Bernard Arnault, miliarder kontrolujący najpotężniejszy koncern działający na rynku dóbr luksusowych, tak jak wielu innych bogatych przedsiębiorców, regularnie wykorzystywał swój prywatny odrzutowiec podczas podróży służbowych. Loty własnym samolotem, a nie rejsowym, bardzo skracają czas podróży i ułatwiają życie ludziom, od których decyzji zależą los firm wartych miliardy dolarów czy euro.

W ostatnim czasie osoby takie jak Arnault czy Elon Musk, a także celebryci jak Kylie Jenner, stały się obiektem krytyki ze względu na lekkomyślne wykorzystywanie lotów prywatnymi odrzutowcami na bardzo krótkich dystansach. Kilkunastominutowe, czasem kilkuminutowe loty, które wytykano między innymi Muskowi, stały się one przyczyną wielu krytycznych komentarzy (czasem hejtu), które coraz częściej padają pod adresem miliarderów i celebrytów.

Czytaj więcej

19-latek, który śledził loty odrzutowca Elona Muska, bierze za cel oligarchów

Dodajmy do tego narzędzia technologiczne które, wykorzystując publicznie dostępne informacje, pozwalają internautom w kilkanaście sekund sprawdzić, dokąd latają swoimi samolotami osoby znane i zamożne.

Właśnie dzięki takim narzędziom Muskowi wytknięto loty pomiędzy lotniskami, które dzieli ledwie kilkanaście kilometrów. Bernard Arnault najwyraźniej miał dość pełnej przejrzystości jego lotów, bo postanowił zrezygnować z podróży prywatnym odrzutowcem. Teraz korzysta z usługi wynajmu samolotów, co pozwala podróżować bez zwracania na siebie uwagi.

Bernard Arnault rezygnuje z odrzutowca

Najbogatsi ludzie na świecie w naturalny sposób przykuwają uwagę opinii publicznej. Coraz częściej też stają się też obiektami krytyki w kwestii zanieczyszczania środowiska za sprawą częstych i w dodatku bardzo krótkich lotów prywatnymi odrzutowcami.

Na radarze internautów znalazł się również Bernard Arnault – właściciel imperium, do którego należą takie marki jak Louis Vuitton, Christian Dior, Tiffany's czy Moët & Hennessy. Fala krytyki nasiliła się minionego lata, kiedy na Twitterze furorę zrobiły takie profile jak @laviondebernard („Samolot Bernarda”) czy @@i_fly_Bernard, informujące wyłącznie o lotach Arnaulta. Przyczyniły się do wzrostu fali krytyki pod adresem prezesa LVMH.

Czytaj więcej

Bernard Arnault zbił majątek dzięki biznesowi w Polsce

Arnault postanowił więc pozbyć się swojego odrzutowca, dzięki któremu wszyscy mogli prześledzić jego loty. Czy to oznacza, że Francuz przesiądzie się z prywatnego jeta na bardziej zrównoważone środki komunikacji? Nic z tych rzeczy. Biznesmen poinformował, że odtąd będzie korzystał z wynajętych odrzutowców.

„Rzeczywiście, grupa [LVMH] miała samolot, ale sprzedaliśmy go” – powiedział Arnault w trakcie poniedziałkowego wywiadu z Guillaumem Durandem, dziennikarzem francuskiej rozgłośni „Radio Classique”, które, swoją drogą, należy do koncernu LVMH. „Dzięki temu nikt nie może zobaczyć, gdzie podróżuję, bo wynajmuję samoloty” – powiedział miliarder, dodając, że w jego koncernie używa się szybkich kolei ilekroć to możliwe, jednak samoloty są czasem jedynym sposobem na dotarcie do pewnych miejsc.

Najprawdopodobniej więc nie będzie mowy o zmniejszeniu liczby lotów na krótkie dystanse. Trudno jednak spodziewać się, aby stojący na czele globalnego koncernu miliarder nagle przesiadł się do pociągu.

Miliarderzy w ogniu krytyki

Jednym z miliarderów, którzy także znaleźli się na radarze opinii publicznej, był Elon Musk. Jeszcze wiosną tego roku krwi napsuł mu Jack Sweeney – utalentowany 19-latek, który stworzył bota śledzącego loty miliardera. Na Twitterze powstało też konto o nazwie @ElonJet, które na bieżąco informowało o podróżach Muska jego prywatnymi odrzutowcami.

Nieco później Sweeney założył na Twitterze kolejne inne konto – @RUOligarchJets. Zdawało ono relację z lotów rosyjskich oligarchów.

W międzyczasie w mediach społecznościowych pojawiło się wiele profili, które śledziły loty słynnych osób ich prywatnymi odrzutowcami. W efekcie za trwające zaledwie kilka minut podróże dostało się Billowi Gatesowi, Markowi Zuckerbergowi, a także takim znanym osobistościom jak Floyd Mayweather, Steven Spielberg, Jay-Z, Oprah Winfrey, Kylie Jenner, Taylor Swift czy Drake.

Już niebawem podróże prywatnymi odrzutowcami mogą się Bernardowi Arnaultowi przestać opłacać – przynajmniej we Francji. Tamtejszy minister transportu, Clément Beaune, wysunął w sierpniu propozycję, aby zakazać lotów tymi samolotami lub przynajmniej je opodatkować. Ten ostatni pomysł zyskał niedawno poparcie rządu Francji.

W Kanadzie od 1 sierpnia takie prawo już funkcjonuje i oprócz prywatnych odrzutowców dotyczy również luksusowych jachtów i samochodów. W Unii Europejskiej i USA dopiero rozmawia się o podobnych projektach.