Powstała w 1826 roku, co czyni ją jedną z najstarszych szwajcarskich marek zegarkowych. Na wiele lat jednak zniknęła z rynku. Rodzina Gallet, spadkobiercy Juliena Galleta, założyciela firmy, stracili nad nią kontrolę. Prawa do marki odkupił w 2024 r. szwajcarski Breitling, który od kilku lat konsekwentnie realizuje strategię budowy „domu marek” – oprócz wspomnianego Breitlinga i Galleta, Szwajcarzy kontrolują także inną wskrzeszoną markę, Universal Geneve.
Gallet wraca na rynek
W historii szwajcarskiego zegarmistrzostwa nie brakuje przypadków znanych marek, które nie poradziły sobie na rynku i musiały z niego zniknąć. Wspomniane Universal Geneve i Gallet należą do tego grona. Ostatnich kilka dekad wywróciło do góry nogami segment zegarków mechanicznych – ofensywa japońskich producentów, oferujących tanie i niezawodne zegarki kwarcowe, obnażyła słabość szwajcarskiego zegarmistrzostwa w starciu z innowacją, jaką był napędzany przez baterię mechanizm kwarcowy. Zawirowania wywołane przez Japończyków były tak duże, że tylko najmocniejsi producenci ze Szwajcarii byli w stanie przetrwać okres lat 70. i 80.
W biznesie jednak jest podobnie jak w boksie. Nieistotne jest to, czy ktoś upadł na ring, ważne, czy jest w stanie się podnieść. Gallet i Universal Geneve, dzięki prezesowi Breitlinga, Georgesowi Kernowi, wrócą niebawem na rynek. Czego możemy się spodziewać?
Historia marki zegarkowej Gallet
Firma, założona w La Chaux-de-Fonds w Szwajcarii w 1826 roku przez Juliena Galleta, rozpoczęła działalność jako przedsiębiorstwo handlujące zegarkami. Z czasem Gallet zdecydował się też na produkcję czasomierzy.
Produkty sygnowane jego nazwiskiem przeszły do historii. W 1903 r. bracia Wright w USA wzbili się w powietrze na pokładzie samolotu Kitty Hawk. Ich przełomowy lot trwał dokładnie 59 sekund. Skąd to wiemy? Zmierzono go za pomocą stopera marki Gallet.
Rekama Gallet z lat 30.
Świat przygody, podróży i odkryć początków XX wieku bardzo chętnie polegał na zegarkach i czasomierzach Gallet. Szwajcarzy odpowiedzieli na to zainteresowanie, produkując zegarki odporne na działanie kurzu, wilgoci, wody czy ekstremalnych wyzwań. Ukoronowaniem kilku dekad innowacji był zaprezentowany w 1938 r. model Gallet MultiChron Clamshell, jeden z pierwszych wodoodpornych chronografów.
Rok później pojawił się chronograf Flying Officer, pozwalający pilotom sprawdzać czas lokalny podczas międzylądowań na tankowanie. Zegarek Gallet nosił także prezydent USA Harry Truman, nazwał go „najbardziej skomplikowanym zegarkiem naręcznym, jaki kiedykolwiek widział”.
Gallet: Młodszy brat Breitlinga
Jak ta opowieść ma się do współczesności? Szwajcarzy chcą dzisiaj nawiązać do dawnego ducha odkryć, przygody i podróży i na tym budować tożsamość wskrzeszanej marki. Szczegółów jeszcze nie znamy, pojawią się jesienią 2026 roku. Mówi się jednak, że cenowo zegarki Gallet mają być pozycjonowane poniżej Breitlinga, co w czasach posuchy na rynku dóbr luksusowych, spowodowanej drożyzną, może sprawić, że będzie to bardzo atrakcyjna propozycja, szczególnie gdy dodamy historię Gallet i korzenie marki.
Gallet stopniowo serwuje informacje na temat swojego powrotu. Szczegóły poznamy jesienią, gdy zegarki pojawią się w butikach. Na razie ujawniono założenia dotyczące identyfikacji wskrzeszanej marki. Osią komunikacji ma być hasło „Wanderlust” – oznaczające w niemieckim pragnienie podróży.
Reklama Gallet z 1909 roku.
„Od początku Gallet został ukształtowany przez pragnienie podróży i przygody. Firma produkowała chronografy używane przez pilotów, kierowców wyścigowych, żeglarzy i podróżników, cenione za trwałość w bezkompromisowych warunkach. Ten kierunek pozostaje aktualny” – przekonują Szwajcarzy w komunikacie. Właśnie podróże mają być osią komunikacji Galleta, czego dowodem jest hasło reklamowe, które będzie towarzyszyć jesiennej premierze. „Wielka ucieczka – pragnienie podróży od 1826 roku”.
Leon Gallet, potomek Juliena.
Drugim ważnym komunikatem ma być ścisła współpraca z Breitlingiem. „Produkowany przez Breitlinga, Gallet powraca w nowej erze zamiłowania do podróży i odkrywania świata, łącząc swoje dziedzictwo oparte na duchu przygody z rzemiosłem zegarmistrzowskim Breitlinga, jego wiedzą techniczną, globalną siecią dystrybucji oraz obsługą posprzedażową” – brzmi oficjalny komunikat.
Archiwalny model Gallet Multichron Clamshell.
„Gallet powraca, wspierany przez doświadczenie i infrastrukturę Breitlinga” – przekonuje Georges Kern, prezes Breitlinga. W komunikacie Szwajcarzy zapewniają natomiast, że know-how Breitlinga, doświadczenie w produkcji zegarków wysokiej jakości, a także globalna sieć dystrybucji i serwisów – to mają przewagi wskrzeszanej marki.
Tak mają wyglądać strefy Gallet w butikach Breitlinga.
Dedykowane strefy Gallet pojawią się w butikach Breitlinga na całym świecie, w ramach strategii „Domu marek”, który buduje Georges Kern. Gallet ma zająć miejsce bardziej dostępnego produktu premium, tańszego kuzyna flagowej marki Breitling. Premierę zapowiedziano na 3 września.