Działający od 2015 roku Watchmaster to jeden z największych europejskich sklepów z używanymi zegarkami luksusowymi. W jego ofercie były produkty tak renomowanych marek jak Rolex, Patek Philippe czy Audemars Piguet. Były – bo jedna zuchwała kradzież zachwiała pozycją firmy na tyle, że jej szefowie zdecydowali się złożyć wniosek o upadłość.

Berlin: skradziono prawie 1000 luksusowych zegarków

Rolex, Patek Philippe, Omega, Audemars Piguet, Breitling — zegarki tych i wielu innych marek znajdowały się w sejfach w magazynie przy ulicy Fasanenstrasse w berlińskiej dzielnicy Charlottenburg. W należącym do firmy Vallog Watchmaster obiekcie przechowywano zegarki należące zarówno do sklepu Watchmaster, jak i jego klientów.

Pod koniec listopada podano, że magazyn został zrabowany. Kiedy dokładnie – tego na razie nie wiadomo. W kradzieży miało brać udział dwóch rabusiów podających się za ochroniarzy, którzy ułatwili sobie pracę, zamazując obiektywy kamer farbą w sprayu. Dodatkowo, aby zatrzeć ślady włamania, złodzieje próbowali wzniecić pożar.

Czytaj więcej

Rolex buduje nową fabrykę zegarków za miliard dolarów. „Wyjątkowa skala”

Łupem rabusiów padło prawie 1000 zegarków, których łączną wartość wyceniono na ponad dziesięć milionów euro. Straty dotknęły 900 klientów Watchmastera, choć firma zapewnia, że wszystkie zegarki były ubezpieczone.

Problem jednak w tym że, mimo polisy ubezpieczeniowej, sklep, który dopiero dwa lata temu osiągnął rentowność, popadł z powodu kradzieży w poważne finansowe tarapaty. Na początku grudnia Watchmaster, w którego zainwestowali między innymi założyciele Zalando, ogłosił upadłość.

Kradzież o podobnej skali ostatni raz miała miejsce w 2015 roku w Londynie. Z magazynu przy ulicy Hatton Garden zniknęły kosztowności, których ówczesna wartość wynosiła około 14 milionów funtów.

Luksusowe zegarki jak twarda waluta

W ostatnich latach zegarki luksusowe stały się czymś w rodzaju uniwersalnej waluty, akceptowanej globalnie. Produkty renomowanych marek można sprzedać w dowolnym miejscu na świecie, od ręki i z zyskiem. Drogocenne zegarki stały się niezwykle atrakcyjnym i szalenie szybko zbywalnym produktem inwestycyjnym. Pomagają rosnące ceny na rynku wtórnym: najbardziej poszukiwane modele co roku zyskują po kilkanaście–kilkadziesiąt procent wartości.

Niewielkie rozmiary zegarków ułatwiają ich szybkie zbycie, ale też pomagają złodziejom. Łatwo je skraść, łatwo przewieźć. Co więcej, pomimo coraz nowocześniejszych metod ochrony sejfów, ostatni incydent z Berlina udowodnił, że przy odpowiednim przygotowaniu złodziei kradzież na tak gigantyczną skalę nadal jest stosunkowo łatwa.

Czytaj więcej

Zuchwały napad na butik w centrum Paryża. Miasto nie radzi sobie z falą rabunków

Luksusowe zegarki, a także biżuteria, bywa rabowana nie tylko z sejfów, ale też z butików. Incydenty tego typu od paru lat zdarzają się wyjątkowo często. We wrześniu ubiegłego roku zegarki i biżuterię — ponownie o wartości około dziesięciu milionów euro — skradziono z firmowego butiku Bulgari. Miesiąc wcześniej łupem złodziei padły kosztowności w butiku marki Chaumet i w salonie jubilerskim Dinh Van. Straty wyceniono odpowiednio na dwa miliony i pół miliona euro.

Zegarki są kradzione także wprost z nadgarstków właścicieli, i to w biały dzień. Zuchwałe kradzieże zegarków wprost z nadgarstków nasiliły się ostatniego lata, zwłaszcza w krajach południa Europy.

Przykłady takich kradzieży można mnożyć. W czerwcu w Neapolu okradziono francuskiego aktora, Daniela Auteuila, kiedy ten jechał taksówką. Przejeżdżający na skuterze złodziej błyskawicznie zerwał mu z ręki zegarek marki Patek Philippe wart około 40 tysięcy euro.

Z kolei w lipcu w Mediolanie w ciągu kwadransa niezwykle szybcy złodzieje ukradli niczego nie podejrzewającym turystom dwa cenne zegarki. Ich łupem padły: wart 40 tysięcy euro Rolex i kosztujący aż 700 tysięcy euro zegarek szwajcarskiej marki Richard Mille.