Różnego rodzaju napisy na etykietach produktów i logotypy, których główną grupą docelową są przedstawiciele pokolenia Z, mają specyficzny wygląd. Stoi on w ostrym kontraście wobec minimalistycznych, sterylnych form, które królowały dotychczas w designie. Estetyce o nazwie „hyper goo” przyjrzał się The New York Times.
Niedoskonała, płynna, trudna do zaszufladkowania. Na czym polega estetyka „hyper goo”?
Przez dobre kilkanaście lat w szeroko pojętym designie dominowała estetyka spod znaku pastelowych kolorów i minimalistycznych, wygładzonych form. Wśród jej krytyków zyskała określenie „millenialskiego blandingu”, bo sprawiała wrażenie, że istnieje po to, aby nie drażnić wzroku. Słowo „millenialski” wskazywało dodatkowo, kto był (i wciąż jest) grupą docelową tych produktów.
I faktycznie, z czasem marki, które zaadaptowały „millenialski blanding”, były trudne do odróżnienia. To dotyczyło również mody, w której prym wiódł „normcore”, a potem – „cichy luksus”. Wraz z pojawieniem się nowej grupy konsumentów z pokolenia Z następuje dość dynamiczna zmiana w identyfikacji wizualnej wielu marek, które kierują swoje oferty do tej generacji.
Teraz etykiety różnego rodzaju produktów, a także treści wizualne w mediach – zwłaszcza społecznościowych – stały się znacznie bardziej krzykliwe, eklektyczne i niedoskonałe. The New York Times, który zainteresował się tą charakterystyczną estetyką, nazwał ją „hyper goo”.
Co przyciąga uwagę pokolenia Z? Feeria barw, organiczne formy i odrobina chaosu
Opakowania produktów żywnościowych (zwłaszcza przekąsek i napojów), e-papierosów, elektroniki, a także przedmioty do wnętrz, których grupą docelową są Zetki, mają od pewnego czasu bardzo wyrazistą kolorystykę i nieregularne, organiczne formy. Bodaj najpopularniejszym „antykształtem” jest czcionka przypominająca żel albo keczup, który właśnie wyciśnięto z tubki.
Dodajmy do tego „vintage’ową” pikselozę, napisy przypominające wzory tekstów WordArt ze starych wersji Windowsa czy pozornie przypadkowe graficzne wstawki nawiązujące do animacji dla dzieci. To wszystko brzmi dość chaotycznie, ale taki jest właśnie świat pokolenia Z, które od urodzenia funkcjonuje w sferze cyfrowej i w szalenie skomplikowanej, ciągle zmieniającej się rzeczywistości.
O ile elementy typowo „millenialskiej” estetyki jak minimalizm i pastelowe barwy były praktyczne, bezpieczne oraz dające poczucie kontroli nad własnym życiem, to „hyper goo” odzwierciedla płynny, niestabilny świat, w którym żyją Zetki. Trudne do ogarnięcia przekazy w mediach, kolejne kryzysy społeczne, polityczne i ekonomiczne kształtują estetykę, która bardziej przemawia do przedstawicieli młodego pokolenia.
Jak zauważa The New York Times, wypolerowany design spod znaku „millenialskiego blandingu” wygląda w oczach Zetek sztucznie i nieludzko, a nade wszystko kojarzy się ze sztuczną inteligencją. W dobie powszechnego użycia AI młodzi ludzie poszukują treści i produktów, które stworzył człowiek, a nie maszyna. Niedoskonałe, krzykliwe i humorystyczne projekty mają stanowić dowód na ludzką kreatywność.