Eksperci w dziedzinie mody i designu nie mają wątpliwości: era „cichego luksusu” powoli odchodzi do historii. Dotyczy to zarówno ubioru, jak i aranżacji wnętrz. Jak zauważają eksperci, w dobie maksymalizmu, który ponownie wrócił do łask, wyłania się pewna specyficzna estetyka, która lubi obfitość i zaskakujące połączenia, ale bardziej uporządkowane i przemyślane.
Miksimalizm: najmodniejszy trend w modzie na lato
Nasze letnie garderoby, a także wnętrza, zdominuje w tym roku „miksimalizm”. Tego terminu już od pewnego czasu używa się w kontekście aranżacji wnętrz, ale również mody. Ostatnio obserwatorzy trendów w modzie i designie wskazują, że miksimalizm stanie się jednym z najważniejszych tendencji w dziedzinie mody i wnętrzarstwa.
Nietrudno się domyślić, do czego odnosi się to określenie. Maksimalizm to nic innego jak sztuka łączenia ze sobą – miksowania – kolorów, tekstur i wzorów tak, aby poprzez połączenie kontrastujących, a zarazem spójnych elementów uzyskać wyrazisty i jednocześnie zbalansowany efekt.
Eksperci z portalu Fashion United, którzy przyjrzeli się temu trendowi, tłumaczą, na czym polega różnica między tradycyjnym maksymalizmem a miksimalizmem jako jego nową emanacją. Jako punkty odniesienia podają najnowsze letnie kolekcje Resort takich domów mody jak Roberto Cavalli, Etro, Chanel, Ulla Johnson, Valentino i Rabanne.
Pełen kontrastów, tradycyjny maksymalizm jest jednoznacznie krzykliwy. Często też brakuje mu kompozycyjnej równowagi, ale o to przecież właśnie chodzi w tej ekscentrycznej estetyce.
Tymczasem miksimalizm, który także bardzo chętnie sięga po kontrastujące ze sobą style, tekstury i kolory, dąży do większej harmonii w ubiorze. Jak tłumaczą eksperci, ta nie mniej ekspresyjna estetyka zajmuje bardziej pośredni obszar, pełen niuansów i bardziej przemyślanych zabiegów stylistycznych.
„Nowa fala” maksymalizmu
Słowem kluczem miksimalizmu jest eklektyzm, w którym łączy się ze sobą nieoczywiste elementy. Nie ma tu jednak miejsca ani na nadmierną przesadę, ani na chaos, o które bardzo łatwo w przypadku typowego maksymalizmu.
W miksimalizmie chodzi o to, aby stylizacja przykuwała uwagę i była frapująca, ale zarazem unikała przesycenia, „przebodźcowania” mnogością różnych wzorów, printów czy feerią barw. Sylwetka w duchu miksimalizmu jest wielowymiarowa, a zarazem pełna dynamiki.
Zabiegi stylistyczne w duchu miksimalizmu to chociażby łączenie ze sobą kwiatowych, zwierzęcych i abstrakcyjnych printów, a także nietypowe fasony i wykończenia, na przykład koronką czy frędzelkami. Projektanci w swoich najnowszych kolekcjach sięgnęli też po kwiatowe aplikacje, wypukłe hafty i inne detale, które dodają ubraniom trójwymiarowości.
Jeżeli chodzi o wnętrza, mieszkanie zaprojektowane w duchu miksimalizmu nie wygląda, jakby wyszło spod ręki architekta. Tworzą go wnętrza z duszą, pełne charakteru i zaskakujących detali. Podobnie jak w modzie, nie ma tu jednocześnie miejsca na chaotyczną zbieraninę przedmiotów, ale przemyślany dobór mebli, dekoracji i wykończenia.
Najważniejszą cechą miksimalizmu – tłumaczą eksperci – jest przemyślane łączenie ze sobą elementów w różnym stylu. Cel to zacieranie granic między estetykami, przynajmniej pozornie, bardzo wobec siebie odległymi.
Zdaniem ekspertów z portalu Fashion United, którzy wzięli na warsztat miksimalizm w kontekście mody, trend ten ma przy tym bardzo indywidualny charakter. Wyłania się jako oryginalna, bardziej osobista odpowiedź na kolejne mikrotrendy, które często miały swoje źródła w algorytmach w mediach społecznościowych i w taki sposób zyskały viralową popularność.