We wszystkich edycjach prestiżowego przewodnika Michelin figurują tysiące restauracji na całym świecie. Podstawą oceny są, zgodnie z założeniem wydawcy, wizyty anonimowych inspektorów, którzy incognito próbują potraw, po czym obiektywnie oceniają ofertę danej restauracji. Czy liczba inspektorów rośnie tak szybko jak liczba lokali figurujących w przewodnikach? Twardych danych wprawdzie brak, ale sprawie postanowiła się przyjrzeć redakcja brytyjskiego „Guardiana”.
Przewodnik Michelin: Kim są inspektorzy oceniający restauracje?
Funkcjonujący od 1900 r. przewodnik Michelin początkowo stanowił listę rekomendowanych restauracji dla kierowców, by ci mieli się gdzie zatrzymać podróżując po Francji. Trzy dekady później pojawił się system znanych dzisiaj dobrze gwiazdek. Obecnie czerwony przewodnik Michelina to jeden z najbardziej prestiżowych zestawień tego na świecie.
Wyróżnienia w przewodniku przyznawane się na podstawie anonimowych wizyt inspektorów Michelin Guide. Taka osoba rezerwuje stolik incognito, pod zmienionym imieniem i nazwiskiem. W trakcie wizyty ocenia dania pod kątem konsystencji, smaku, jakości składników, techniki kulinarnej, a także tego, w jaki sposób odzwierciedlają one osobowość szefa kuchni.
W aktualizowanym co roku przewodniku Michelin od lat przybywa coraz więcej nowych restauracji: ze „zwykłym” wyróżnieniem, gwiazdką lub gwiazdkami, a także z odznaczeniem Bib Gourmand. W ciągu ostatnich pięciu lat na całym świecie przybyło ich prawie 4 tys. Jak podaje Michelin, rocznie na świecie inspektorzy odwiedzają ok. 20 tysięcy lokali.
Czytaj więcej
Organizatorzy konkursu Restaurant & Bar Design Awards 2026 ogłosili finałową listę barów i restauracji z całego świata. Znalazły się na niej trzy l...
Polska ma w tym swój udział. Przypomnijmy, że wiosną tego roku prestiżowy przewodnik wzbogacił się o kilkadziesiąt lokali z całej Polski, przez co czerwone plakietki posiada już blisko 200 lokali z naszego kraju.
Informacja o tym, ilu inspektorów pracuje dla przewodnika Michelin, jest pilnie strzeżoną tajemnicą wydawcy. Nikt też nie wie, ilu inspektorów odwiedza co roku dany kraj, ani też jak często odwiedzają oni lokale, które aspirują do umieszczenia w przewodniku. Wiadomo jedynie to, że inspektorzy pochodzą z ok. 30 krajów z całego świata i w ciągu całego roku każdy z nich „zalicza” po 250-300 restauracji.
Czytaj więcej
Bukowel to znany kurort w ukraińskiej części Karpat. Nic więc dziwnego, że powstają tam ciekawe hotele i restauracje. Jedna z nich, Grybova Hata, z...
Zdaniem osób pracujących w brytyjskiej branży gastronomicznej, z którymi rozmawiali dziennikarze „Guardiana”, inspektorów Michelin jest stanowczo za mało. Opinię tę podziela wielu szefów kuchni, krytyków, a także gości korzystających z rekomendacji przewodnika, którzy zaczynają wątpić w możliwość rzetelnej oceny danej restauracji przy tak wielkiej liczbie lokali do oceny.
Ilu jest inspektorów Michelin oceniających restauracje?
Branżowi eksperci, których opinie przywołuje „Guardian”, uważają, że inspektorzy Michelin „nie nadążają z pracą”. Restauracji w czerwonym przewodniku z roku na rok jest coraz więcej, podczas gdy liczebność i fizyczne możliwości inspektorów nie nadążają za tym wzrostem.
W rezultacie – zauważa Guardian – inspektorzy nie są w stanie adekwatnie i rzetelnie ocenić jakości tak dużej liczby lokali, a także stwierdzić, czy te, które posiadają już jakieś wyróżnienie, nadal na nie zasługują. W każdym lokalu przecież muszą spędzić określoną ilość czasu, a uważna, profesjonalna degustacja jedzenia i napojów to z jednej strony niewątpliwa przyjemność, ale z drugiej – niemały wysiłek fizyczny i intelektualny.
– Zdecydowanie mamy do czynienia z sytuacją, w której Michelin nie wysyła inspektorów co roku do wszystkich nagrodzonych gwiazdkami lokali. Nie są w stanie – mówi cytowany przez „Guardiana” Marshall Manson, prezes znanej międzynarodowej firmy PR FleishmanHillard, a prywatnie autor bloga poświęconego między innymi gastronomii. „Próbując objąć swoim działaniem coraz większy obszar, mając do dyspozycji coraz mniej ludzi, w efekcie poświęcasz mniej uwagi najlepszym restauracjom” – dodaje Manson w rozmowie z „Guardianem”.
Jeden z cytowanych anonimowo „gwiazdkowych” szefów kuchni twierdzi w rozmowie z „Guardianem”, że od lat nie widział w swojej restauracji żadnego inspektora Michelin.
Brytyjski dziennik cytuje też byłego inspektora Michelin, pragnącego zachować anonimowość. Jego zdaniem grono inspektorów Michelina coraz bardziej się starzeje, a część osób przechodzi na emeryturę. „Znaliśmy się wszyscy, to mały zespół, zbyt mały jak na liczbę lokali, które trzeba ocenić. To wręcz niemożliwe, by ocenić prawidłowo wszystkie odwiedzane restauracje”.
Wydawca przewodnika Michelin, do którego „Guardian” zwrócił się z prośbą o komentarz, odmówił komentowania pogłosek. „Nie komentujemy anonimowych stwierdzeń spekulacji albo opinii z nieznanych źródeł” – brzmi komentarz przytoczony przez „Guardiana”.