Rolex, Patek Philippe, Audemars Piguet – to tak zwana zegarkowa „święta trójca”.  Zegarki produkowane przez te firmy są poszukiwane i pożądane przez kolekcjonerów na całym świecie. Ich produkcja jest ściśle limitowana, a popyt od dawna znacząco przewyższa podaż, więc trudno się dziwić, że ceny egzemplarzy używanych (choć fabrycznie nowych) na rynku wtórnym biły rekordy, przez dobrych kilka lat nieustannie rosnąc. To jednak ulega zmianie. Wzrosty hamują, w niektórych przypadkach możemy mówić nawet o spadku cen.

Zegarki luksusowe (w końcu) tanieją. Na długo?

Z uwagi na swoją specyfikę, rynek zegarków luksusowych wydawał się wielu osobom odporny na zawirowania w gospodarce. Czołowe marki od lat ściśle kontrolują produkcję, wytwarzając w ten sposób zapotrzebowanie, którego nie są w stanie (a dokładnie – celowo nie chcą) zaspokoić. Efekt: kolejki chętnych oczekujących na zegarek z salonu i rosnące ceny produktów na rynku wtórnym. Ten mechanizm funkcjonował przez wiele lat, do tego stopnia, że wydawał się niewzruszony, a zegarki traktowano jak pewną i zyskowną lokatę kapitału. Zegarki najbardziej poszukiwanych marek były niczym pewna waluta – tak przynajmniej widziało je wielu analityków rynku. 

Jeszcze w pierwszym kwartale tego roku nic nie zapowiadało zmiany sytuacji. Ceny rosły. Jednak drugi kwartał przyniósł pierwsze od dawna spadki cen zegarków na rynku wtórnym. Branżowy serwis Watchpro, powołując się na raport banku Morgan Stanley, pokazuje, że po szczytach z końca pierwszego kwartału tego roku, możemy mówić o spadkach w przypadku niektórych produktów kilku wiodących marek zegarkowych.

Czytaj więcej

Wszystko drożeje, nawet diamenty. Zaręczyny będą oznaczać większy wydatek

Według danych prezentowanych przez Watchpro najmocniej zmiany dotknęły markę Patek Philippe, uważaną za najbardziej prestiżową w gronie czołowych szwajcarskich producentów zegarków luksusowych. Tutaj spadki w stosunku do najwyższego poziomu (z połowy kwietnia tego roku) wyniosły 10 procent. Rolex na rynku wtórnym także notuje spadki, zdaniem Morgan Stanley można mówić o obniżce o 9 procent. Audemars Piguet z kolei na rynku wtórnym traci w ostatnich tygodniach 6 procent. 

Taką tendencję potwierdzają też inni analitycy zajmujący się rynkiem zegarków luksusowych. Skąd ta zmiana? W ostatnich latach niektóre modele zegarków traktowano jako produkty inwestycyjne, dające pewny i przewidywalny zarobek i szybko zbywalne, w razie potrzeby. W czasach spowolnienia gospodarczego na wielu rynkach, a także rosnących stóp procentowych, atrakcyjność zegarków jako dobra inwestycyjnego zaczęła spadać. 

Zegarki: listy oczekujących nie znikną

Czy to oznacza, że skończą się długie listy chętnych zapisujących się w salonach zegarkowych na najbardziej pożądane modele i czekających na nie nawet latami? Nic na to nie wskazuje. O ile można mówić o tym, że ceny zegarków na rynku wtórnym zaczęły nieco spadać, o tyle te najbardziej pożądane modele – choćby Rolex Submariner czy GMT-Master II w wersji ze stalową kopertą, nadal budzą ogromne zainteresowanie, więc można się spodziewać, że popyt na nie wciąż będzie znacząco przewyższał podaż, co raczej wyklucza spadek cen. 

Spadki nie oznaczają też, że era mody na zegarki dobiega końca. Zdaniem ekspertów Morgan Stanley mimo spadków rynek zegarków używanych prezentuje się bardzo dobrze, szczególnie na tle amerykańskiego rynku papierów wartościowych czy rynku bitcoina. Eksperci banku potwierdzają też to, co stało się, zdaniem wielu, przyczyną długotrwałych wzrostów cen zegarków na rynku wtórnym – rosnący popyt i ściśle kontrolowana wielkość sprzedaży.

Zdaniem ekspertów Morgan Stanley marki, które notują najdłuższe kolejki chętnych zapisujących się na zakup zegarka w salonach (to dotyczy przede wszystkim takich marek jak wspomniany Rolex, Audemars Piguet czy Patek Philippe), radzą sobie najlepiej na trudnym rynku w 2022 roku.