Temperatury zaczynają powoli spadać. Wielu Europejczyków właśnie teraz, pod koniec lata, rusza na południe Starego Kontynentu, gdzie pogoda staje się coraz bardziej znośna. Jednym z miast, które od szeregu lat przyciąga nie tylko miłośników wczasów w śródziemnomorskim stylu, ale również futurystycznego modernizmu drugiej połowy XX wieku, jest francuskie La Grande-Motte pod Montpellier.
Francja: Apartamentowce nad morzem jak piramidy
W latach 60. i 70., z inicjatywy francuskiego rządu, w nadmorskim pasie od Perpignan do Montpellier powstało kilka nowych kurortów. Celem tego przedsięwzięcia było przyciągnięcie na oksytańskie wybrzeże Francuzów, którzy tradycyjnie wyjeżdżali na wakacje do Hiszpanii i na Lazurowe Wybrzeże.
Powstały takie nadmorskie miasteczka jak Gruissan i Port Leucate, a także jedno z najbardziej osobliwych – La Grande-Motte. Miejscowość znajduje się około pół godziny jazdy samochodem od Montpellier.
Tym, co wyróżnia La Grande-Motte spośród pozostałych nadmorskich miejscowości, które wybudowano w Oksytanii w tamtym czasie, z pewnością jest jego architektura. Tworzy ją zespół nietypowych i zarazem bardzo spójnych stylistycznie apartamentowców i hoteli dla wczasowiczów.
Czytaj więcej
Nie planowaliśmy z mężem zakupu nieruchomości – mówi Katarzyna Łoza, Polka od ponad 20 lat mieszkająca na Ukrainie. Wszystko zmieniło ogłoszenie o...
Niektóre budynki wyglądają jak środkowoamerykańskie piramidy – i zresztą to właśnie tymi starożytnymi budowlami inspirował się architekt Jean Balladur, autor układu urbanistycznego La Grande-Motte. Jeden z hoteli, Le Quetzal, czerpie zresztą swoją nazwę od kwezala – kolorowego ptaka zamieszkującego na terenie Ameryki Środkowej.
Domy wczasowe w kształcie piramid to tylko część niezwykłej architektury śródziemnomorskiego kurortu. Właściwie większość budynków tworzących miejską tkankę La Grande-Motte, dzięki ich futurystycznym formom, mogłaby stać się scenerią filmu science fiction.
Dość powiedzieć, że nazwa centralnego placu w mieście, który łączy się z plażą, brzmi Point Zéro. Tak mogłoby się nazywać jakieś miejsce w powieści sci-fi, ale nazwa ta wynika z tego, że to właśnie w tym miejscu rozpoczęła się budowa miasteczka.
La Grande-Motte: Retrofuturyzm nad Morzem Śródziemnym
Balladur zaprojektował w La Grande-Motte wszystko: od układu urbanistycznego poprzez budynki, aż po meble miejskie, oprawę sygnalizacji świetlnej i znaków drogowych, latarnie, a nawet transformatory energetyczne i wiele innych detali. Wszystko po to, aby wygląd całego miasta był maksymalnie spójny i konsekwentny.
Słowami-kluczami, jakimi architekt kierował się przy projektowaniu kurortu, były przede wszystkim „komfort” i „wypoczynek”. Balladur dał priorytet pieszym i rowerzystom, tworząc szerokie, ocienione alejki, na które samochody nie mają wstępu, a także wprowadzając do miasta obfitą roślinność.
Budynki i znajdujące się w nich apartamenty mają przy tym „ludzką” skalę: architekt projektował je, wykorzystując zasadę złotego podziału. Wierzył, że taka metoda pozwoli stworzyć funkcjonalne przestrzenie, w których będzie się przyjemnie wypoczywało.
Układ budynków w La Grande-Motte nie jest przypadkowy. Balladur rozmieścił je tak, aby chroniły przed silnymi powiewami wiatru. Co ciekawe, na plaży znajduje się szereg rzeźb autorstwa artystki Joséphine Chevry, które są nie tylko ozdobą, lecz także pełnią funkcje wiatrochronów.
W latach 80. popularność La Grande-Motte wśród wczasowiczów spadła. Jednak w ostatnich latach, na fali zainteresowania retrofuturyzmem i powojennym modernizmem, kurort przeżywa właśnie swój renesans.
Dziś La Grande-Motte to jedna z najpopularniejszych miejscowości wypoczynkowych we Francji. Co roku przewija się przez niego ok. 2 mln turystów – jak na tak niewielką miejscowość to dość sporo.