Zaczynają się wakacje. Czego oczekują Polacy, jadąc na urlop?
Po pierwsze – interesuje nas stosunek jakości do ceny. Po drugie – chcemy dostępu do doświadczeń i atrakcji, chcemy dobrej jakości wyżywienia oraz dobrej pogody. Z tej listy w Polsce nie można liczyć tylko na jedno: na dobrą pogodę. Jako społeczeństwo zaczęliśmy wierzyć w Polskę, bardzo nam się tu podoba, jesteśmy z niej dumni. Z danych naszej platformy Slowhop wynika, że tegoroczne wakacje wiele osób spędzi w kraju. Pod względem infrastruktury nie odbiegamy od Europy, czasami jesteśmy nawet lepsi w tej kategorii. Bywa też, że jesteśmy tańsi. Brakuje jedynie gwarancji dobrej pogody. Gdy, tak jak w tym roku, pojawia się informacja, że lato ma być upalne, dużo chętniej wybieramy wakacje w Polsce, bo wiemy, że oferta stoi u nas na bardzo wysokim poziomie.
Wysoka jakość jednak zazwyczaj idzie w parze z wysoką ceną. Nie uciekniemy od tego.
Polacy są gotowi na to, by płacić więcej za doświadczenie. Pod tym względem zaczynamy doganiać kraje, które do niedawna uważaliśmy za bogatsze od nas. Na polski rynek weszło pokolenie Z, dla nich podróżowanie jest podstawową potrzebą. „Zetki” traktują podróże jak artykuł pierwszej potrzeby i chcą mieć na to pieniądze. Zmienia się też myślenie. Turystyka slow kiedyś była odbierana jako droga, dzisiaj jest inaczej. Zarabiamy lepiej, stać nas na więcej.
Luksus zresztą mocno się zdewaluował. Obecnie są nim autentyczność, doświadczenie i komfort. To już nie złote klamki, a lniana pościel, naturalne materiały, staranny dobór przedmiotów i lokalne produkty. Ludzie doceniają jakość wykonania i użytych materiałów, zwracają uwagę nawet na jakość dekoracji. Luksusem stał się też zdrowy sen. Goście coraz częściej zwracają uwagę na ten aspekt, pytają, kto jest producentem pościeli albo materacy.
Jesteśmy gotowi na kompromisy podczas wakacji?
Żyjemy w czasach „trylematu konsumenckiego”. Kiedyś wybieraliśmy między dwiema opcjami z trzech, czyli jeśli coś jest tanie i szybkie, to nie może być dobre. Obowiązywała zasada, że nie można mieć wszystkiego. Dzisiaj chcemy mieć wszystko. Oczekujemy, że będzie i tanio, i dobrze, i szybko. Tak jest zwłaszcza w przypadku tak zwanego pokolenia „Żabki”. Młodzi ludzie chętnie korzystają ze sklepów tej sieci, bo tam dostają wszystko – jest tanio, szybko i w jakości, której oczekują.
Czytaj więcej
– Kilkanaście lat temu odwiedziła nas baronowa von Arnim. Siedząc w sali kominkowej i rozkoszując się atmosferą miejsca, powtórzyła kilka razy z po...
Podróżując, chcemy tego samego. Wiele osób nie przyjmuje do wiadomości, że zmieniło się myślenie klientów i klientek. Gospodarze obecni na platformie Slowhop też niekiedy nie rozumieją tej zmiany. Zatrzymali się w złotych czasach turystyki slow, ale nawet ona nie oparła się trendom. Jeśli ktoś chce przetrwać, musi to nadrobić.
W Zakopanem w tym roku bardzo wiele apartamentów stało pustych. Zastanawiałam się, dlaczego tak jest. Pierwsze skojarzenie: mieliśmy zimę w całej Polsce, więc nie byliśmy zdani wyłącznie na Tatry. Potem jednak przyjrzałam się temu, jak wygląda rynek turystyczny w Zakopanem i okolicach. W ostatnich latach powstało tam wiele apartamentów i większość urządzona została „generycznie”. Właściciele tych miejsc stanęli w miejscu, oferują usługi w stylu agroturystyki z lat 90. Z taką ofertą na rynku już się nie przebiją, bo nie rozumieją trendów i nie widzą, czego chcą dzisiaj klienci.
Czego w takim razie chcą?
Bardzo mocnym trendem jest obecnie longevity. Tylko ten, kto żył pod kamieniem, mógł nie dostrzec tej zmiany. Longevity jest obecne wszędzie, w każdej dziedzinie. W turystyce nie obowiązuje już hasło: „tu przyjedziesz i odpoczniesz”, tylko „tu przyjedziesz i wyzdrowiejesz”.
Gospodarze, którzy to rozumieją, szybko reagują na zmiany. Głównym problemem obiektów turystycznych w Polsce jest to, że trudno ściągnąć gości poza sezonem. Tymczasem z badań wynika, że liczba rezerwacji po sezonie rośnie o 50 procent w miejscach, które oferują saunę. Niektórzy gospodarze to odrzucają, mówią: „Nic nie będziemy budować, jesteśmy na wsi, mamy zdrowe powietrze”. Problem jednak w tym, że dzisiaj samo zdrowe powietrze już nie wystarczy, trzeba zaoferować coś więcej. Jeżeli masz dom na wsi, to zapewnij chociaż lokalne jedzenie. Pomyśl też o spa, saunie czy balii, zaoferuj zimne kąpiele, o których zaletach zdrowotnych tak dużo się teraz mówi.
Czytaj więcej
Linia naturalnych kosmetyków przeciwstarzeniowych stworzonych we współpracy z Pomorskim Uniwersytetem Medycznym – to nowy projekt Winnicy Turnau.
