W 2020 roku władze Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku ogłosiły, że straty instytucji związane z pandemią mogą sięgnąć nawet 150 milionów dolarów (ponad pół miliarda złotych). Z problemami borykają się dziś instytucje kultury z całego świata, ale Met to największe muzeum w Stanach Zjednoczonych, dlatego jego problemy są proporcjonalnie większe, a pomysły na ich rozwiązanie – drastyczne.

Czy Met Museum w Nowym Jorku sprzeda część kolekcji, by opłacić rachunki?

Jak poinformował „New York Times”, w 2021 roku muzeum rozpoczęło negocjacje z domami aukcyjnymi, które miałyby się zająć sprzedażą części jego zbiorów – Metropolitan Museum of Art zyskałoby dzięki temu pieniądze na opłacenie rachunków i pokrycie kosztów funkcjonowania.

Czytaj też: Po Brexicie Londyn nie zwróci zagrabionych dzieł sztuki

Max Hollein, dyrektor muzeum, tłumaczył w rozmowie z „New York Timesem”, że nikt nie ma pełnego obrazu tego, jak potoczy się pandemia. „Brak rozważenia takiej opcji byłby dla nas nieodpowiedzialny, w momencie gdy sytuacja pozostaje niejasna” –mówił Hollein.

Przy sprzedaży dzieł ze swoich zasobów Met mogłoby skorzystać z wprowadzonego w kwietniu ubiegłego roku,  dwuletniego zawieszenia zasad regulujących cele, na które mogą być przeznaczone pieniądze z deakcesji. Wcześniej środki ze sprzedaży mogły zostać przeznaczone tylko na zakup nowych dzieł, teraz mogą posłużyć również do wsparcia bieżącej opieki nad resztą kolekcji.

Już wcześniej na podobny ruch zdecydowały się inne amerykańskie muzea, takie jak Brooklyn Museum, które dzięki sprzedaży części zasobów jesienią ubiegłego roku uzyskało 31 milionów dolarów na prowadzenie działalności. Pomysł na kryzysową wyprzedaż dzieł nie ogranicza się do USA – francuska prasa już w maju dyskutowała o pomyśle przedsiębiorcy Stephane Distinguina, który zasugerował sprzedaż „Mona Lisy” za 50 mld dolarów dla ratowania budżetu państwa.

Stanowisko muzeum spotkało się z krytyką, m.in. ze strony jego byłego dyrektora – Thomasa P. Campbella, który nazwał pomysł „śliską ścieżką”. Choć wprowadzone regulacje dotyczące ponownej inwestycji środków uważa za dobrze zaplanowane, to w opublikowanym na Instagramie tekście pisze również o związanych z nimi niebezpieczeństwach – zwłaszcza, jeśli za zmianę przyzwyczajeń będzie odpowiadać tak duża instytucja, jak Met.

„Deakcesja może stać się dla borykających się z problemami muzeów tym, czym crack dla osoby uzależnionej” – pisze Campbell.

Jego zdaniem szukanie w ten sposób źródeł finansowania zniechęci do przyszłych darowizn, a zarządy instytucji zwolni z obowiązku poszukiwania środków.