Era wellness, a więc dbania o swój fizyczny i psychiczny dobrostan, zdecydowanie nabiera tempa. Z najnowszego raportu cenionej agencji brandingowej Karla Otto wynika, że motorami wzrostu tego segmentu jest grono współczesnych dwudziesto- i trzydziestokilkulatków.
Pokolenie Z troszczy się o swój dobrostan bardziej niż starsze generacje
Coraz więcej konsumentów i konsumentek interesuje się dbaniem o swoje zdrowie fizyczne i psychiczne. Szacuje się, że wartość globalnego rynku szeroko pojętego wellness, która teraz wynosi około 6,3 biliona dolarów, zaliczy do 2028 r. wzrost na poziomie dziewięciu proc.
Z najnowszego raportu firmy analitycznej Karla Otto wynika, że 60 proc. ankietowanych zamierza w ciągu najbliższego roku wydawać więcej pieniędzy na pielęgnację ciała i umysłu. „Wiemy, że 60 milionów klientów i klientek opuściło rynek luksusowy” – mówi Chief Brand Officer agencji Karla Otto, Elisabetta Tangorra. „Ci ludzie dwa razy się zastanowią, zanim podejmą decyzję o kupnie torebki za 5 tysięcy euro, czasem wolą poszukać jej na rynku wtórnym, a zaoszczędzone w ten sposób pieniądze wydać w inny sposób”. Zdaniem Tangorry wellness stał się właśnie beneficjentem tej zmiany w zachowaniu klientów i klientek.
Czytaj więcej
Zalew treści generowanych przez AI w mediach społecznościowych stał się faktem, dowodem niech będ...
Na najbardziej wpływową grupę konsumentów, która ukształtuje przyszłość tej branży, wyłania się pokolenie Z, a więc ludzie młodzi, którzy, przynajmniej w teorii, powinni na te cele wydawać mniej niż starsze pokolenia.