Na teren osiedla, które od lat zajmowała ambasada Rosji, zdaniem strony polskiej – nielegalnie, 11 kwietnia wkroczył komornik w asyście policji, by je zająć. Po nim pojawili się przedstawiciele władz Warszawy, razem z prezydentem Rafałem Trzaskowskim. Być może dzięki temu uda się zamknąć sporny temat, a zaniedbane osiedle, wokół którego narosło mnóstwo mitów, znowu stanie się zamieszkane.

„Szpiegowo”: twierdza radzieckich dyplomatów

Budynek przy ulicy Sobieskiego 100 w Warszawie wzniesiono w latach 1977–78. Od początku mieściły się w nim mieszkania radzieckich dyplomatów, a także osób pracujących w biurach radcy handlowego PRL. Mieszkali tam też pracownicy techniczni, radzieccy robotnicy, przyjezdni Rosjanie – i oczywiście szpiedzy.

Obiekt zaprojektowało dwóch znanych polskich architektów: Janusz Nowak i Piotr Sembrat. Ten drugi odpowiada też między innymi za projekt bloków przy ulicy Koziej 9, Karowej 18 i na osiedlu Jantar II w Warszawie.

Czytaj więcej

Firma kurierska z Rosji odmawia wysyłania żołnierskich paczek. Żąda paragonów

Charakterystycznymi cechami radzieckiego brutalizmu jest masywność i duża skala, a jednocześnie swoista lekkość i dynamika. Taki ciekawy efekt architektom udawało się osiągnąć pomimo tego, że podstawowym materiałem budowlanym jest beton (stąd zresztą nazwa tego nurtu w architekturze modernizmu).

W przypadku „Szpiegowa” ową lekkość i dynamikę nadaje kaskadowa i wznosząca się bryła budynku. Ciekawym elementem jest też prześwit, którą na ostatnich piętrach wieńczy betonowy łącznik.

Było to pierwsze zamknięte osiedle w Polsce, choć do otoczonego marmurowo-stalowym ogrodzeniem (które dodatkowo wyposażono w drut kolczasty) i najeżonego kamerami budynku bardziej pasowałoby określenie „twierdza”. Mieszkańców osiedla odgradzał od otoczenia kompleks budynków socjalnych (od strony ulicy), a także staw (od strony Parku Sieleckiego).

„Szpiegowo” było też samowystarczalne. Jeżeli chodzi o potrzeby społeczne i kulturalne mieszkańców, było tu wszystko: świetlica dla dzieci, sala kinowa, biblioteka, klub (do którego mieli wstęp wyłącznie osoby z odpowiednich kręgów), a nawet gabinet dentystyczny i sauna.

Tajemnicza historia „Szpiegowa”

Po upadku Związku Radzieckiego w 1989 roku mieszkańcy osiedla opuścili je. Obiekt oficjalnie stoi niezamieszkany, choć okoliczni mieszkańcy szczerze w to wątpią.

Gdyby ktoś odkrył wszystkie tajemnice, które kryją mury „Szpiegowa”, prawdopodobnie posłużyłyby za kanwę całkiem ciekawej powieści kryminalnej. Prawdopodobnie, bo legendy, w które obrósł budynek i jego dawni mieszkańcy, od lat rozpala wyobraźnię warszawiaków.

Spekulowano na przykład, że mieszkający przy Sobieskiego 100 urzędnicy mieli powiązania z mafią, a w „Clubie 100”, który powstał już po upadku Związku Radzieckiego, załatwiało się szemrane interesy. Podobno można było do niego wejść tylko ze specjalną przepustką lub rosyjskim paszportem.

Już niebawem „Szpiegowo” może całkowicie odmienić swój mroczny charakter. Władze Warszawy i Ministerstwo Spraw Zagranicznych potwierdziły, że przejęcie budynku od Federacji Rosyjskiej jest możliwe. Do dziś nie rozwiązano kwestii własności kompleksu, który – zdaniem strony polskiej – Ambasada Rosji zajmuje bezprawnie.

Planuje się, że budynek ma w najbliższej przyszłości posłużyć jako schronienie dla uchodźców z Ukrainy. W geście solidarności z Ukraińcami na szczycie budynku wymalowano niedawno dwie flagi: ukraińską i polską.

We współpracy z MSZ warszawski ratusz walczy też o zwrot kilku innych budynków, które nadal są w rękach Rosjan. Chodzi między innymi o obiekty przy ulicach: Belwederskiej 25, Bobrowieckiej 2B, Beethovena 3, Sobieskiego 100, Kieleckiej 45 i Alei. Szucha 8.