Longevity nie musi być bardzo kosztowne. Chodzi o prosty biohacking, który zakłada m.in. aktywność fizyczną, sen regeneracyjny, koniecznie w ciemności, do tego dbanie o mięśnie, bo to one zapewniają długowieczność, a także zmiany temperatury, czyli sauna i zimne kąpiele. Potrzeba jest ogromna – ludzie potrafią jechać wiele kilometrów po to, żeby skorzystać z sauny w zimowe wieczory. Potrzebujemy tego nie tylko na co dzień, także kiedy jedziemy na urlop. Dlaczego mielibyśmy rezygnować ze swojego stylu życia w czasie wakacji? Coraz chętniej wydajemy pieniądze na tego typu wyjazdy, dlatego to tak szybko rosnący rynek. Wolimy wybrać fajny wyjazd transformacyjny niż kupić nowe buty czy meble. Odnoszę wrażenie, że w naszych głowach zmieniły się priorytety.
Gospodarze, którzy śledzą trendy, na potęgę budują teraz przestrzenie do zajęć jogi. Ja im doradzam: „Pomyślcie też o niewielkiej siłowni z ciężarami”. Chcemy ćwiczyć podczas urlopu. Szczególnie dotyczy to kobiet, które zresztą coraz częściej podróżują solo. Ostatnio trafiłam na ciekawy komentarz dotyczący współczesnych kobiet: symbolem statusu nie jest już dzisiaj droga torebka, ale umięśnione kobiece ramiona. To dobrze pokazuje zmianę w myśleniu.
Jako Slowhop dostajemy zapytania o to, czy w miejscach , które oferujemy, są siłownie. Dawniej takich pytań nie było. Coraz częściej jesteśmy też pytani o inne atrakcje – na przykład czy w pobliżu jest boisko albo czy są korty do padla. Nie widzę natomiast zapytań o miejsca proekologiczne. To kompletnie zniknęło z agendy. Przestaliśmy o tym mówić.
Coraz częściej słychać o turystyce regeneratywnej. Co się kryje za tym pojęciem?
Dawniej dużo mówiono o turystyce zrównoważonej, zgodnie z jej założeniami branża turystyczna i goście powinni szkodzić jak najmniej. Chodziło między innymi o oszczędzanie wody, energii czy segregowanie śmieci. Branża hotelowa przesadziła niestety z liczbą komunikatów proekologicznych, jak zresztą niemal każda branża. Efekt? Dzisiaj nikt nie wierzy w ten przekaz. Badania mówią wprawdzie, że jako konsumenci wybieramy dobro planety, ale niestety to jedynie deklaracje. Co innego mówimy, co innego robimy.
Turystyka regeneratywna reprezentuje zupełnie inne podejście. Nie mówimy o tym, jak mniej szkodzić, tylko w jaki sposób tworzyć nowe ekosystemy w miejscach, w których powstaje dany hotel. Jeśli ktoś chce wybudować nowy obiekt, zaczyna od konsultacji – sprawdza, co stało kiedyś w miejscu, upewnia się też, czy jego projekt nie zaburzy lokalnej architektury. Potem zaczyna rozmawiać z lokalną społecznością o jej potrzebach. Trzeba przeanalizować cały ekosystem, wyciągnąć wnioski, uzupełnić to o potrzeby gości i dopiero na tej podstawie tworzy się turystyka regeneratywna, czyli taka, która de facto odnawia życie danej społeczności. To turystyka, która nie tyle nie szkodzi, co wręcz naprawia.
Do tego dąży obecnie Unia Europejska. Po latach „ekościemy” i masowej turystyki, zrozumieliśmy, jak istotne jest tworzenie ekosystemów, które ze sobą współpracują. Jako Slowhop jesteśmy zaangażowani w rozwój turystyki regeneratywnej w Polsce, mam natomiast wrażenie, że branża hotelowa jeszcze nie. Zmiana zaczyna jednak być widoczna, ale postępuje etapami.
Z danych wynika, że obecnie 80 procent hoteli regeneratywnych to obiekty luksusowe. To miejsca, w których bardzo wysoka jest nie tylko jakość usługi, ale i jakość doświadczenia. Jest tam autentyczność i lokalność, których pragniemy. Oferta all inclusive przestaje być atrakcyjna, co bardzo wpływa na model biznesowy hoteli. Jeżeli ktoś chce postawić na turystykę regeneratywną, musi brać pod uwagę, że przyjadą do niego goście z zasobniejszym portfelem, gotowi zostać dłużej, z potrzebą bogatych, głębszych doświadczeń, ale też – odporni na ściemę.
Tę zmianę widać też w Polsce. Rozpoczęła się, gdy nikt jeszcze nie mówił o turystyce regeneratywnej. Mamy całe ekosystemy, które funkcjonują w oparciu o tę zasadę, na przykład na Pogórzu Kaczawskim – tam współpracuje ze sobą 14 gmin dbających o środowisko, współdziałających z lokalną społecznością i mających świetną ofertę dla gości. To Kraina Wygasłych Wulkanów, wokół której zbudowano ofertę turystyczną. Dzięki temu odradza się tam rzemiosło, choć wcześniej nie było pracy dla miejscowych mieszkańców. W tego typu miejscach pracują na przykład szefowie kuchni, którzy badają, jak kiedyś jadło się w danej okolicy, sprawdzają lokalne receptury, a potem dogadują się z lokalnymi producentami. To nie jest łatwe, pod tym względem daleko nam na razie do Włoch. Tam istnieje mnóstwo firm rodzinnych, które działają jak przedsiębiorstwa. My dopiero uczymy się, jak to robić.