworzyć jedyny w swoim rodzaju dokument, który pokazuje wojnę od całkowicie nieznanej strony.

Okupant: wojna widziana oczami rosyjskiego żołnierza

Oficjalnie rosyjscy żołnierze nie mogli mieć telefonów na „specjalnej operacji wojskowej” w Ukrainie. Chodziło o to, by nie można było śledzić ruchów wojsk na podstawie informacji z sieci komórkowych. Wiadomo jednak, że ten zakaz był łamany od początku inwazji, a na tym jej etapie jest praktycznie nieobowiązujący.

Telefon miał ze sobą na wojnie także wspomniany Jurij Szałajew, dowódca plutonu z jednostki wysłanej do Ukrainy. Jego oddział został rozbity przez Ukraińców, a on trafił do niewoli. W ręce ukraińskich żołnierzy trafił też telefon Szałajewa. Okazało się, że krył on sporo filmów kręconych podczas walk w Ukrainie. To ukrywki pokazujące walki wojsk rosyjskich w obwodzie donieckim – od dyslokacji na początku marca, przez wyludnione wioski na wschodzie Ukrainy, przez które przejeżdża oddział Szałajewa, po ujęcia walk z jego udziałem. Rosjanin dokumentuje bardzo szczegółowo przebieg działań wojennych, jest w tym tak skrupulatny, że chwilami irytuje kolegów („Na cholerę to kręcisz” – pyta Szałajewa jeden z żołnierzy, z którym jedzie on w transporterze opancerzonym).

Czytaj więcej

„To armia XXI wieku”. Media w Rosji o tym, czemu armia Ukrainy jest tak dobra

Filmik kończy ujęciami nagranymi przez Szałajewa ukrywającego się w ukraińskiej wiosce. Można przypuszczać, że niedługo potem wpadł on w ręce armii ukraińskiej i trafił do niewoli. Jednak chyba najciekawsza w „Okupancie” jest pierwsza część filmu, w której pokazane jest życie Szałajewa sprzed wojny. Widzimy tam jego bliskich i rodzinę, widzimy codzienność życia na rosyjskiej prowincji, ale też realia służby w jednostce stacjonującej w Czeczenii.

O podobnym przypadku rosyjskiego żołnierza, który dokumentował telefonem wojnę na wschodzie Ukrainy pisaliśmy w obszernym tekście „<Jeśli dożyjemy>”. Poznałem rosyjskiego żołnierza i zobaczyłem wojnę jego oczami”.