Ai Weiwei to najsłynniejszy chiński artysta i jednocześnie wielka postać światowej sztuki. W 2001 roku, gdy ogłoszono, że Pekin zorganizuje letnie igrzyska, Chiny postanowiły, że w stolicy powstanie stadion, jakiego świat dotąd nie widział. Do jego zaprojektowania zaproszono bardzo znaną szwajcarską pracownię Herzog & de Meuron. Konsultantem Szwajcarów został Ai Weiwei, słynny chiński artysta znany na całym świecie. Miał być gwarantem, że stadion otrzyma chińską tożsamość, a jednocześnie miał pomóc pokazać światu nowe Chiny – nowoczesne, otwarte, zmieniające się. 

Czytaj więcej

Chińczycy rozbierają gigantyczny posąg ważący 1200 ton. Grunt się pod nim zapada

Ai przystał na tę propozycję, efektem jego współpracy ze szwajcarskimi architektami był niesamowity stadion nazwany „ptasim gniazdem”. Ten obiekt stał się główną areną – i jedną z głównych gwiazd – igrzysk w 2008 roku. Ai Weiwei podchodził wówczas do swojego dzieła z wielkim entuzjazmem. Wtedy był kontrowersyjną i niepokorną, ale pierwszoplanową postacią chińskiego świata sztuki. Tamten czas jest jednak zamkniętym rozdziałem.

Ai Weiwei.

Ai Weiwei.

Jindřich Nosek (NoJin), CC BY-SA 4.0, Wikimedia Commons

Krytyczne opinie Ai Weiweia ściągnęły na niego gniew władz chińskich, co skończyło się trwającym blisko trzy miesiące aresztem, a potem – emigracją. Jak dzisiaj chiński artysta patrzy na swój dorobek w postaci stadionu, na którym odbywa się ceremonia otwarcia igrzysk zimowych w Pekinie? 

Ai Weiwei: „MKOl zawsze stoi po stronie dyktatur”

O tym Ai opowiedział w rozmowie z dziennikarką CNN, Christiane Amanpour. „Niestety, jako architekt nie możesz kontrolować tego, jak zostanie wykorzystany zaprojektowany przez ciebie budynek” – powiedział Ai podczas wywiadu w CNN. „Dla mnie to ogromne rozczarowanie, nie tylko ze względu na to, jak wykorzystywany jest obecnie stadion, ale też z powodu kierunku, który obrały Chiny w ostatnich kilku dekadach”.

W wydanej niedawno książce „1000 lat radości i smutku” Ai wspomina, że projekt stadionu nawiązywał do tradycyjnej chińskiej ceramiki. „Miał komunikować, że wolność jest możliwa” – pisze Ai. „Zawierał w sobie ważny przekaz na temat demokracji, transparentności i równości”.

W rozmowie z Amanpour Ai, od lat bardzo krytyczny w stosunku do władz chińskich i polityki Pekinu, nie szczędzi też mocnych słów Międzynarodowemu Komitetowi Olimpijskiemu. „Oni zawsze stali po stronie dyktatorów i wielkich pieniędzy” – mówi. „W 2008 roku pracowali razem z chińską propagandą, tym razem robią to w jeszcze większym stopniu. Nie zważają na zdrowie i dobro czołowych chińskich sportowców”. 

65-letni obecnie Ai Weiwei wyjechał z Chin w 2015 roku bo, jak mówi, obawiał się o swoje bezpieczeństwo. Dzisiaj nazywa siebie obywatelem świata. Po wyjeździe z Chin mieszkał z rodziną w Berlinie, później przeniósł się co Cambridge w Wielkiej Brytanii, a obecnie osiadł w Portugalii. 

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