Wygląda na to, że osoby z pokolenia Z, o których mówi się, że urodziły się ze smartfonami w ręku, odkryły uroki spotkań w „realu”, niezapośredniczonych przez media społecznościowe. Trend, który nazwano „soft socializing”, to ich sposób nawiązywania nowych znajomości, a także pielęgnowania tych istniejących.
Pokolenie Z wraca do spotkań w „realu”. Wspólne hobby jako punkt zaczepienia
W świecie, w którym praktycznie bez przerwy ludzie są połączeni ze sobą przez internet, pojawia się presja, aby prezentować się jako ciekawa, „fajna” osobowość. To widać zwłaszcza w aplikacjach randkowych, ale również szerzej, we wszystkich social mediach.
Pokolenie Z jest zmęczone tą presją. Co więcej, zaczyna też odrzucać wieczorne, zakrapiane alkoholem imprezy. Młodzi często czują, że muszą sztucznie podtrzymywać konwersację i pokazać, że są zabawni i interesujący. Jak zauważają eksperci, w poszukiwaniu relacji z innymi wielu młodych ludzi postanowiło obrać zupełnie inny kierunek.
Czytaj więcej
Jak wynika z nowego raportu agencji badawczej Ipsos, paradoksalnie pokolenie Z nie porzuciło tradycyjnych wartości. Ma jednak świadomość, że droga...
Pokolenie Z coraz częściej stawia na bardzo specyficzne spotkania w „realu”. Chodzi o spokojne, wspólne aktywności, które nie kosztują tyle energii – a także pieniędzy – co imprezy na mieście w większym lub mniejszym gronie, a także które są zdecydowanie bardziej autentyczne niż kontakty przez internet. Zjawisko zyskało nazwę „soft socializing”, co w wolnym tłumaczeniu oznacza łagodne lub spokojne życie towarzyskie.
„Soft socializing” jako forma oporu wobec wyścigu szczurów
Nietrudno dostrzec, że choć samo hasło „soft socializing” jest nowe, to idea, jaka za nim stoi, wcale taka nie jest. W spektrum aktywności, które wpisują się w to zjawisko, można wymienić np. kursy rzemiosła, gotowania, malowania, tańca czy degustowania win, studia zaoczne, a nawet takie proste czynności jak wspólne układanie puzzli czy spacery w małym gronie.
Brzmi znajomo? Wielu ludzi z pewnością ma za sobą takie spotkania i pokolenie Z również zaczęło doceniać ich wartość. Dodajmy, że pewnym novum w całym zjawisku są np. wyjazdy do hoteli i innych ośrodków w celu poczytania książki – samemu lub z innymi. O tym konkretnym fenomenie wśród młodych urlopowiczów, który wpisuje się w „soft socializing”, pisaliśmy w te wakacje na łamach „Sukcesu”.
Czytaj więcej
Po latach mody na intensywne podróże w Europie pojawił się nowy trend, który błyskawicznie zyskuje na popularności. Coraz więcej urlopowiczów decyd...
Dr Robert Alexander, psycholog z New York Institute of Technology tak opisuje nowy-stary trend: „Soft socializing zmienia cel – z pokazywania się na bycie obecnym. Może ono pomóc ludziom poczuć się bezpiecznymi w relacji z innymi, a także poczuć, że naprawdę gdzieś przynależą, bez zastanawiania się nad tym, jakie wrażenie wywierają”.
Zdaniem ekspertów te pozbawione presji spotkania ze znajomymi pozwalają zbudować silne, długotrwałe relacje właśnie dlatego, że bazują na prozaicznych czynnościach. I choć „łagodne życie towarzyskie” nie gwarantuje zwalczenia poczucia samotności, to nadal stwarza warunki do tego, aby w naturalny sposób nawiązać relacje z innymi, a także aby łatwiej je utrzymać.
Zdaniem niektórych obserwatorów całego zjawiska wynika ono ze zmęczenia swego rodzaju wyścigiem szczurów w sferze towarzyskiej, który stanowi jedną z emanacji kultury kapitalizmu. W odróżnieniu od zdobywania kolejnych modnych gadżetów i symboli statusu, hobby staje się czymś osobistym i nieuchwytnym. A im bardziej niszowa jest pasja, tym trudniej zmonetyzować ją firmom, które przecież nieustannie obserwują każdy nasz ruch młodych w sieci.